Promo banner
Sponsor Miasto Kielce

| Hot

Rozmawiał Krzysztof Węglarczyk

Przedstawiłem Koronę z najpiękniejszej strony. Papież słuchał z zaciekawieniem

W związku ze szczególnym czasem, jakim jest Boże Narodzenie, porozmawialiśmy z księdzem biskupem Marianem Florczykiem, który od lat związany jest z polskim sportem. Od 2006 roku towarzyszy biało-czerwonym sportowcom podczas igrzysk olimpijskich. Duszpasterz jest również obecny w chwilach najważniejszych dla Korony Kielce i jak sam przyznaje – „nasi fani potrafią być wizytówką miasta”. Ksiądz biskup w ostatnim czasie osobiście wręczył papieżowi Franciszkowi żółto-czerwoną koszulkę, opowiadając mu o rodzimym klubie!

 

Korona Kielce niedawno zyskała nowego kibica! Ksiądz biskup podarował żółto-czerwoną koszulkę papieżowi Franciszkowi. Jak doszło do tego spotkania?

 

- Zostałem zaproszony przez papieża Franciszka na Synod, który odbywał się w Rzymie od 3 do 28 października. Nie ukrywam, że było to dla mnie zaskoczenie. Pojawili się na nim przedstawiciele z całego świata – biskupi, kardynałowie, osoby świeckie, przedstawiciele młodzieży i doradcy. W sumie było 370 osób. Poproszono mnie, abym opowiedział o młodzieży sportowej, skoro Synod dotyczył właśnie młodych ludzi. Pomyślałem, że jako autentyczny świadek muszę oprzeć swoją wypowiedź na polskich sporowcach i przedstawić ich od jak najpiękniejszej strony – w końcu tacy są.

 

 

Jaka była reakcja papieża, gdy  ksiądz biskup podarował mu koszulkę Korony?

 

- Wręczyłem dwie koszulki. Pierwsza z nich była od reprezentantów Polski. Przygotowała ją firma 4F – biała ze złotym orłem, a z tyłu numer „1” i napis po włosku: „papież Franciszek”. Z przodu widniało natomiast hasło – „Polscy sportowcy, mistrzowie ducha i ciała”. Podkreślałem, że dbają nie tylko o piękno ciała i sprawność fizyczną, ale troszczą się również o ducha, będąc ludźmi przykładu. Są mistrzami olimpijskimi, ale także świata jeśli chodzi o piękno człowieczeństwa.

 

Następnie wręczyłem koszulkę Korony. Był to pomysł panów prezesów klubu oraz księdza kapelana Krzysztofa Banasika. Żółto-czerwona koszulka również z tyłu miała napis „papież Franciszek” oraz „gramy w jednej drużynie”. Zaznaczyłem, że to klub mojego miasta, gdzie troszczą się o młodzież. Wielu młodych ludzi tu gra i ćwiczy. W klubie również są piękni sportowcy troszczący się o ducha wraz z kapelanem. Wręczając koszulki, zaprezentowałem naszych sportowców od najlepszej strony. Papież słuchał uważnie i z zaciekawieniem, podobnie jak podczas spotkań plenarnych.

 

 

 

Przemówienie księdza biskupa opierało się też na sportowcach z naszego miasta?

 

- Mówiłem o obowiązku bycia duszpasterzy ze sportowcami i sportowcami niepełnosprawnymi. Moje przemówienie było jedynym, które dotyczyło sportu. Kościół powinien zatroszczyć się o to środowisko. Dzisiaj w wielu krajach mamy do czynienia ze społeczeństwami sportowymi - nie tylko zawodowymi, ale też amatorskimi. Wszędzie tam powinien być obecny duszpasterz jako asystent duchowy, który przychodzi z pomocą w rozwoju religijnym. W klubach sportowych nie zawsze zawodnicy mogą  przygotować się do bierzmowania, czy do małżeństwa przez katechezy. Powinno się do nich podchodzić indywidualnie. Później wielu księży biskupów odnosiło się do mojego przemówienia. Bardzo się cieszę, ponieważ moje przemówienie weszło do dokumentu końcowego. Chyba pierwszy raz pismo tej rangi zawiera teksty na temat sportu.

 

Papieżowi wręczano różne prezenty, ale moje wystąpienie było poparte tymi koszulkami i spowodowało to, że wszyscy obecni zapamiętali mnie. Nie z imienia i nazwiska, ale jako „biskupa od sportu”. Mam z tego satysfakcję, że w jakiś sposób sport znalazł się w dokumencie. Został on spisany po włosku, lecz póki co nie został przetłumaczony na polski.

