Promo banner
Sponsor Miasto Kielce

Mikołaj czy Gwiazdor? Kto przynosi Koroniarzom prezenty?

Na szczycie choinki gwiazda czy czubek? Prezenty przynosi Mikołaj czy Gwiazdor? Zwyczaje świąteczne różnią się w poszczególnych regionach Polski i na świecie. Jak to jest u Koroniarzy? Zapytaliśmy naszych piłkarzy oraz trenera Gino Lettieriego jak spędzają święta Bożego Narodzenia.

Święta to czas, w którym wszyscy zapominamy o problemach dnia codziennego. Wszystkie troski i zmartwienia przechodzą na dalszy plan, by we wspaniałej rodzinnej atmosferze naładować się pozytywną energią. Tak samo jest też u Koroniarzy.  - Wigilijną wieczerzę spędzę u teściów razem z moją mamą i dziadkami. Na stole pojawią się tradycyjne potrawy. Podtrzymujemy te najważniejsze zwyczaje. Jak każdy Polak cieszę się na tą myśl. To jest czas, który można spędzić z rodziną i troszeczkę się odłączyć od tego życia codziennego, czyli od pogoni za pracą i pieniędzmi. To jest taka chwila, gdzie ten reset się przydaje – powiedział Jakub Żubrowski.

 

- Na święta wyjeżdżam do Niemiec do Kolonii, żeby spędzić ten czas z moimi rodzicami i dziadkami. Będzie tradycyjna wieczerza, podobna do tego jakie organizuje się w Polsce. Na stole będą pierogi i smaczny karp. U nas w rodzinie wszystko przygotowuje babcia – opisuje Matthias Hamrol.

 

Niektórzy wolą też bardziej aktywny wypoczynek. Tak jak trener Gino Lettieri, który wybiera się w góry do Włoch. - Uwielbiamy narty. Najcenniejsze w tych dniach jest to, że możemy pobyć z najbliższymi. Podczas sezonu w domu jestem tylko gościem, dlatego czas wolny wykorzystuję jak tylko się da – przyznał szkoleniowiec Korony.

 

Ale najpierw przygotowania…

 

To najmniej ulubiona część świąt. Aby jednak wieczerza wigilijna wyglądała idealnie, najpierw trzeba wszystko przygotować. Jak do tej kwestii podchodzą Koroniarze?

 

- Staram się udzielać w przygotowaniach. Lubię też coś ugotować. W tym roku zdecydowanie będzie tak samo. Lubię wszystkie świąteczne potrawy. Nie mam swojej ulubionej. Przy gotowaniu staram się do każdej potrawy dołożyć jakąś swoją „cegiełkę” – zdradził Łukasz Kosakiewicz.

 

 

- Wiadomo jak to jest z piłkarskim życiem. Ma się dużo wolnego czasu, dlatego pomagam w przygotowaniach. Kucharzem jednak jestem średnim, żeby nie powiedzieć słabym. Na co dzień coś przygotuję w domu, ale takie potrawy typowo świąteczne zostawiam bardziej doświadczonym kucharzom. Moja mama, teściowa lub babcia, to są zdecydowane prowodyrki tego, co się znajdzie na stole wigilijnym. Trzeba też odkopać ozdoby choinkowe. Wprawdzie w domu mamy taką malutką choinkę, bo nie ma za bardzo miejsca gdzie ją postawić. Choinka jednak musi być i na pewno będziemy ją dzisiaj ubierać. U teściów drzewko będzie dużo większe, żeby zmieściły się pod nią prezenty dla każdego – stwierdził Jakub Żubrowski.

 

– Wszystko przygotowuje żona, więc jest po niemiecku. Mentalność jest jednak włoska. Święta w obu krajach są różne. W Italii ludzie się odwiedzają, nawet dalekie rodziny, w Niemczech wszystko odbywa się w gronie najbliższych – tłumaczy trener Lettieri.

 

- Czym jestem starszy, tym bardziej pomagam. Jak się było dzieckiem, to myślało się o tych bardziej przyjemniejszych rzeczach. Czekało się na gotowe i wypatrywało prezentów. Teraz przygotowuję barszcz czerwony. Najbardziej go lubię, ale trzeba poświęcić na niego trochę czasu. Jest co robić, bo to około trzy dni gotowania, żeby był idealny. Przyjemność jedzenia zrobionego przez siebie barszczyku jest jednak podwójna – ze smakiem powiedział Mateusz Możdżeń.

