Sponsor Miasto Kielce

| Wydarzenie

Tę drużynę zapamiętają wszyscy! Występ mediów Korony na Turnieju Grudniowym

Grudzień, to miesiąc kojarzący się ze świętami, Mikołajem i prezentami, czy śniegiem. Czym byłby jednak ten czas bez Turnieju Grudniowego Trójek w Kielcach?! To pytanie zadają sobie wszyscy fani lokalnej piłki – również media Korony Kielce, których w tych rozgrywkach nie mogło zabraknąć w tegorocznej jubileuszowej edycji!

 

 

PRZYGOTOWANIA

 

Przygotowania do turnieju – świętującego w tym roku swoje ćwierćwiecze – zaczęły się dla nas już kilka dni przed pierwszym gwizdkiem. Zgodnie z pradawną tradycją grupy medialnej, zaprosiliśmy do naszej drużyny wyłącznie dział prasowy i marketingu. I choć chętnych do udziału w prestiżowych rozgrywkach było wielu, to z licznego grona kandydatów wyłoniliśmy siedmioosobową reprezentację, która miała zaprowadzić Koronę do zwycięstwa!

 

Z racji tego, że nasza wiedza na temat treningu i szkolenia jest ograniczona, to ominęliśmy etap przygotowań sportowych. Pokrzepiające słowa trenera Lettieriego, który obiecał, że będzie trzymał za nas kciuki podczas podróży do Wrocławia, były dla nas wystarczające i miały stać się naszym totemem szczęścia. Drużyna złożona z dziennikarzy i marketingowców skupiła się na swoich atutach, czyli budowie wizerunku. Kit manager przygotował nam specjalne stroje, w których dumnie mogliśmy reprezentować żółto-czerwone barwy. Każdy z nas przez kilka dni podczas porannej toalety przygotowywał w lustrze kameralną mowę po zwycięstwie.

 

Byliśmy więc mentalnie gotowi do triumfu! Wystarczyło wyjść na parkiet i utrzeć nosa kolegom dziennikarzom z innych redakcji! Na naszej drodze miały stanąć redakcje Onetu, Radia eM oraz ubiegłorocznych triumfatorów - Gazety Wyborczej. Przestrzegaliśmy się, aby po pierwszych wygranych sodówka nie uderzyła nam do głowy, bo najcięższych rywali spotkamy po wyjściu z grupy.

 

PROFESJONALNE PODEJŚCIE

 

W sobotni poranek każdy z nas obudził się mocno podekscytowany. Prestiżowe rozgrywki mieliśmy rozpocząć o godz. 11, więc kierownik drużyny (tak, wyznaczyliśmy swojego kierownika i kapitana zespołu) zaplanował zbiórkę o godz. 10:30 przy Szkole Podstawowej nr 1 im. Stanisława Staszica. Na odprawie w przeddzień turnieju powiedzieliśmy sobie, że musimy wzorować się na zwycięzcach. Za przykład posłużył Rocky Balboa. – Sport wymaga poświęceń. „Włoski ogier” pił na śniadanie koktajl z surowych jajek. Ten pomógł mu później przetrwać 15 rund w walce z mistrzem świata wagi ciężkiej Apollo Creedem – grzmiał na odprawie kierownik drużyny.

 

Niestety, zespół zainspirowany ognistą przemową wziął sobie te słowa zbyt mocno do serca. Jedna z zawodniczek, która miała stanowić o naszej sile ofensywnej, pojawiła się na zbiórce ze łzami w oczach mówiąc, że zatrucie pokarmowe nie pozwoli jej wziąć udziału w Turnieju Grudniowym. To był cios i nauczka dla „kiera”, aby subtelniej układać przemowy.

 

Co więcej, na zbiórce nie pojawił się również kierownik, które swoje 20 minutowe spóźnienie tłumaczył analizą rywali do późnych godzin. Na szczęście kapitalna atmosfera nieprzerwanie budowana w teamie, nie pozwoliła na obniżenie morale. Hymn Champions League puszczony z telefonu przed wyjściem na parkiet sprawił, że ekipa była napakowana jak kabanosy!

 

 

Na zdjęciu od prawej: Michał Siejak, Paweł Jańczyk, Katarzyna Dudek, Mateusz Kępiński i Krzysztof Węglarczyk. Na dole: Maciej Dudzik.

