Sponsor Miasto Kielce

| Wywiad

Rozmawiał Marcin Długosz

Jesteśmy w Kielcach bardzo szczęśliwi

Jeśli trzeba byłoby wybrać wąskie grono najważniejszych zawodników w układance trenera Gino Lettieriego, Goran Cvijanović z pewnością znalazłby tam swoje miejsce. Słoweniec, który w Koronie sprawuje zazwyczaj funkcję spoiwa pomiędzy linią pomocy a atakiem, przyznaje, że w Kielcach czuje się znakomicie, a Żółto-czerwoni nadal mogą zaskakiwać in plus piłkarską Polskę. – My po prostu musimy grać tak, aby zajść na jak najwyższy możliwy poziom – mówi ofensywny pomocnik kieleckiego zespołu.

Jak czujesz się po przygotowaniach w Turcji? Było ciężko?

 

- Tak, zdecydowanie. Jednak kiedy ten obóz się skończył, wszystko wróciło do normy. To ważne, że wszyscy jesteśmy gotowi na 100%. Są co prawda dwaj-trzej zawodnicy, którzy borykają się z jakimiś problemami, ale z własnej perspektywy cieszę się pełnym zdrowiem. Teraz czekamy na ligę. Przez cały miesiąc pracowaliśmy właśnie w tym celu.

 

Po dobrych występach jesienią macie więcej zaufania do trenera?

 

- Oczywiście. Pamiętajmy jednak, że to, co działo się w pierwszej części sezonu, już się skończyło. My musimy grać tak, aby zajść na jak najwyższy możliwy poziom. Mamy zespół, który potrafi grać i może ponownie osiągnąć dobre wyniki. Trzeba podchodzić do tego z meczu na mecz i potem zobaczymy, gdzie nas to zaprowadzi w tabeli.

 

W porównaniu z latem, teraz przygotowywałeś się z zespołem od samego początku. To chyba istotne.

 

- Pewnie. Te przygotowania są lepsze, bo przechodzę je z drużyną, a w zeszłym roku tak nie było. Teraz czuję się silniejszy właśnie z tego powodu.

 

Wydaje się, że odnalazłeś większą motywację i lepszą formę, odkąd we wrześniu zostałeś tatą…

 

- To mi bardzo pomogło! Odnalazłem większą siłę i jestem szczęśliwy. Kiedy znajdujesz się w takiej sytuacji, nie ma nawet słów, żeby opisać ten stan. Mogę tylko powiedzieć, że ci zawodnicy, czy po prostu kobiety i mężczyźni, którzy mają dziecko, znają to uczucie.

 

Jako drużyna walczycie na dwóch frontach. Tym głównym celem jest liga czy puchar?

 

- Dla mnie istotne jest wszystko. Jeśli będziemy grali dobrze z meczu na mecz… Dla mnie w tym momencie najważniejszy jest pierwszy mecz z Termalicą. Potem, tak jak powiedziałem, będziemy patrzyli spotkanie po spotkaniu. Puchar czeka nas dopiero w marcu, więc mamy czas. Dla nas najbardziej liczy się każdy kolejny mecz. Jeśli osiągniemy dobre wyniki, to wszystkie pokłady zaufania w nas samych będą wysokie. Mam nadzieję, że zobaczymy to, co już widzieliśmy – że możemy notować świetne rezultaty.

 

Początek wydaje się ciężki. Lech, Wisła…

 

- Tak, ale ze wszystkimi musimy zagrać dwa razy (śmiech). Jeśli chcesz być pierwszy w tabeli, to musisz wygrywać z każdy rywalem. Wszystkie zespoły są wymagające, ale – znowu to podkreślam – patrzymy z meczu na mecz. Liczę, że osiągniemy jeszcze lepsze wyniki.



Zameldowanie się na Stadionie Narodowym w Warszawie w finale Pucharu Polski to teraz takie piłkarskie marzenie?

 

- Nie wiem, mam wiele marzeń jako zawodnik. Myślę, że to byłby spektakl. Zagralibyśmy dla wszystkich naszych kibiców, dla całego miasta Kielce i to dla nas najważniejsze.

 

Co możesz powiedzieć o lidze polskiej po kilku miesiącach, które w niej spędziłeś?

 

- To na pewno trudne rozgrywki. Widzę w nich wielu świetnych piłkarzy. Poza tym tu nie jest tak jak w innych ligach, że są trzy-cztery dobre zespoły i przeważają nad innymi. Tracimy 7 punktów do lidera i jednocześnie mamy 11 przewagi nad strefą spadkową. Z tego powodu w każdym meczu trzeba dawać z siebie sto procent.

 

Duże są różnice pomiędzy ligą polską i słoweńską?

 

- Z pewnością ich nie brakuje. Tutaj jest większy poziom. Trzeba też wziąć pod uwagę stadiony, wielu kibiców, piłkarzy… Jeśli tutaj porównamy Polskę i Słowenię, to bez wątpienia widać różnicę na korzyść waszego kraju.

 

Jesienią występowałeś zarówno jako ofensywny pomocnik, jak i na skrzydle. Którą funkcję wolisz?

 

- Za plecami napastników czuję się lepiej, w takiej też roli tutaj przychodziłem. Jednak jeśli trener powie, żebym zagrał gdzie indziej, to ja to zrobię. Dla mnie najważniejszy jest zespół i to, żebyśmy osiągali dobre wyniki.

 

Goran Cvijanović i reprezentacja. To rozdział zamknięty czy wszystko się może zdarzyć?

 

- Zobaczymy. Mamy nowego selekcjonera. Jeśli będę grał tak jak w pierwszej części sezonu albo lepiej, bo wiem, co mogę dać, to myślę, że wszystko jest otwarte.

 

A słoweńscy dziennikarze interesują się i piszą o twoich występach w klubie?

 

- Tak, oglądają to, jak gram. Piszą o Koronie, o Goranie, o wszystkim.

 

Chcesz przedłużyć swój kontrakt z Koroną i zostać tu na dłużej, także po zakończeniu sezonu?

 

- Dlaczego nie? Dla mnie jest tutaj pięknie, a moja rodzina czuje się szczęśliwa. Zobaczymy, co się wydarzy. Na tę chwilę nie mogę nic powiedzieć, bo jeszcze nie rozmawialiśmy. Dodam jedynie, że ja i moja rodzina jesteśmy w Kielcach bardzo szczęśliwi.

 

To na zakończenie: Korona w nadchodzących miesiącach może być piękną niespodzianką, taką jak w tych poprzednich?

 

 Tak! Dlaczego nie? Jeśli będziemy grali jeszcze lepiej niż ostatnio… 

 

Rozmawiał Marcin Długosz

Strefa sponsora

Partner strategiczny
Sponsor główny
Sponsor premium
Sponsor techniczny
Dostawca usług medycznych
Sponsorzy
Partnerzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies Polityka prywatności Akceptacja