Promo banner
Sponsor Miasto Kielce

| Ekstraklasa

Ogromny niedosyt

Nie zabrakło ambicji, walki, zaangażowania i poświęcenia. Korona Kielce rozegrała przy Reymonta spotkanie, w którym znaleźć można było dużo pozytywnych fragmentów gry. Jednak bramka po kontrowersyjnym rzucie karnym dała Wiśle trzy punkty, a Koroniarze opuszczali murawę z ogromnym niedosytem.

Wisła Kraków – Korona Kielce 1:0 (0:0)

Bramki: Kolar 59’ (k)

 

Korona: Sokół – Rymaniak, Malarczyk, Marquez, Gardawski – Sewerzyński (55’ Jukić), Żubrowski, Gnjatić – Cebula, Arveladze – Brown Forbes (51’ Soriano).

 

Wisła: Lis – Pietrzak, Klemenz, Hoyo-Kowalski, Grabowski – Basha, Savicević – Kolar, Drzazga (88' Buksa), Peszko (10’ Śliwa) – Brożek (76' Plewka).

 

Żółte kartki: Savicević, Pietrzak – Marquez, Gnjatić, Rymaniak, Sokół, Żubrowski.

 

W pierwszej odsłonie Korona na stadionie Wisły miała zdecydowaną przewagę. Żółto-czerwoni grali agresywnie, dobrze w środku pola i nie pozwoli gospodarzom rozwinąć swoich atutów. Koroniarze oddawali wiele strzałów na bramkę – głównie z dystansu – jednak bardzo dobrze w bramce „Białej Gwizady” spisywał się Lis. Swoje szanse na zdobycie gola mieli Felicio Brown Forbes oraz Vato Arveladze, jednak do przerwy bramki nie padły.

 

W drugiej połowie Koronie nie zamierzała zwalniać tempa. Podopieczni Gino Lettieriego ponownie z dużym zaangażowaniem walczyli o każdą piłkę mądrze konstruując kolejne ataki. Jednak to Wisła wyszła na prowadzenie. Po dużym zamieszaniu w polu karnym Lukas Klemenz padł na murawę. Arbiter Stefański skorzystał z powtórki i uznał, że zawodnik gospodarzy był faulowany. Z „jedenastki” do siatki trafił Kolar.

 

Żółto-czerwoni za wszelką cenę chcieli odrobić straty i szaleńczo ruszyli na bramkę Wisły. W 77. minucie Skrzecz dośrodkowywał do Soriano, ale ten w bardzo dobrej sytuacji minął się z piłką. Zaledwie minutę później z drugiej strony boiska w pole karne piłkę wrzucał Gardawski, ale futbolówka po uderzeniu głową włoskiego napastnika minęła jednak bramkę. Kilkadziesiąt sekund później Korona znów miała szansę na gola. Po rzucie rożnym piłka trafiła do Żubrowskiego, który znajdował się przed szesnastką. Pomocnik huknął z dystansu i wydawało się, że popisze się cudownym trafieniem w okienko, ale piłkę obronił Lis.

 

W doliczonym czasie gry Jukić mógł jeszcze doprowadzić do wyrównania po świetnym podaniu Rymaniaka, ale skrzydłowy nie trafił w światło bramki z najbliższej odległości. Kilkadziesiąt sekund później zza pola karnego strzał jeszcze Cebula, ale jego próba także była niecelna.

Strefa sponsora

Partner strategiczny
Sponsor główny
Sponsor premium
Sponsor techniczny
Dostawca usług medycznych
Sponsorzy
Partnerzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies Polityka prywatności Akceptacja