Promo banner
Sponsor Miasto Kielce

| Briefing

Jeden dzień więcej na regenerację to spora różnica

- Jeszcze nie ma w tym momencie powodu do dużych obaw. Przed nami dwa mecze, które musimy wygrać. Oczywiście lepiej by było, jakbyśmy stąd wywieźli komplet punktów. Jeśli nie wierzyłbym w to, że zagramy w pierwszej ósemce, to nie byłbym trenerem - powiedział trener Gino Lettieri po pechowej porażce z Cracovią. 

Gino Lettieri: - Przez pierwsze 30 minut, jakby nie było nas na boisku. Cracovia była od nas sprytniejsza i szybsza. Jednak mieliśmy też swoje okazje. Gdyby nasz napastnik nie wszedł w tor lotu piłki, to nie byłoby spalonego w pierwszej połowie. Wtedy mecz mógłby się potoczyć inaczej.  

 

Po przerwie graliśmy już agresywniej. Pokazaliśmy zdecydowanie więcej i strzeliliśmy na 1:1. Widać jednak było, że w końcówce zaczęło brakować nam sił. To jest dla nas duża różnica, gdy ma się jeden dzień więcej na regenerację.  

 

W końcówce spotkania wydarzyła się sytuacja, która w ogóle nie powinna mieć miejsca. Wybiliśmy piłkę z pola karnego, potem jednak ona wróciła i spadła pod nogi Cracovii. Za chwilę był rzut karny. Przegraliśmy, ale trzeba przyznać, że Cracovia była od nas odrobinę lepsza w tym meczu.

 

Jeszcze nie ma w tym momencie powodu do dużych obaw. Przed nami dwa mecze, które musimy wygrać. Oczywiście lepiej by było, jakbyśmy stąd wywieźli komplet punktów. Niestety naszym kosztem Cracovia w zasadzie zagwarantowała sobie awans do Grupy Mistrzowskiej. Jeśli nie wierzyłbym w to, że zagramy w pierwszej ósemce, to nie byłbym trenerem. Mamy jeszcze mecze przed sobą i musimy się na nich skupić.

 

Cracovia grała w piątek, a my w sobotę wieczór. Gdyby było odwrotnie, to Cracovii mogłoby zabraknąć  sił.  Terminarz jest ustalany wcześniej, dlatego  do końca nie rozumiem, dlaczego graliśmy tak późno w sobotę, jak można było zagrać nawet we wcześniejszych godzinach. Tak czy inaczej Cracovia była dzisiaj trochę lepsza.  

 

 

Michał Probierz: - To były dla nas bardzo ważne punkty. W zasadzie na 90 procent awansowaliśmy do pierwszej ósemki. Ten cel było najtrudniej osiągnąć. Przed chwilą miałem rozmowę z wiceprezesem Probierzem i jest zadowolony. Po pierwszych kolejkach nikt się tego nie spodziewał.   

 

Zaskoczyliśmy Koronę ustawienie. Zmieniliśmy niektórych piłkarzy, którzy zostawili wiele zdrowia w Zabrzu. Dzięki temu mogliśmy ich wprowadzić w końcówce. Widzieliśmy, że Korona do końca nie wytrzyma tego tempa, bo w sobotę grali ważny mecz z Lechem. W początkowej fazie meczu, też mieliśmy wszystko pod kontrolą. W drugiej połowie kielczanie przeszli na ustawienie 3-5-2, wprawdzie byliśmy na to przygotowani, ale straciliśmy bramkę na 1:1, która potem wprowadziła dużo nerwowości. Nie chcieliśmy, żeby to wyglądało jak w Płocku, kiedy bardzo chcieliśmy wygrać, ale ostatecznie musieliśmy się pogodzić z porażką.

 

To był bardzo trudny mecz. To nie przypadek, ze w ostatnich dwóch spotkaniach Korona grała dobrze. Najpierw wygrana z Jagiellonią, a potem remis z Lechem. Drużyna nabrała pewności siebie. Dlatego cieszę się, ze Piszczek zdobył bramkę. Wprowadzony Javi wywalczył karnego, a Airam wytrzymał napięcie w decydującym momencie.   

Strefa sponsora

Partner strategiczny
Sponsor główny
Sponsor premium
Sponsor techniczny
Dostawca usług medycznych
Sponsorzy
Partnerzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies Polityka prywatności Akceptacja