Sponsor Miasto Kielce

| Wywiad

Krzysztof Węglarczyk

Propozycje były, ale Korona miała pierwszeństwo

– Ta decyzja tak naprawdę zapadła już parę tygodniu temu. Chcieliśmy jednak poczekać, żeby minął szum wokół pucharów. Miałem kilka ofert także w poprzednich miesiącach. Dla mnie zawsze było jednak logiczne, że Korona Kielce to pierwszy wybór. Ten klub dał mi możliwość się wykazać – mówi trener Gino Lettieri.

Włoch w czwartkowy poranek podpisał nowy kontrakt z Koroną Kielce. Lettieri związał się ze świętokrzyskim klubem na dwa najbliższe sezony. – Chcemy przede wszystkim ustabilizować drużynę i dalej ją rozwijać. Jesteśmy małym klubem i naszą pozycję będziemy budowali powoli. Drugi rok zawsze jest cięższy niż pierwszy. Na początku sezonu wszyscy o nas źle mówili i pisali. Byliśmy skreśleni, stawiani jako pierwsi do spadku. Po czasie potrafiliśmy jednak zaskoczyć dobrą, ofensywną piłką. Zauważyliśmy, że w Kielcach pojawiły się większe oczekiwania – twierdzi sam zainteresowany.

 

Do końca wciąż pozostało sześć kolejek, a Korona nie jest wykluczona z gry o wysokie cele. Dwa punkty straty do czwartej Wisły Płock wciąż dają realne szanse na grę w europejskich pucharach.

 

– Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, co drużyna i jej pojedynczy zawodnicy osiągnęli w tym sezonie. Mamy teraz 6. miejsce w lidze i praktycznie wszystko co chcieliśmy. Teraz nie trzeba się niczego obawiać. Może jeśli z nas to spadnie, to będzie łatwiej grać swoją piłkę. Piłkarze mogą ze spokojem robić swoje. 7. miejsce to dobra lokata, każde wyższe miejsce również, a czwarta lokata może być rewelacyjna – wyznaje trener.

 

Kielczanie mają za sobą rewanżowy pojedynek półfinału Pucharu Polski, po którym ostatecznie odpadli z rozgrywek.– Po tym meczu wróciły negatywne opinie. Wcale jednak nie wystąpiliśmy defensywie tak jak się mówiło. Wyszliśmy na mecz we dwóch napastników i ofensywnych pomocników – Gardawskiego, Możdżenia i Cvijanovicia. Mieliśmy trzy duże okazje. Najpierw akcja Kaczarawy z Aankourem, następnie bardzo groźny strzał Możdżenia i sytuację Kosakiewicza w drugiej połowie. Jeśli takich rzeczy się nie wykorzystuje, to zawsze będzie ciężko. W drugiej połowie zespół sam się coraz bardziej wycofywał i wolał się bronić – uważa Lettieri.

 

Trener wytłumaczył, jak jego zespół został przez niego poinstruowany przed meczem, a także wymuszone zmiany. – Gardawski pokazywał, że musi zejść. Przez to nie mogliśmy wprowadzić ofensywnych piłkarzy, a takie mieliśmy plany. Wcale nie zabroniliśmy zespołowi grać w piłkę. Wiedzieliśmy, że Arka wyskoczy na nas wysoko. Plan był taki, żeby zgrywać piłki za plecy pressujących rywali i wówczas pomocnicy mieli je zgarniać i wypuszczać na boku Kallaste lub Rymaniaka. Może któryś z zawodników tego do końca nie zrozumiał – kończy włoski szkoleniowiec.

Strefa sponsora

Partner strategiczny
Sponsor główny
Sponsor premium
Sponsor techniczny
Dostawca usług medycznych
Sponsorzy
Partnerzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies Polityka prywatności Akceptacja