Promo banner
Sponsor Miasto Kielce

Powtórka z zeszłego roku

Jednym z treningów, który był w kieleckiej szatni wspominano przez długie miesiące był "biathlon". Premierowe zajęcia miały miejsce podczas ubiegłorocznego zgrupowania w Turcji, a dzisiaj doczekały się odcinka drugiego. Było ciężko.

Dzień zaczął się standardowo od biegania, a później śniadanie i o godzinie 10:00 wszyscy byli już na boisku treningowym. Humory dopisywały, bo  pierwszy raz od dawna nie było deszczu. Przedpołudniowe zajęcia podzielone były na części. Na początku rozgrzewka, w której brał udział też prezes Korony Kielce, Krzysztof Zając. Wszyscy obawiali się, czy bez specjalnego namiotu tlenowego uda się utrzymać prezesa przy życiu, ale trzeba przyznać, że dawał radę doskonale, choć w trudniejsze ćwiczenia angażował się raczej biernie – obserwując z boku to, co wyczyniają Koroniarze.

 

 

 

A działo się dużo – przeskoki, podskoki i sprinty na 100% możliwości. Pod koniec zajęć odbyła się gierka na dwie bramki zwrócone do siebie plecami. Zawodnicy odnaleźli się w niej znakomicie, ale należy przyznać, że piszący te słowa nie miał zielonego pojęcia o co w tym chodzi. Piłka raz za razem przerzucana na drugą stronę wędrowała nad bramkami. Gole strzelali wszyscy, a niektórzy nawet zdobywali je, strzelając... do swojej bramki. Jak w każdej zabawie, byli zwycięzcy i przegrani, a euforia w obu drużynach była zgoła odmienna.

 

 

 

 

Po treningu zapadła decyzja, że z powodu względnie ładnej pogody po obiedzie odbędzie się sesja zdjęciowa na potrzeby wydawanych za moment Skarbów Kibica. Efekty pewnie niebawem będzie można zobaczyć w największych sportowych tytułach w kraju.

 

 

Drugi trening rozpoczął się kilka minut po godzinie 16:00. Wchodzący na boisko zawodnicy już widzieli co ich czeka. Niektórzy pamiętali zeszłoroczne zajęcia i to, co działo się w ich trakcie (a z niektórymi nawet po zakończeniu). Biathlon, jak to biathlon – polega na bieganiu i strzelaniu. Z tą różnicą, że tutaj nie ma nart, a karabinki zastępowane są przez nogi i piłki. Formuła w porównaniu z zeszłym rokiem została odrobinę zmieniona, ale wiadomo było jedno. Będzie bolało.

 

 

 

Koroniarze zostali podzieleni na kilka grup i rozpoczęła się rywalizacja. Łatwo nie było. Wszyscy przeżyli, a niektórzy dochodzili do siebie "troszkę" dłużej przy płocie oddzielającym boiska. Była to zdecydowanie najtrudniejsza i najbardziej dająca w kość jednostka treningowa na tegorocznym zgrupowaniu.

 

Jutro piłkarze dostali prawie godzinę więcej spania. Poranne bieganie zaplanowano na 8:15, później śniadanie i treningi regeneracyjne w trzech grupach od 10:00, a o 16:00 kolejny trening. I tak aż do soboty...

 

Z Belek

Paweł Jańczyk

Strefa sponsora

Partner strategiczny
Sponsor główny
Sponsor premium
Sponsor techniczny
Dostawca usług medycznych
Sponsorzy
Partnerzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies Polityka prywatności Akceptacja