 

Wreszcie można zjeść!

 

Piłkarze w czasie sezonu muszą trzymać dietę, aby na boisku być w odpowiedniej dyspozycji. W Święta jednak można przymknąć oko na dodatkowe kalorie. - Oczywiście można poluzować, ale wszystko z głową. Ciasta, ciasteczka, smakołyki – wszystko jest dla ludzi! – przyznał Piotr Malarczyk.

 

- W Niemczech jest skromniej, jeśli chodzi o posiłki. We Włoszech za to jest rozmach, dominują ryby, ale ja ich za bardzo nie lubię – przyznał trener Lettieri.

 

- Najbardziej lubię zasmażane pierogi z kapustą i grzybami. Na co dzień tego unikam, bo to mocno kaloryczne danie, ale ten jeden dzień w roku można sobie zrobić dyspensę  od diety czy restrykcyjnego jedzenia. Praktycznie lubię wszystkie polskie potrawy z karpiem na czele – wymienia „Żuber”.

 

Choinka! Na szczycie czubek czy gwiazda?

 

Co kraj, to obyczaj! Co dom, to inna choinka. Co Koroniarze preferują na samym jej szczycie?

 

- U mnie królują bombki, światełka, łańcuchy i na samym szczycie gwiazda! – zdradził „Kosa”.

 

Inaczej jest jednak u Matthiasa Hamrola! - Na mojej choince od zawsze jest czubek!

 

- Na choince są bombki i gwiazda, choć z tym drugim to zależy od roku – przyznał Mateusz Możdżeń. 

 

Kto przynosi Koroniarzom prezenty?

 

W różnych regionach Polski dzieci otrzymują świąteczne prezenty od innych postaci. Na wschodzie jest to Dziadek Mróz, niektórzy dostają upominki od Gwiazdki, Dzieciątka, Aniołka, czy Gwiazdora. Wśród Koroniarzy dominował jednak Święty Mikołaj.

 

- Mam nadzieję, że w tym roku Mikołaj nas nie zawiedzie i przywiezie worek fajnych prezentów – wierzy Łukasz Kosakiewicz.  

 

- Prezenty przynosi nam Święty Mikołaj… i wychodzimy na dwór, a nie na pole  - śmiał się z regionalizmów Piotr Malarczyk.

 

 

Zdecydowanie u mnie w domu czeka się na Świętego Mikołaja. Pamiętam jednak, że jak grałem w Lechu, to w Wielkopolsce był to Gwiazdor ubrany na niebiesko – wspomina Możdżeń.

 

- Ja czekałem na Świętego Mikołaja, aż ta bańka mydlana nie pękła i się okazało, że go nie ma. To jednak warte pielęgnowania u dzieci. Póki nie są jeszcze świadome, to należy im sprawiać przyjemność – śmiał się Żubrowski.

 

Prezent, którego nigdy nie zapomnę!

 

- Ja dostałem rózgę… - złości się Łukasz Kosakiewicz.

 

Koroniarze jednak w większości w ciągu roku byli grzeczni.  - Jak się miało kilkanaście lat, to co roku czekało się na nową piłkę lub korkotrampki. To było spełnienie marzeń – wspomina „Żuber”.

 

- Jeden prezent zapadł mi w pamięci szczególnie. Była to zabawka Action Mana w takim wielkim pudełku. Jak jest się małym, to czym większe pudełko, tym bardziej jesteś ciekawy. Takie pomarańczowe opakowanie najbardziej zapadło mi w pamięć – uśmiecha się Mateusz Możdżeń.

 

- Wcześniej czekało się na prezenty, ale teraz trochę inaczej do tego podchodzę. Najfajniejszym prezentem byłoby, jakby wszyscy w rodzinie byli zdrowi i szczęśliwi. Reszta to tylko rzeczy materialne – stwierdził Piotrek Malarczyk.

 

I tego zdrowia i szczęścia kibicom Korony życzą wszyscy piłkarze naszego klubu! Wesołych Świąt KORONIARZE!

Strefa sponsora

Partner strategiczny
Sponsor główny
Sponsor premium
Sponsor techniczny
Dostawca usług medycznych
Sponsorzy
Partnerzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies Polityka prywatności Akceptacja