Sponsor Miasto Kielce

| Wywiad

Mateusz Kępiński

Pokrzyżować plany liderom

– Z tyłu głowy czekamy na wtorkowy mecz. W Poznaniu też jest bardzo ważne spotkanie. Nie mamy dużej straty chociażby do czwartego miejsca. Chcemy poprawić ubiegłoroczny wynik i będziemy do tego dążyć – stwierdził Bartosz Rymaniak przed wyjazdem do Wielkopolski.

 

Wciąż jednak nie wiadomo, w jakim składzie wystąpią Koroniarze. - Trener musi rotować składem, aby w optymalnej dyspozycji pojechać do Gdyni. To jednak nie ma żadnego znaczenia. Widzieliśmy we Wrocławiu, gdzie mecz nie był najlepszy w naszym wykonaniu, ale oglądaliśmy tam fragmenty naszej dobrej gry. Zmiany w składzie były wówczas liczne – powiedział obrońca Korony.

 

– Mobilizuje sam fakt, że jedziemy do Poznania grać przy pełnych trybunach. Każdy o takich meczach marzy i na nie czeka. Piękny stadion i rywal, który walczy o mistrza. Jedziemy im pokrzyżować plany. Chcemy zdobyć tam punkty. Nie usiądziemy otwierając drogę do bramki Lechowi, a jedziemy po swoje. Póki jest okazja, to gramy na dwóch frontach. Liga jest już bezpieczna, walczymy o puchar, ale nie zadowalamy się tylko ósemką. Chcemy piąć się w górę tabeli – mówił „Ryman”.

 

Kielczanie są świadomi, że nie są faworytami spotkania. Nie zamierzają się jednak poddawać.  – To będzie ciężki mecz. Dwunasty zawodnik – kibice – będzie im pomagał. Oni długo czekali na ten moment i będą chcieli utrzymać pierwsze miejsce. My jedziemy znając swoją wartość. Każdy zdaje sobie sprawę, że musi wspiąć się na wyżyny, aby wywieźć stamtąd punkty. Myślę, że jesteśmy w stanie to zrobić, bo z lepszymi przeciwnikami zdecydowanie lepiej zawsze nam się gra – przyznał Rymaniak.

 

– Brakowało nam wcześniej polotu w grze, co prezentowaliśmy w tamtej rundzie. Spowodowane to było tym, że cały czas walczyliśmy o ósemkę. Niemal do końca nie byliśmy pewni. Mieliśmy 2-3 punkty przewagi. Musieliśmy być w gotowości. Byliśmy zbyt mocno zmotywowani, a to często plącze nogi. Ta gra nie wyglądała tak luźno jak jesienią. Teraz nie mamy jednak nic do stracenia. W lidze możemy pokrzyżować liderom plany. Chcemy też dać trochę radości naszym kibicom, poprawienie piątego miejsca, byłoby super – marzy Rymaniak.

 

W głowie jednak jest już arcyważny mecz z Arką Gdynia.  – Gdybym powiedział, że mecz ligowy jest równie ważny co puchar, to ludzie mieliby mnie za wariata. Doszliśmy już tak daleko, w dodatku jesteśmy troszkę bliżej finału niż Arka. To bardzo ważny mecz, może najważniejszy w tym sezonie. Tak trzeba się napędzać. Jeśli powtarza się, że to mecz sezonu, to człowiek bardziej się mobilizuje i staje na głowie, by osiągnąć jak najlepszy wynik. Do Poznania jedziemy zagrać fajny mecz, a do Gdyni wyszarpać i wywalczyć finał. Czkają na to wszyscy, także my – zakończył defensor Korony.

Strefa sponsora

Sponsorzy główni
Sponsorzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Rozumiem, zamknij