Promo banner
Sponsor Miasto Kielce

| CLJ

Juniorzy starsi kończą ligę na czwartym miejscu

W ostatniej kolejce Centralnej Ligi Juniorów, podopieczni Marka Mierzwy przegrali na wyjeździe 1:2 z liderem grupy wschodniej, Legią Warszawa. Korona do przerwy wygrywała 1:0, lecz gra w osłabieniu przez niemal 70 minut odbiła się na formie kielczan w drugiej odsłonie.

Korona od samego początku odważnie zaatakowała chcąc udowodnić, że na wyjeździe spisuje się najlepiej spośród wszystkich ligowych rywali. Żółto-czerwoni wygrywali poza domem już 10 razy, co obok Legii Warszawa stanowi najlepszy wynik w rozgrywkach. Zwycięstwo w stolicy smakowałoby podwójnie, ponieważ "Wojskowi" nie przegrali jeszcze żadnego starcia w tym sezonie.

 

Spotkanie świetnie ułożyło się dla drużyny z Kielc. Przyjezdni w pierwszym kwadransie stworzyli sobie cztery bramkowe sytuacje, a ostatnią z nich na gola zamienił Kamil Kargulewicz.  – Spokojnie można to trafienie przypisać do miana: „stadiony świata”. Uderzył po długim rogu w samo okienko bramki, wcześniej prowadząc piłkę wzdłuż szesnastki. Legia była troszkę oszołomiona naszą postawą – relacjonuje trener Korony, Marek Mierzwa.

 

Goście przeważali aż do 24. minuty, gdy po niefortunnym faulu, czerwoną kartką ukarany został pomocnik kielczan, Szymon Czerwiak. – Niezwykle szkoda tego osłabienia. Mieliśmy stały fragment gry pod bramką rywala. Legia wybiła przed siebie piłkę, która trafiła pod nogi napastnika. Ten wyszedł jeden na jeden z naszym zawodnikiem, zderzyli się nogami i ten przypadek zadecydował o czerwonej kartce – tłumaczy szkoleniowiec żółto-czerwonych.

 

W drugiej połowie to Legia zdobyła dwie bramki i to ona cieszyła się z końcowego sukcesu. – Do przerwy dalej atakowaliśmy i Pierzchała miał dwie bardzo dobre sytuacje. Po zmianie stron musieliśmy się jednak skupić na defensywie i grać dużo głębiej. Straciliśmy jednak bramki po bardzo prostych błędach. Wrzutki rywali, po których straciliśmy bramki, nie były szczególnie silne i dokładne. Wisiały długo w powietrzu i zabrakło naszej zdecydowanej reakcji. Za długo zwlekaliśmy. Błędy indywidualne sprawiły, że nie wywieźliśmy punktów z Warszawy. Później ruszyliśmy z odrabianiem strat, a pod bramką Legii kilka razy się zakotłowało, ale nie zdołaliśmy ostatecznie wyrównać – kończy sternik juniorów starszych z Kielc.

 

Korona kończy sezon na czwartym miejscu w grupie wschodniej Centralnej Ligi Juniorów. Żółto-czerwoni byli jedną z najlepszych drużyn w lidze, co przełożyło się na siedemnaście zwycięstw w całych rozgrywkach.

 

– Zagraliśmy naprawdę dobry mecz i pozostaje ogromny niedosyt. Z drugiej strony gdyby przed sezonem powiedziano nam, że zakończymy ligę na tym miejscu, z takim dorobkiem punktowym, bralibyśmy to z dużym zadowoleniem. Cały sztab szkoleniowy ocenia rozgrywki pozytywnie. Drużyna zrobiła duży postęp. Indywidualnie każdy z zawodników rozwinął się piłkarsko i przede wszystkim to nas cieszy. Za tym poszły wyniki. Mogły być one jeszcze lepsze, ale nie zawsze można mieć to co się chce. Każdy chciał się utrzymać i awansować do finałów. Cel podstawowy wykonaliśmy, a w walce o wyższe cele utrzymywaliśmy się niezwykle długo – kwituje trener Mierzwa.

 

 

Legia Warszawa – Korona Kielce 2:1 (0:1)

Bramki: Rosołek (55.), Zjawiński (83.) – Kargulewicz (16.)

 

Korona: Osobiński – Wojsa, Bartosiak, Czerwiak, Mazurek (61. Kunat) – Zdeb, Kargulewicz, Gromulski, Szałas, Piróg (61. Rogula) – Pierzchała.

Strefa sponsora

Sponsorzy główni
Sponsorzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies Polityka prywatności Akceptacja