Promo banner
Sponsor Miasto Kielce

| Briefing

Jestem zniesmaczony trzema sytuacjami

- Wydaje mi się, ze na początku graliśmy zbyt strachliwie. Zbyt dużo było piłek do defensywy, zamiast tych ofensywnych zagrań do przodu. Od około 15-20 minuty zaczęło to lepiej wyglądać. Wtedy jednak dostaliśmy bramkę w momencie, kiedy dłużej byliśmy w posiadaniu piłki - powiedział po meczu z Legią trener Gino Lettieri. 

Aleksandar Vuković: - To był mecz, jakiego się spodziewaliśmy, czyli bardzo trudny i zacięty. Pierwszą połowę rozpoczęliśmy tak, jak sobie życzyliśmy. Czekaliśmy na swoje szanse. Eliminowaliśmy też to, co w Koronie najgroźniejsze, czyli prostopadłe podania Jakuba Żubrowskiego. Strzeliliśmy bramkę i gdybyśmy utrzymali wynik, to z innymi emocjami byśmy schodzili na przerwę. Początek drugiej połowy, to nasz kryzys fizyczny. Drużyna walczyła ze sobą. Mamy dużą częstotliwość meczów, do tego mieliśmy pecha, że graliśmy w taką pogodę. W życiu jednak nie można się poddawać. Trzeba walczyć do końca i wtedy jest szansa, że na końcu dostanie się nagrodę.  

 

Gino Lettieri: - Wydaje mi się, ze na początku graliśmy zbyt strachliwie. Zbyt dużo było piłek do defensywy, zamiast tych ofensywnych zagrań do przodu. Od około 15-20 minuty zaczęło to lepiej wyglądać. Wtedy jednak dostaliśmy bramkę w momencie, kiedy dłużej byliśmy w posiadaniu piłki. Drużyna potem zaczęła się ładnie prezentować. Było dużo walki i udało nam się doprowadzić do wyrównania. Dzisiaj nie widziałem tego ostatniego muśnięcia niezbędnego, żeby zwyciężyć. Nie wiem, czy drużyna nie była pewna, że może wygrać ten mecz. To że walczyliśmy, staraliśmy się zremisować, potem wyjść na prowadzenie, oceniam na plus.  Jestem jednak zniesmaczony trzema sytuacjami.  Pierwsza miała miejsce w polu karnym, kiedy zawodnik Legii przewrócił się, zrobił wślizg przed Marcinem Cebulą i go faulował. W drugiej przy kontrze ten sam warszawski piłkarz także zatrzymał Cebulę, ale nie dostał żółtej kartki. Niedługo później była podobna sytuacja z Ivanem Jukiciem. Wtedy ten zawodnik już otrzymał napomnienie. Wtedy jednak powinna to być już czerwona kartka. To że straciliśmy bramkę, to już nasza wina. Popełniliśmy błędy personalne i byliśmy źle ustawieni. Tak czasami się zdarza. Musimy już myśleć o spotkaniu z Arką.

Strefa sponsora

Partner strategiczny
Sponsor główny
Sponsor premium
Sponsor techniczny
Dostawca usług medycznych
Sponsorzy
Partnerzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies Polityka prywatności Akceptacja