 

 

 

 

„Biskup od sportu” to przydomek idealnie pasujący do księdza biskupa. Skąd taka pasja akurat w tej dziedzinie?

 

- Od dziecka interesowałem się sportem. Jeśli chodzi o środki masowego przekazu, wówczas były one bardzo ubogie. Mieliśmy jednak w domu radio, o co w tamtych czasach było naprawdę ciężko. Pamiętam, że w dzieciństwie i latach młodości słuchałem „Kroniki sportowej”, czy relacji z Wyścigu Pokoju. Zdarzało się, że zarywałem noce, aby usłyszeć jak radzą sobie nasi sportowcy. Pamiętam, kiedy w 1972 roku podczas igrzysk olimpijskich w Sapporo, Wojciech Fortuna zdobył złoty medal. Czekało się na to, aby usłyszeć dobre wiadomości. Bardzo lubiłem słuchać wywiadów ze sportowcami.  Właśnie od strony medialnej poznawałem świat sportu.

 

Wiemy jak było w dzieciństwie. Szło się na podwórko grać w piłkę, choć trzeba sobie wyobrazić, że tamta „piłka” niewiele przypominała dzisiejszą. W dodatku mieliśmy wiele zabaw z kolegami. Wspólna rekreacja i chęć bycia z kimś drugim była w nas wszystkich. Oczywiście nikt nad nami nie stał i nas nie pilnował, więc zdarzały się – trzymając się piłkarskiej nomenklatury – faule. Jednak mieliśmy wewnętrzne zasady i ich przestrzegaliśmy. To było bardzo szlachetne, koleżeńskie i po prostu miłe. Później zrodziła się również pasja do roweru.

 

Podczas duszpasterstwa i kapłaństwa zainteresowanie sportem nigdy nie odeszło. Również podczas lat pobytu za granicą. W 2003 roku Episkopat szukał biskupa, który zająłby się sportem. Miałem inne propozycje, ale śp. prymas Glemp powierzył mi tę dziedzinę i reorganizację duszpasterstwa sportu. To była piękna myśl. Jesteśmy jedynym Episkopatem na świecie, który ma przedstawiciela – można rzec ministra, delegata ds. sportu.

 

 

Pełnienie funkcji przewodnika duchowego polskich sportowców podczas olimpiad to trudne zadanie? Dla nich igrzyska są najważniejszym wydarzeniem zawodowym w życiu.

 

- To dawna tradycja, że reprezentacje jeżdżą na olimpiady ze swoimi kapelanami. U nas jest tak dopiero od 2006 roku. Jak to się odbywa? Mamy taką zasadę, żeby nie wtrącać się w jakiekolwiek sprawy. Jesteśmy tam po to, aby pomagać sportowcom i zaspokajać ich potrzeby w aspekcie religijnym. Przebywamy na igrzyskach przez dwa tygodnie. Chodzi więc o kwestię modlitwy i Mszy Świętych – również niedzielnych oraz uroczystości, jak np. Środa Popielcowa w Pjongczang. Jest to także posługa sakramentalna – Eucharystia i spowiedź.

 

A ponadto dużo rozmawiamy. Sportowcy są zdani na siebie. Przebywają długo poza domem. Czasem, aby się przygotować, niektórzy są osiem miesięcy poza domem. Takie życie wymaga wielu wyrzeczeń. Przychodzą różne kryzysy osobiste, rodzinne, małżeńskie. Zdarzają się kontuzje i najczęściej porażki. Oczywiście do tego potrzebny jest zawsze obecny psycholog, ale również asystent duchowy, który będzie przy tym człowieku potrafił znaleźć słowa pocieszenia i nadziei. Tam jest właśnie nasza obecność. Przez wzgląd na treningi, zawody, odbywamy najczęściej nocne rozmowy. Trudno czasem znaleźć czas chociażby na Mszę – musimy dobierać pory tak, aby sportowcom to pasowało.

 

 

Religia w takich momentach jest potrzebna?

 

- Sportowcy są zazwyczaj ludźmi religijnymi. Jednak chciałbym, aby każdy, kto interesuje się sportem wiedział, że w igrzyska olimpijskie od samego początku wpisany jest akcent religijny. To nie jest wymysł współczesnych czasów i wyraz demokracji, że religia jest obecna w świecie sportu. Gdy sięgniemy do starożytności i igrzysk w Atenach – gdy nie było jeszcze chrześcijaństwa – akcent religijny był bardzo mocny. Zawody odbywały się przed posągiem Zeusa, najwyższego boga. Tam palił się ogień na jego cześć i było to zobowiązanie uczestników do odpowiedniej postawy nadając temu rangę.

