Promo banner
Sponsor Miasto Kielce

| Wywiad

Rozmawiał Krzysztof Węglarczyk

Czasem w życiu przychodzi moment, w którym trzeba coś zakończyć

W zeszłym sezonie zdobył mistrzostwo Polski z Piastem Gliwice. Były zawodnik Arsenalu Londyn i Bayeru Leverkusen doświadczeniem obdarował niejednego kolegę z drużyny… W tym Krzysztofa Piątka. Od początku sezonu jest podstawowym zawodnikiem w talii Gino Lettieriego i już odpłacił się golem w meczu z Legią. Zapraszamy do rozmowy z Michalem Papdopulosem. 

 

Szybko zostałeś odebrany jako pozytywny duch tej szatni. Doświadczenie wyniesione z wielu krajów teraz pomaga. Themistoklis Tzimopoulos mówi, że porozumiewasz się chyba w każdym języku.

 

Michal Papadopulos: - (śmiech). Rzeczywiście podczas mojej gry w piłkę odwiedziłem kilka krajów i poznałem języki. To pomocne w życiu piłkarza. Teraz jak spotyka się po latach ludzi, można z nimi spokojnie porozmawiać. W szatni Korony jest teraz międzynarodowo, ale w komunikacji nie ma problemu. Jeśli ktoś potrzebuje pomocy, to jest bardzo wielu chłopaków, którzy znają niemiecki lub angielski.

 

 

Kiedy kibice spojrzą w twoje CV znajdą tam imponujące kluby. Najmocniej na wyobraźnie działa Arsenal Londyn.

 

- To było dawno temu. Arsenal obserwował mnie od szesnastego roku życia i ten proces trwał, zanim mnie o tym poinformowano. Miałem szczęście, że w meczach na mistrzostwach Europy U-17, gdy angielscy skauci pojawiali się na trybunach, to za każdym razem trafiałem do siatki rywala. To mogło być bardzo pomocne. Ostatecznie zdecydowali się na mnie i trenowałem z pierwszą drużyną.

 

 

Henry, Vieira, Bergkamp, Ljungberg, Pires, Campbell, Toure, Lehmann – drużyna wielkich gwiazd. Biorąc pod uwagę, że gdy tam byłeś, to Arsenal rozegrał swój najlepszy sezon w historii i wygrał ligę bez porażki, to po latach chyba można powiedzieć sobie, że był to kapitalny punkt w karierze.

 

- Ja grałem głównie w rezerwach. Zaliczyłem debiut w Carling Cup. Wówczas nie myślałem o tym w takich kategoriach jak dzisiaj. Po 15 latach człowiek patrzy na tamtą kadrę, to zdecydowanie bardziej docenia spędzony w Londynie czas. Na pewno zebrałem tam cenne doświadczenie.

 

 

W tym sezonie o kolejne sukcesy będziesz walczył w barwach Korony. Przychodzisz do Kielc jako mistrz Polski. Co skłoniło cię do tego, aby opuścić po sezonie Piasta Gliwice?

 

- Przekonał mnie trener Lettieri. Miałem możliwość przedłużenia kontraktu w Piaście, ale rozmowy ze szkoleniowcem Korony i prezesem klubu sprawiły, że zapragnąłem grać tam, gdzie naprawdę na mnie liczą. W Piaście byłem 2,5 roku. Jestem bardzo szczęśliwy, bo zdobyliśmy mistrzostwo. Czasem w życiu przychodzi taki moment, w którym musisz coś zakończyć. W Polsce nie zdobyłem jeszcze Pucharu Polski. Byłoby fantastycznie, gdybym mógł z Koroną to osiągnąć. Nie chcę wracać do przeszłości. Skupiam się na tym, co przede mną.

 

 

Czy rozmawiałeś z jakimś zawodnikiem Korony przed przyjściem do Kielc?

 

- Kontaktowałem się z Bartkiem Rymaniakiem i pytałem o Koronę. „Rymek” mówił dużo dobrego o Kielcach i klubie, co na pewno mi pomogło przy ostatecznej decyzji.

 

 

Chyba zżyłeś się z Polską, skoro zdecydowałeś się na kolejny kontrakt w Ekstraklasie. 

 

- Miałem propozycje i mogłem wrócić do czeskiej ligi, ale jestem tu siedem lat i bardzo zżyłem się z polskimi rozgrywkami. Jestem do nich przyzwyczajony. Podoba mi się Ekstraklasa, jej kibice, fajne stadiony. Przez te wszystkie lata infrastruktura znacznie się rozwinęła. Podoba mi się pod tym względem bardziej niż w Czechach.

