Sponsor Miasto Kielce

Z Płocka Mateusz Kępiński

Mieliśmy mecz pod kontrolą

- Dwa miesiące temu siedzieliśmy w tym samym miejscu i ostro mówiliśmy o swojej drużynie. Dzisiaj całkiem dobrze weszliśmy w ten mecz. Wiemy, że nie był on nas wyjątkowy, ale najważniejsze są trzy punkty. Cieszymy się ze zwycięstwa i przygotowujemy się do następnego spotkania – mówił trener Gino Lettieri po wygranej z Wisłą Płock.

Gino Lettieri: - Dwa miesiące temu siedzieliśmy w tym samym miejscu i ostro mówiliśmy o swojej drużynie. Dzisiaj całkiem dobrze weszliśmy w ten mecz. Mieliśmy go pod kontrolą, bo Płock nie był w stanie rozgrywać piłki. Jedynie czego nam brakowało, to dłuższego utrzymania się przy piłce. Po czerwonej kartce dla Wisły nasza gra nie wyglądała tak jak sobie wyobrażaliśmy. Trzeba jednak pamiętać o tym, że dwa ostatnie mecze nie wygraliśmy. Dlatego najważniejsze, że nie dopuściliśmy rywala do dobrych sytuacji. Wiemy, że to nie był nas wyjątkowy mecz, ale najważniejsze są trzy punkty. Cieszymy się ze zwycięstwa i przygotowujemy się do następnego spotkania.

 

Dariusz Dźwigała:  - Za wolno wchodziliśmy w ten mecz. Zostaliśmy odcięci w środku pola. Za wolno wyprowadzaliśmy piłkę w boczne sektory. Potem drugą żółtą kartkę dostał Giorgi Merebaszwili i to miało ogromny wpływ na późniejszy przebieg spotkania. Wycofaliśmy się i przeszliśmy do średniego pressingu. Korona miała większe posiadanie piłki, ale nic z tego nie wynikało. Liczyliśmy na kontry i doprowadziliśmy do wyniku 0:0 do przerwy.

 

Uczulaliśmy zawodników, że w drugiej połowie będziemy mieli sytuacje. Niestety  w naszym polu karnym zdarzył się błąd techniczny Niko Vareli. Piłka trafiła go w rękę i Korona miała rzut karny. W życiu czasami trzeba mieć szczęście, a ono nam ostatnio nie dopisuje. W poprzednich meczach brakowało nam skuteczności i dlatego zamiast większej ilości punktów, teraz mamy tylko jeden.

 

Ważną sytuacją była akcja Oskara Zawady, kiedy podjął złą decyzję i zagrał na skrzydło do Damiana Szymańskiego. Mógł jednak posłać prostopadłą sytuację do Vareli. Wtedy mielibyśmy sytuację sam na sam. Drugi kluczowy moment, to sytuacja, kiedy sędzia odgwizdał spalonego Szymańskiego, którego nie było. Nie chciałbym jednak przyczyn naszej porażki usprawiedliwiać decyzjami sędziego.  

Strefa sponsora

Partner strategiczny
Sponsor główny
Sponsor premium
Sponsor techniczny
Dostawca usług medycznych
Sponsorzy
Partnerzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies Polityka prywatności Akceptacja