 

Faktem jest, że do dzisiejszych igrzysk zostały te akcenty religijne. Ogień – nazywany świętym i Boskim – niesiony jest przez tysiące kilometrów na miejsce zawodów i nie wolno go zgasić. Zapalany jest w Grecji od płomieni słonecznych, jako sam Bóg je zapala. Na ceremonii otwarcia ogień znajduje się w centralnym miejscu, a znicz trzyma szczególna osoba. Tam odbywa się dekoracja medalowa.

 

Organizatorzy budując wioskę olimpijską i stadiony zawsze zobligowani są również do stworzenia miejsc na modlitwę dla poszczególnych religii. Byłem na siedmiu igrzyskach. Paradoks polega na tym, że najpiękniejsza kaplica była w Chinach, gdzie kościół katolicki jest prześladowany. Gdyby przenieść ją do Polski, powstałby piękny mały kościół. Drugie miejsce, które mnie bardzo wzruszyło to Soczi. Tam w kaplicy znajdował się obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Miałem wielką satysfakcję modląc się na ziemi rosyjskiej ze sportowcami z całego świata, że jest tam piękny obraz Królowej Polski.

 

 

Dziś znajdujemy się też w sytuacji, gdzie wielokulturowość dotyka też małych ośrodków sportowych. Przykładem może być Korona Kielce, gdzie w szatni przebywa wielu zawodników spoza Polski.

 

- Kiedy zacząłem organizować duszpasterstwo sportowe w Polsce, to bardzo zależało mi na tym, żeby księża nie byli tylko kibicami. Co jest pierwszym zadaniem duszpasterza, który jest w klubie o zorganizowanych strukturach – jak np. w Koronie Kielce? Po pierwsze, mówiąc o wartościach i Jezusie mamy zachęcać do integracji i budować wspólnotę zawodników. Taka sama zasada dotyczy nas na olimpiadach, czy duszpasterzy, którzy będą grali w piłkę z ministrantami. Na stadionach piłkarskich i lekkoatletycznych kiedyś były budowane kaplice. Będąc w Rzymie widziałem to w AS Romie. Było tak również w Realu Madryt i w Polsce, gdy powstawały obiekty na Euro 2012. Wszystko po to, aby ludzie mogli się tam spotykać, integrować i budować więź. To obecnie zadanie duszpasterza w czasach rozbitych społeczności, które widoczne są także w klubach piłkarskich. Gra w nich wielu obcokrajowców, którzy pochodzą z różnych stron świata i mają swoje problemy. Miejscowi powinni wejść z nimi w interakcję, a więc budować wspólnotę.

 

To trudne zadanie ze strony kapelana, ale najmocniejsze więzi wspólnoty buduje się właśnie wtedy, gdy są w nich pierwiastki religijne i duchowe. Dlaczego rycerze pod Grunwaldem śpiewali Bogurodzicę? To jednoczyło. Dzisiejszy dramat polega na tym, że zespoły są rozbite. Zwłaszcza na zachodzie można się spotkać z zawłaszczaniem kaplic i przekształcaniem ich na inne obiekty. Pod wpływem innych kultur czasem walczy się z religią, która nie jest bliska.

 

Chrześcijański duszpasterz ma budować, nie rujnować. Ma wprowadzać więzy miłości, równości, braterstwa, oddania jeden za drugiego, podporządkowania celów dla innego – to wszystko jest umotywowane Ewangelią oraz Jezusem.

 

 

Pamięta ksiądz biskup poświęcenie Areny Kielc w 2006 roku? Wówczas ta fantastyczna więź wspólnoty udzielała się chyba wszystkim kibicom w naszym mieście.

 

- Pamiętam tamte dni i chciałbym, by wróciły. Jestem zżyty z Kielcami, obserwuję życie kielczan i zależy mi na nich. Z życzliwością chciałbym, aby każdemu żyło się tu jak najlepiej. Wspominam, że na mszy przed rozpoczęciem sezonu u św. Józefa, kościół był pełny. Uczestniczyli w niej zawodnicy i kibice. Dla mnie to było niezwykłe przeżycie – obraz wspólnoty i więzi kielczan. Widać, że byli zjednoczeni i identyfikowali się z klubem. Gdy Korona grała swój pierwszy mecz na nowym stadionie, trybuny wypełniły się po brzegi. Zobaczyłem to i pomyślałem: - Boże, za chwilę będzie modlitwa. Co ja teraz zrobię? Kto zapanuje nad tym tłumem?

