Promo banner
Sponsor Miasto Kielce

| Wywiad

Rozmawiał Krzysztof Węglarczyk

Druga drużyna przynosi klubowi wiele korzyści!

Rezerwy Korony Kielce mają za sobą bardzo udane pół roku. Żółto-czerwoni pod wodzą Sławomira Grzesika wygrali czternaście z osiemnastu spotkań i po rundzie jesiennej zajmują pierwsze miejsce w IV lidze świętokrzyskiej. Warto zaznaczyć, że kielczanie byli najmłodszą drużyną rozgrywek! Szkoleniowiec rezerw opowiedział o funkcjonowaniu jego zespołu, trudach oraz satysfakcji płynących z pracy, z jaką przychodzi mu się mierzyć każdego dnia.

 

 

W rundzie jesiennej z przyjemnością przychodziło się na mecze drugiej drużyny Korony Kielce. Pół roku po przywróceniu do życia rezerw, uważa trener, że była to dobra decyzja?

 

Sławomir Grzesik: - Zdecydowanie. Zawsze uważałem, że przy drużynie grającej w Ekstraklasie potrzebny jest drugi zespół seniorów. To przynosi wiele korzyści dla całego klubu – zarówno pierwszej drużyny, jak i juniorów. Podopieczni Gino Lettieriego mogą liczyć na regularne występy i utrzymanie rytmu meczowego. Przykładem jest Michał Miśkiewicz, który rozegrał wiele spotkań w rezerwach. Stałe występy i rytm meczowy opłacił się, bo bramkarz zaliczył bardzo dobry występ w Ekstraklasie przeciwko Miedzi Legnica. Po drugie, juniorzy wchodzący do drużyny seniorów nabierają cennego ogrania oraz mają okazję uczyć się od zawodników z pierwszej drużyny.

 

Pamięć kibica jest krótka. Przed sezonem decyzja o przywróceniu rezerw przez wielu nie była przyjęta z entuzjazmem. Dziś chyba każdy widzi korzyści wynikające z istnienia drugiej drużyny.

 

- Na pewno reorganizacja rozgrywek Centralnej Ligi Juniorów wpłynęła na taką decyzję. Kluczowy jest jednak rozwój młodych zawodników. Często poruszam ten temat i rozmawiam z zawodnikami, czy też naszymi trenerami, którzy osiągnęli jako piłkarze wiele, jak np. Michał Gębura. Ci, którzy zaistnieli w poważnej piłce, podkreślają, że debiutowali w seniorach – na różnym poziomie – w wieku 16-18 lat. Chłopcy, który nie są jeszcze przygotowani na Ekstraklasę, mają szansę dojrzewać w piłce seniorskiej w niższych ligach. Łatwiej przejść z rezerw do Ekstraklasy, niż z poziomu juniorów.

 

 

Patrząc na średnią wieku rezerw Korony Kielce, to bezsprzecznie jedna z najmłodszych drużyn ligi.

 

- Precyzując – najmłodsza. Mimo tego, że występowali u nas zawodnicy z pierwszej drużyny, to średnia wieku była u nas najniższa i wyniosła 21,07 lat. W drugim zespole regularnie gra Gadomski z rocznika 2001. Wraz z Markiem Mierzwą (trenerem juniorów starszych – przyp. red.) rotowaliśmy młodymi zawodnikami. Należy oddać, że jego drużyna zajmuje bardzo dobre miejsce w tabeli i mogą powalczyć o mistrzostwo. Mają ku temu szanse, co byłoby świetne dla całego klubu. Niektórzy z nich w ostatnich miesiącach nabierali doświadczenia w drugiej drużynie. Myślę, że przy odpowiedniej polityce, będziemy wprowadzali piłkarzy juniorów do rezerw. To przyniesie korzyść dla całego klubu.

 

Co będzie lepsze dla tych młodych zawodników? Gra w rezerwach i rywalizowanie z seniorami, czy walka o mistrzostwo Polski w Centralnej Lidze Juniorów?

 

- To trzeba rozdzielić. Jestem pewien, że tym chłopcom przydałoby się zagrać częściej na poziomie seniorskim w rezerwach. To całkiem inna piłka nawet w niższych ligach. Trzeba szybciej myśleć, reagować, operować piłką, mocniej się odepchnąć, czy oddać strzał. W juniorach na pewno jest tego mniej, ale z drugiej strony trzeba zawodników rozwijać w sferze mentalnej – nauczyć ich grać o najwyższe cele. W tym momencie walczą o mistrzostwo Polski. Skupiamy się na tym, aby to wypośrodkować. Bierzemy pod uwagę różne scenariusze. W tym najbardziej optymistycznym może być tak, że juniorzy starsi szybciej zapewnią sobie mistrzostwo. Wówczas będą mogli w większej ilości grać w drugiej drużynie, co również będzie dobre dla ich rozwoju. To rzeczywiście ciężkie, dlatego nieustannie monitorujemy wydarzenia. Taka jest specyfika pracy w drugiej drużynie.

