Sponsor Miasto Kielce

| CLJ

Wirus pokrzyżował plany juniorów

Juniorzy starsi Korony Kielce ulegli w Centralnej Lidze Juniorów Cracovii 1:3. Sześciu podstawowych zawodników borykało się w ostatnich dniach z grypą jelitową, co znacznie pokrzyżowało plany taktyczne drużyny.

– Przed meczem były już duże obawy co do końcowego wyniku. Dopadł nas wirus grypy jelitowej. Próbowaliśmy doprowadzić do pełnej dyspozycji naszych zawodników, ale nie do końca się to udało. W dodatku mieliśmy dwa dni mniej na regenerację. To zrobiło dużą różnicę na boisku. W pierwszej połowie Cracovia była trochę szybsza i świeższa od nas. Nasza lekka ociężałość przełożyła się na przewagę „Pasów” – wymienia trener Korony, Marek Mierzwa.

 

Przez niemal całą pierwszą połowę utrzymywał się wynik bezbramkowy. Tuż przed zakończeniem tej odsłony do siatki Korony trafił Sebastian Strózik dając gospodarzom bramkę do szatni.

 

– W ciągu pierwszych dziesięciu minut Cracovia dominowała. Później doszliśmy jednak do głosu i graliśmy swoją piłkę, ale widać było zmęczenie i niedyspozycję. Przy braku prostych błędów mogliśmy dowieźć remis do przerwy. Stracone bramki ustawiły jednak mecz. Gol na 1:0 wpadł po wznowieniu z autu, chociaż uważam, że sędzia w tej sytuacji zachował się nie fair, dlatego, że zrobiliśmy wymuszoną zmianę. Michał Mazurek musiał opuścić boisko, w jego miejsce wchodził Dawid Lisowski. Sędzia wznowił grę, zanim nasz zawodnik wrócił do swojej strefy. W tamtym sektorze wpadła bramka. Gol do szatni nas podłamał – tłumaczy szkoleniowiec żółto-czerwonych.

 

Korona długo próbowała odrabiać starty, lecz sił wystarczyło tylko na honorowe trafienie. Bramkę w 85. minucie zdobył Piotr Pierzchała, dla którego było to 19 trafienie w tym sezonie.

 

– Kolejne bramki pokrzyżowały plany, choć przez ostatnie pół godziny znów zaczęliśmy przeważać. W 84. minucie Rogoziński był faulowany w polu karnym, a Pierzchała wykorzystał rzut karny. Trzy minuty później mieliśmy rzut wolny, a strzał głową Rogozińskiego wylądował na poprzeczce. Gdyby to wpadło, to mogliśmy wrócić do gry i wyszarpać chociaż jeden punkt. Mieliśmy w końcówce kilka klarownych sytuacji – dodaje.

 

Zwycięstwo z drużyną „Pasów” mogło zapewnić Koronie zrównanie się punktami z wiceliderem tabeli. Środowy mecz był zaległym starciem, który początkowo miał odbyć się 18 marca. Podopieczni Marka Mierzwy mieli na regenerację zaledwie dwa dni. W niedzielę rozgrywali mecz wyjazdowy z Progresem Kraków.

 

– Przede wszystkim szkoda, że niezwykle  ważne starcie jest rozgrywany w tak niefortunnym dla nas terminie. To Cracovia przekładała ten mecz, ze względu na udział zawodników w kadrze. Przez wzgląd na zdrowie my również powinniśmy teraz zmienić termin. Nie zrobiliśmy tego z prostego względu – nie ma już wolnych terminów. Niebawem zaczną się matury i różnie to będzie wyglądać. Szkoda, ale wciąż walczymy o jak najwyższe miejsce w tabeli. Musimy jak najszybciej zapewnić sobie ligowy byt i do końca wierzyć w sukces. Chłopców na to stać. Są dobrze przygotowani i gdy są w pełnej dyspozycji fizycznej, to potrafią grać bardzo dobrą piłkę  - kończy Mierzwa.  

 

Cracovia – Korona Kielce 3:1 (1:0)

Bramki: Strózik (41.), Pituła (46.), Kruppa (51.) – Pierzchała (85. karny)

 

Korona: Osobiński – Wojsa, Bartosiak, Czerwiak, Mazurek (43. Lisowski) – Dziubek, Jopkiewicz (46. Rogoziński), Szałas, Kargulewicz (67. Kunat), Gromulski (46. Długosz) – Pierzchała.

Strefa sponsora

Sponsorzy główni
Sponsorzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Rozumiem, zamknij