 

Najpierw wypowiadali się zaproszeni goście – minister sportu, prezydent Lubawski, ówczesny właściciel, Krzysztof Klicki. Przyszedł czas na poświęcenie. Powiedziałem parę słów i zwróciłem się do kibiców: - Moi drodzy, teraz jest czas na modlitwę, czyli wzniesienie myśli do Boga. Potrzebna jest nam cisza…

 

W momencie tak się stało! Powiedziałem za kogo będziemy się modlić w imieniu kibiców, a ktoś z trybun krzyknął: – Jeszcze za Krzysztofa Klickiego - faktycznie zapomniałem o nim. Ale cisza była tak przenikliwa, że to przypomnienie słyszano w drugim krańcu stadionu. Odmówiłem modlitwę, pokropiłem stadion, kibiców i podziękowałem za wyraz pięknej postawy. Przypomniałem sobie, że gdy fani chodzili na stadion i z niego wracali, to przy placu Jana Pawła II obok katedry często śpiewali: „nie ma lepszego od Jana Pawła II”. Na sam koniec zwróciłem się do nich z prośbą, aby powtórzyli to na stadionie, by papież był także patronem tego obiektu.

 

Jak oni zaczęli śpiewać… Było tak głośno, że po chwili przybiegli do mnie ludzie zajmujący się realizacją telewizyjną. – Księże biskupie my mamy wchodzić z transmisją a oni nie przestają śpiewać. Niech ich ksiądz uciszy! Pamiętam do dzisiaj tę wspólnotę. Budowę na wątkach religijnych. To było czuć i widać. Piękne. Dla mnie to wizytówka kielczan i chwile nie do zapomnienia.

 

 

 

Jesteśmy w okresie świąt Bożego Narodzenia. Czego ksiądz biskup życzy kibicom Korony Kielce?

 

- Chciałbym im podziękować za piękną postawę, jaką prezentowali  zarówno w meczu z Górnikiem, jak i 11 listopada. Byłem dumny z ich postawy. Jeżeli chcemy, żeby stadion był pełny, to musimy zmierzać do tego, aby przychodziły całe rodziny. Tak jak na otwarciu, gdy kibice wypełnili cały stadion i panowała duża kultura.

 

Nikt nie przyprowadzi małego dziecka, jeśli nie będzie odpowiedniej atmosfery do kształtowania osobowości i tego pięknego klimatu. Musimy wytworzyć warunki, aby pojawiać się na meczach całymi rodzinami. To jest święto – wydarzenie, na którym rodzice nie boją się, że dziecko zostanie skrzywdzone w sposób duchowy czy kulturalny, obsłuchując się wulgaryzmów. Dziękuje kibicom i życzę im satysfakcji z wyników i postawy naszych drużyn.

 

Nie zapominajmy o szkoleniowcach. Rozmawiam z trenerem Lettierim, który interesuje się naszą kulturą. Wiele mu tłumaczę i opowiadam o naszym kraju. Życzę więc trenerom, ale też samym piłkarzom, działaczom, prezesom i wszystkim odpowiedzialnym za klub sukcesów sportowych, choć one nie zawsze zaspakajają. Czasem sportowcy mają do czynienia z pragnieniem serca i ktoś rezygnuje z zawodu na jakiś czas, aby poświęcić się rodzinie. Życzę, aby wszystkie sprawy dobrze się układały. Te osobiste, rodzinne, narzeczeńskie by toczyły się po myśli Bożej. Jeśli przyjdzie porażka, nauczmy się przełknąć jej gorycz z godnością.

 

Godność niech towarzyszy wam we wszystkim – radości po zwycięstwie i podczas smutku porażki. Życzę, żeby z pomocą Bożą układało się zdrowie, aby kontuzje was omijały. Czasem one przekreślają na dłuższy czas. Oby towarzyszyło wam jak najmniej nieszczęść, a jak najwięcej błogosławieństwa Bożego. Radosnych świąt!

 

Strefa sponsora

Partner strategiczny
Sponsor główny
Sponsor premium
Sponsor techniczny
Dostawca usług medycznych
Sponsorzy
Partnerzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies Polityka prywatności Akceptacja