 

Ilu zawodników regularnie trenuje w drugiej drużynie?

 

- To nieustannie się zmienia. Na początku tygodnia ćwiczy 10-12 zawodników, a pod koniec jest ich już około 20. Jest to o tyle ciężka praca, że nigdy nie mamy całego składu razem i nie wiem ilu piłkarzy pojawi się na zajęciach. Taktycznie dopiero w przeddzień spotkania pracujemy wspólnie, gdy dochodzą juniorzy oraz zawodnicy z pierwszej drużyny. Trzeba na bieżąco dostosowywać zajęcia pod względem fizycznym i taktycznym. Nie zmienia to faktu, że da się to połączyć, choć trzeba nad każdym treningiem mocno pogłówkować.

 

 

 

Nie jest to łatwa praca.

 

- Ale mecze drugiej drużyny przynoszą korzyść wszystkim. Zawodnicy z pierwszej drużyny dzięki występom w rezerwach pozostają w rytmie i co by nie mówić, muszą włożyć zaangażowanie i fizycznie pokazać się z dobrej strony, aby wygrać. Natomiast juniorzy uczą się u boku doświadczonych piłkarzy.

 

Jeśli chodzi o treningi, to w ciągu tygodnia obciążenia są na podobnym poziomie, co w pierwszej drużynie. Trenujemy jednak raz dziennie przez wzgląd na to, że część naszego zespołu jeszcze chodzi do szkoły. 2-3 zawodników regularnie ćwiczy indywidualnie. Pracujemy wówczas nad danym elementem technicznym. To przynosi efekty w meczu.

 

Co daje tym piłkarzom indywidualny trening?

 

- Zawsze uważałem, że jest to dobre rozwiązanie. Tym bardziej, że nie wszystko da się zrobić z całą grupą. Podczas zajęć indywidualnych pracujemy nad aspektami przynależnymi do danej pozycji. Chłopcy muszą mieć to opanowane do perfekcji. Nieustannie pracując nad poprawnym zachowaniem wyrabia się potrzebny w piłce automatyzm.

 

Praktyka jest niezwykle ważna, ale dużo też rozmawiam z zawodnikami. Wyjaśniam, jak powinni się poruszać i pracować na każdej pozycji. Podczas analiz pokazuję, jak najlepsi na świecie zawodnicy wywiązują się z boiskowych zadań.

 

 

Pańscy podopieczni w ciągu ostatniego półrocza poczynili postęp?

 

- Trenowaliśmy naprawdę ciężko, a chłopcy nie boją się pracy. Nie chcę wymieniać nazwisk, ale myślę, że w tej grupie jest kilku chłopaków, którzy mogą zaistnieć wyżej. Oczywiście piłkarz musi pasować do koncepcji i zgadzam się z trenerem Lettierim, że czasem dobry zawodnik może nie sprawdzić się w wizji i pomyśle szkoleniowca. Bez względu na to, 2-3 zawodników z drugiej drużyny może grać w Ekstraklasie.

 

Ciężko zmobilizować zawodników z pierwszej drużyny, aby zagrali z równie dużym zaangażowaniem w rezerwach?

 

- Nigdy nie miałem z tym problemu. Być może przez to, że pracowałem z pierwsza drużyną przed rokiem, to teraz jest mi łatwiej do nich dotrzeć. Znamy się, wiedzą czego wymagam i nie mogę nigdy na nich narzekać. Nie było sytuacji, aby przeszli obok meczu. Dlatego efekt był dotąd dobry. Jesteśmy na pierwszym miejscu, mamy 14 wygranych 2 remisy i dwie porażki.

 

 

Kadra na rundę wiosenną zostanie zwiększona?

 

- Może tak być. Pamiętajmy, że najczęściej ściągamy zawodników młodych do drużyn juniorskich. Jesteśmy przed podziałem zawodników. Musimy ocenić kto będzie gotowy do mocniejszej gry fizycznej w IV lidze. Jedno jest pewne – będą to zawodnicy młodzi.

 

Rezerwy Korony są liderem IV ligi. W rundzie jesiennej trener stronił od wyznaczenia celów na sezon. Czy w tym można pokusić się o takie założenia?