 

 

MECZ OTWARCIA

 

W pierwszym starciu naszym rywalem było Radio eM, które w przeszłości wygrywało już grupę medialną. Obie drużyny pewne swego wyszły na plac gry. W wyjściowym składzie Korony znalazła się kapitan zespołu – dyrektor ds. marketingu Katarzyna Dudek (niestety kierownik zapomniał również opaski kapitańskiej…), rzecznik prasowy Paweł Jańczyk oraz nieszczęsny kierownik – Krzysztof Węglarczyk. Trzeba jednak przyznać, że to zmiennicy byli prawdziwymi bohaterami drużyny mediów Korony. Mateusz Kępiński z Biura Prasowego w końcówce spotkania oddał strzał z połowy boiska, po którym piłka trafiła w samo okienko bramki, przy czym otarła się jeszcze o poprzeczkę! Przepiękny gol został nagrodzony brawami, a organizator Turnieju Grudniowego Jaromir Kruk przyznał, że znajdzie się on wśród nominowanych do najpiękniejszych bramek rozgrywek. Trzymamy za słowo!

 

Wydawało się, że to trafienie da żółto-czerwonym trzy punkty, jednak pechowo stracone wcześniej pięć bramek zadecydowało o skromnej porażce. Wynik 1:5 uznaliśmy za niewielką wpadkę, choć wiedzieliśmy, że poza nami to przedstawiciele Radia eM będą faworytem do wyjścia z grupy. Gdyby jednak mecz trwał trochę dłużej niż pięć minut, kto wie, czy nie odrobilibyśmy niewielkiej straty do rywala…

 

MECZ O WSZYSTKO

 

W drugim spotkaniu mierzyliśmy się drużyną Onet.pl. Po kilku mocnych słowach w szatni byliśmy podwójnie zmotywowani przed pierwszym gwizdkiem. Wiedzieliśmy, że w meczu o wszystko trzeba będzie na parkiecie dać „coś z wątroby”. Na efekty nie czekaliśmy długo! Już w 15 sekundzie kapitan Katarzyna Dudek pięknym plasowanym strzałem umieściła futbolówkę w siatce! Warto zaznaczyć, że ten gol otarł się o zjawisko paranormalne! Piłka po przedziwnym strzale nabrała niesamowitej paraboli i zakładając „dziurę” trzem zawodnikom jednocześnie (!) wpadła do siatki. Chwilę później Michał Siejak z Korona TV podawał do marketingowca - Macieja Dudzika i fani Korony na trybunach mogli skandować nazwisko naszego najmłodszego zawodnika, gdyż ten zdobył bramkę. Zwycięstwo w naszych rękach? Nic z tych rzeczy… W dramatycznych i – a jakże – pechowych okolicznościach straciliśmy trzy gole i to Onet walczył o awans, podczas gdy my w szokujących okolicznościach żegnaliśmy się z naszym małym mundialem.

 

MECZ O HONOR

 

Ten scenariusz doskonale znamy, choć przed turniejem nie dopuszczaliśmy go myśli. Niczym Polacy na Mistrzostwach Świata graliśmy w meczu o honor. Nikt z nas nie mógł pogodzić się z tym, że na marne poszły hektolitry potu wylane na treningach przemów przed lustrem. Chociaż na plac wybiegł nasz najmocniejszy skład, to musieliśmy uznać wyższość Gazety Wyborczej. Na nic zdała się ponownie fenomenalna postawa Mateusza Kępińskiego. Dzięki jego ekwilibrystycznym interwencjom z powodzeniem mógłby startować również do nagrody bramkarza turnieju (nie, to nie Mateusz jest autorem tego tekstu). Członek Biura Prasowego Korony ratował nasz honor niejednokrotnie i zdecydowanie zasługuje na drużynową nagrodę MVP!

 

WNIOSKI

 

Ach… W końcu jako dziennikarze wiemy, jak czują się piłkarze po przegranym meczu rzucający sztampowymi hasłami. Po tym turnieju „musimy jak najszybciej wyciągnąć wnioski”. Mamy świadomość, że „popełniliśmy błąd w przygotowaniach” – przed kolejną edycją przynajmniej jedno z nas musi nauczyć się kopać prosto piłkę. Jedno jest pewne – „wrócimy silniejsi”!

 

Niech w tej relacji chociaż epilog wybrzmi poważnie: wszystkim zwycięzcom serdecznie gratulujemy i przyznajemy, że byliście lepsi (w tym roku)! Daleko nam do przemów Grzegorza Skwary, bo dla nas to była fantastyczna zabawa. Dziękujemy także organizatorom Turnieju Grudniowego za zaproszenie. Dla nas najważniejszy jest fakt, że Korona Kielce na każdej płaszczyźnie jest prawdziwą drużyną! Po raz kolejny się o tym przekonaliśmy!

 

P.S. Zmieńcie tego kierownika…  

Strefa sponsora

Partner strategiczny
Sponsor główny
Sponsor premium
Sponsor techniczny
Dostawca usług medycznych
Sponsorzy
Partnerzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies Polityka prywatności Akceptacja