Promo banner
Sponsor Miasto Kielce

| Wywiad

Marcin Długosz

Bośniacki Chorwat w Koronie walczy o swoje. „To nie było trudne, bo mama nauczyła mnie życia”

W ostatnich latach mało było w Koronie Kielce transferów obcokrajowców, którzy stoją dopiero u bram swojej przygody z futbolem. A jeszcze mniej takich przypadków stanowiło od razu o realnej sile drużyny. Swoją drogą podąża jednak Ivan Jukić, na którego trener Gino Lettieri stawia regularnie od początku rozgrywek. - Jest dobrze, ale muszę się poprawić. Udało mi się do tej pory strzelić trzy bramki, ale myślę, że w przyszłości będzie lepiej – mówi bośniacki Chorwat.

Dlaczego właśnie takimi słowami określa się narodowość piłkarza Żółto-czerwonych? - Urodziłem się w Bośni, żyłem tam dwanaście lat i przeprowadziłem się wraz z rodziną do Chorwacji. W Bośni żyją trzy narodowości: Serbowie, Bośniacy i Chorwaci. Ja jestem Chorwatem z Bośni – wyjaśnia 21-latek.

Jesienią jego obiecująca postawa na polskich boiskach została dostrzeżonego przez selekcjonera kadry U-21 Bośni i Hercegowiny. - Gram dla Bośni, ponieważ tam się urodziłem. Dostałem powołanie i je zaakceptowałem – wyjaśnia zawodnik.

Zanim jednak Jukić zaczął grać w Polsce, występował w drużynie RNK Split. – Byłem tam w drużynach młodzieżowych, a potem przez dwa lata w pierwszym zespole – wyjaśnia młody piłkarz.

I kontynuuje: - W poprzednim sezonie nie rozegrałem zbyt wielu meczów, konkretnie siedem. Po kontuzji nie przebiłem się do składu, a potem wygasł mój kontrakt i trafiłem do Korony.

W Chorwacji najgłośniejszymi markami dla postronnego kibica są Dinamo Zagrzeb oraz Hajduk Split. Zdecydowanie zgadza się z tym zawodnik kieleckiego zespołu. - To naprawdę fajne uczucie zagrać w meczach z takimi ekipami. Dinamo i Hajduk to największe chorwackie kluby. A atmosfera na stadionie? W Polsce jest lepiej niż w Chorwacji. Tam tylko te dwie wymienione drużyny mają wielu fanów, a u pozostałych wygląda to już inaczej – opisuje Jukić.

I nie ukrywa, że wielu zawodników w lidze chorwackiej występy w Splicie i Zagrzebiu traktuje jako coś ekstra. - Wiadomo, że udział w takich meczach to coś specjalnego. To w końcu dwa największe kluby w kraju – podkreśla piłkarz drużyny z Kielc.

Po przeprowadzce do Polski w młodym wieku, zawodnik musiał odnaleźć się w zupełnie nowym otoczeniu. Nie żałuje on jednak swojej decyzji. - Wszystko jest bardzo dobrze. Znakomicie odnalazłem się w Kielcach i jestem wdzięczny wszystkim pracownikom klubu, prezesowi, trenerowi i kolegom z drużyny – wymienia z uśmiechem 21-latek.

I podkreśla: - Mogę  mówić o wszystkim tylko pozytywne rzeczy.

W stolicy Świętokrzyskiego może liczyć na znajomość z innymi piłkarzami pochodzącymi z Bałkanów. - Zlatan, Kova, Cvijo… Wszyscy kolegujemy się w równym stopniu. Rozmawiamy w tym samym języku. Jakim? Bałkańskim… Każdy z tej grupy jest bardzo podobny – kwituje Jukić.

Tak czy inaczej, wymienieni zawodnicy są już bardziej doświadczeni niż Chorwat. Młody zawodnik nie odczuł jednak zbytnio trudności związanych z opuszczeniem rodzinnego domu. - Dla mnie to nie było trudne, ponieważ moja mama nauczyła mnie życia. Gotowania, sprzątania… Żaden problem – zaznacza gracz Korony.

Perfekcyjny kandydat na męża? - Spokojnie, spokojnie (śmiech) – odpiera uśmiechnięty Chorwat, który póki co może liczyć na wielkie wsparcie swojej rodziny. - Moi bliscy oglądają każdy mecz w telewizji. W Kielcach pod koniec poprzedniej rundy odwiedziła mnie mama, ale akurat byłem kontuzjowany. Mam jeszcze brata i siostrę, ale póki co tutaj nie przyjechali – mówi zawodnik Żółto-czerwonych.

Nową rundę na boiskach LOTTO Ekstraklasy, Jukić rozpoczął w wyjściowym składzie Korony. Trener Gino Lettieri często nim rotuje, jeśli chodzi o zadania w ofensywie. Piłkarz nie ma jednak swojej optymalnej pozycji, której nie chciałby zmieniać. - Lewoskrzydłowy, prawoskrzydłowy… Każda pozycja w ofensywie. Liczy się, żeby być na boisku – to bardzo ważne – zaznacza Chorwat.

Na początku pobytu w Polsce, kłopoty sprawiała Jukiciowi konieczność wykonywania określonych zadań w defensywie. Im dłużej jednak zawodnik pracował pod okiem Gino Lettieriego, tym większy zaliczał postęp. - Zgadzam się. W tym względzie zanotowałem progres – nie ma wątpliwości 21-latek.

W obecnym sezonie ligowym, chorwacki piłkarz otrzymał trzy żółte kartki, ale nie zgadza się ze stereotypem, że jako gracz z Bałkanów musi na murawie kipieć emocjami. - Jestem nerwowy, ale tylko wtedy, jeśli przegrywam mecze. W życiu osobistym – kompletnie nie – odpiera reprezentant młodzieżowej kadry Bośni i Hercegowiny.

Gra w Polsce to dla wielu utalentowanych zawodników dopiero początek wielkiej kariery. Czy więc i Jukicia zobaczymy kiedyś na boiskach najlepszych lig Europy? - Taką mam nadzieję. Co mogę więcej powiedzieć… Zobaczymy! – kończy Chorwat.

Strefa sponsora

Sponsorzy główni
Sponsorzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies Polityka prywatności Akceptacja