Promo banner
Sponsor Miasto Kielce

| Wywiad

Mateusz Kępiński

Nikt nie ma pewności, że zagra

- Jakbyśmy wygrali z Górnikiem to bylibyśmy w ósemce. Miejmy nadzieję, że tylko odsunęliśmy to trochę w czasie. Ja już tyle w życiu miałem horrorów, że tą ostatnią kolejkę chciałbym już normalnie przetrwać – mówił Mateusz Możdżeń przed meczem z Lechią Gdańsk.

- Pamiętam moje dwa ostatnie sezony. Jeden skończył się happy endem, a w drugi totalną porażką. Jest jakaś równowaga, dlatego teraz mam nadzieję, że już będziemy spokojni na jedną kolejkę przed końcem – kontynuował środkowy pomocnik.

 

Mimo że w Lotto Ekstraklasie trwała ostatnio przerwa w rozgrywkach, to Żółto-czerwoni nie narzekali na brak zajęć. - Pierwszy tydzień był oparty na robocie, bez kalkulacji, oszczędzania sił. Drugi natomiast jest już bardziej nastawiony pod taktykę i najbliższego przeciwnika – stwierdził Możdżeń.

 

A tym rywalem jest Lechia Gdańsk, zespół, który mimo personalnie silnego składu spisuje się dużo poniżej oczekiwań. - Oni mają inne problemy. Wydaje mi się, że poważniejsze od naszych. Na papierze mają taki skład, że każdy by się zdziwił przed sezonem, jakby zobaczył obecną tabelę. Uważam Piotra Stokowca za dobrego szkoleniowca, który potrafi zrobić swoją robotę, nie ważne z jakim zespołem miałby do czynienia – ocenił przeciwnika Mateusz Możdżeń.

 

- Każde serie się kończą. To działa w obie strony. U nas też dawno nie wygraliśmy, ale zaliczyliśmy dużo remisów. Tą serię też musimy przełamać i w końcu zwyciężyć. Ten podrażniony zespół, którym jest Lechia na pewno nie może być skazywany na porażkę, bo mecz meczowi nie jest równy – mówił środkowy pomocnik.

 

Tym bardziej że Lechia będzie się chciała zrewanżować za kompromitującą porażkę 0:5 z jesieni. - Pewnie trener im to przypomni i wielu chłopaków będzie o tym pamiętało. 5:0 nie zdarza się często w całym sezonie. Ten ostatni mecz pokazał, że mieliśmy ten łut szczęścia, bo jeżeli prowadzisz 4:0 do przerwy, to znaczy, że wykorzystujesz wszystko co masz. Spodziewałbym się zupełnie innego meczu, bo przed spotkaniem jesteś jak równy z równym. Zaczyna się wszystko od 0:0 – stwierdził „Możdżu”.

 

Czy to, że mecz zostanie rozegrany w Wielką Sobotę ma jakieś znaczenie? -  Zawodowo nie ma, ale osobiście już tak. Te święta są jedne z najważniejszych. Zawodowo jednak cel jest nadrzędny, walka o ósemkę. Już nawet dzisiaj chciałbym zagrać o godzinie 18.00 i zrzucić to z siebie. Taka jest jednak kolej rzeczy. Święta jak święta. Już tyle lat gram w piłkę, że jestem przyzwyczajony – powiedział pomocnik.

 

Tuż przed meczem znów można sobie zadać pytanie, jaki skład tym razem desygnuje do gry trener Gino Lettieri. - Nie mam zielonego pojęcia. Pewnie będą jakieś zmiany. Myślę, że jakbym popytał w szatni kolegów, to nikt by nie przewidział składu. Nie ma żadnej pewności, że ktoś wyjdzie lub nie. Zdarzały się przecież takie sytuacje, że ktoś w jednym meczu nie łapał się do osiemnastki, a tydzień później był już w pierwszym składzie. Szykuje się więc kolejna niespodzianka – zakończył Mateusz Możdżeń.

Strefa sponsora

Sponsorzy główni
Sponsorzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Rozumiem, zamknij