 

- Jest tak dużo zmiennych, że ciężko prorokować, ale na pewno byłoby lepiej dla zawodników młodych i klubu, aby druga drużyna grała na poziomie III ligi. Ja ze swojej strony będę dążył do tego, żeby spisywać się jak najlepiej i żeby ten cel zrealizować. Jak będzie? Jest za dużo niewiadomych, żebyśmy mogli się pod czymś podpisać. Jesteśmy uzależnieni od pierwszej drużyny i zespołów juniorów, a także od warunków treningowych, bo mieliśmy z tym problem. Trenowaliśmy na zakolach, a na boisko wychodziliśmy raz w tygodniu na 40 minut. Mimo tego, jestem zadowolony, bo graliśmy dość ciekawą piłkę. Stosowaliśmy też różne ustawienia i udało się wytłumaczyć wszystko chłopcom, mimo tego, że nie zawsze ze sobą trenowali. Mieliśmy mecze lepsze i gorsze. Na początku sezonu graliśmy z Hetmanem Włoszczowa. Wygraliśmy 5:0, a przecież najstarszy w drużynie był Chudecki z rocznika 1998, który wówczas jeszcze nie skończył 20 lat. Zdarzyły się również mecze, gdzie wyglądaliśmy słabiej, jak występ z Wierną Małogoszcz. Przegraliśmy 0:2.

 

Trzeba być zadowolonym z rundy. Pracowaliśmy ciężko – tak samo jest w pierwsza drużyna, czy juniorzy. Myślę, że wszyscy wyznaczamy sobie dobry poziom, dzięki czemu osiągamy korzystne wyniki.

 

 

III liga to zdecydowanie wyższy poziom i szansa na rywalizowanie z lepszymi zawodnikami.  

 

- Przeskok do III ligi jest bardzo duży. Treningi są już na poziomie zawodowym. Piłkarze trenują codziennie i mają wyższe kontrakty. Kluby dysponują lepszymi obiektami. Po reformie mamy cztery III ligi. Występują tam kluby z tradycją, jak Hutnik Kraków, Motor Lublin, czy Stal Rzeszów. Dysponują one dobrym zapleczem sanitarnym, czy grupami młodzieżowymi. Mają swoich wychowanków. W tych drużynach można zmierzyć się z zawodnikami grającymi w przeszłości w Ekstraklasie.

 

Mimo ograniczonej infrastruktury udaje się Koronie II osiągać bardzo dobre wyniki. W czym tkwi tajemnica?

 

- Wiele z chłopakami trzeba rozmawiać. Pokazywać gdzie jest kierunek i do czego mają dążyć. Jeśli nie korzystamy z pełnowymiarowego boiska, to są różnego rodzaju zastępniki, jak zakola przy ul. Szczepaniaka. Staram się dobierać odpowiednie odległości. Ustawiać tak bramkę, żeby zawodnik poczuł szerokość boiska i miał punkt odniesienia. Ćwiczymy fragmenty gry, które przekładamy potem na mecz. Jestem człowiekiem upartym na piłkę i myślę, że chłopcy to zrozumieli. Staram się dużo z nimi robić. Myślę, że przekonali się do biegowych treningów, różnych analiz, pokazów wideo, jak należy się zachowywać – to wszystko zostaje w ich głowach. Stają się coraz bardziej świadomi i nie narzekają, a pracują.

 

Pogoda za oknem nie sprzyja wychodzeniu na zewnątrz, jednak wielkimi krokami zbliża się początek przygotowań drugiej drużyny do rundy wiosennej.

 

- Każdy zawodnik dostał rozpiskę w okresie roztrenowania i wiem, że wywiązują się z poleconych zadań. Zaczynamy 9 stycznia od testów szybkościowych. W trakcie ferii będziemy trenowali codziennie, a w co drugi dzień planujemy po dwa treningi. Od samego początku będziemy ćwiczyli bardzo mocno. 19 stycznia jedziemy na obóz do Miętnego. Tam będziemy trenować z juniorami starszymi i młodszymi. Zgrupowanie potrwa 7 dni i planujemy 2-3 jednostki treningowe dziennie. Oglądałem ten obiekty z pełnomocnikiem zarządu, Łukaszem Foksem i jestem pewien, że będziemy mogli wykonać naszą pracę w bardzo dobrych warunkach. Niektóre treningi połączymy z juniorami. Zawodnicy będą współpracować ze sobą wiosną, więc dobrze, aby już teraz trenowali wspólnie. Ponadto wówczas podejmiemy decyzję, których piłkarzy włączymy do drugiej drużyny.

 

Po powrocie będziemy trenować raz dziennie przez wzgląd na szkoły. Nie zabraknie też zajęć indywidualnych, co stało się już naszym rytuałem. Dużo i ciężko – tak podsumowałbym nadchodzący okres przygotowań.

Strefa sponsora

Partner strategiczny
Sponsor główny
Sponsor premium
Sponsor techniczny
Dostawca usług medycznych
Sponsorzy
Partnerzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies Polityka prywatności Akceptacja