 

 

Mówiłeś o mistrzostwie z Piastem. To musiało być niesamowite przeżycie, biorąc pod uwagę, że przed startem sezonu nikt na Was nie stawiał.

 

- Myślę, że to największy sukces w mojej karierze. Składa się na to wiele czynników. Przede wszystkim był to niespodziewany wynik. Nikt nie przypuszczał, że w Gliwicach będzie mistrzostwo. Gdybym wygrał na przykład z Legią, która o tytuł bije się co rok, pewnie czułbym się inaczej.

 

 

Na początku przygotowań mówiłeś, że Koronę stać na więcej niż przed rokiem. Podtrzymujesz swoje zdanie?

 

- Jak najbardziej, ale trzeba podkreślić, że w drużynie doszło do wielu zmian. Przede wszystkim zespół potrzebuje czasu, aby się zgrać i dojść do optymalnej formy. Z drugiej strony mamy za sobą bardzo trudne przygotowania i jeszcze nie jesteśmy na takim poziomie, jakim możemy być. W ciągu kilku tygodni po starcie ligi wszystko będzie wyglądało naprawdę lepiej.

 

 

Trener Gino Lettieri ma do swojej dyspozycji bardzo szeroką kadrę. Dawno w Kielcach nie było tak dużej rywalizacji o każde miejsce w składzie.

 

- To ogromny plus. Każdy chce grać i daje z siebie wszystko. Będziemy wzajemnie ciągnąć się do góry i wchodzić na wyższy poziom. W każdym klubie rywalizacja jest arcyważną rzeczą.

 

 

Mówi się, że jesteś piłkarzem, przy którym młodsi koledzy często rozwijają skrzydła. Jednym z nich był podobno Krzysztof Piątek.

 

- Zgadza się. Uważam, że Krzysztof może to potwierdzić, ale to już trzeba zapytać jego. Zawsze jestem takim typem, który chce pomóc drużynie, aby osiągnęła sukces. To jest absolutnie najważniejsze. Teraz indywidualne cele w moim wieku nie są tak ważne. Najistotniejszy jest zespół, dlatego przychodząc do Korony dopytywałem jakie są ambicje klubu. Powiedziałem podczas rozmów, że dla mnie celem jest pierwsza ósemka i tak musi uważać też każdy w tym klubie. Jak awansujesz do grupy mistrzowskiej, to może wydarzyć się wszystko. Tak przecież było w Gliwicach. Byliśmy u góry, wygraliśmy trzy mecze i włączyliśmy do walki o mistrza lub puchary.

 

 

W obecnej szatni Korony oglądać można wielu doświadczonych zawodników, jak również i tych młodych, dopiero wkraczających w seniorski futbol. Według ciebie ten balans został zachowany?

 

- Musi być zachowany. Zobacz, jestem w Polsce 7-8 lat i po raz pierwszy wprowadzono zapis o młodzieżowcu w podstawowym składzie. To bardzo dobre, kluby muszą mieć w kadrze młodzież, a dzięki temu oni mogą się rozwijać na najwyższym poziomie. Skorzystać może na tym cała Polska piłka. Musi być jednak zachowany balans – nie możesz stawiać tylko na młodych, albo bardzo doświadczonych. Mieszanka jest tutaj najlepszym rozwiązaniem.

 

 

W obecnej kadrze widzisz młodych zawodników, którzy mogą realnie wzmocnić zespół?

 

- Mamy zawodników o bardzo dużym potencjale. W końcu dopiero co wygrali mistrzostwo polski juniorów. To o czymś świadczy. Stworzyli świetną drużynę i ci chłopcy przechodzą teraz do seniorów. Może jeszcze nie są gotowi na sto procent, ale wciąż czynią progres.

 

 

Jakie są twoje indywidualne cele na ten sezon. Pierwszy krok, czyli gol w meczu z Legią został już  wykonany. 10 bramek, o których kiedyś wspomniałeś, to realny cel?

 

- To nie jest najważniejsze. Jeśli te bramki pomogą Koronie w osiągnięciu dobrego wyniku i wejdziemy do ósemki, to na pewno będę szczęśliwy. Ale jeśli to nie ja zdobędę 10 goli, tylko inny zawodnik, a my znajdziemy się w grupie mistrzowskiej, to nie będzie mi ani trochę mniej przykro. Jeśli bramki będą wpadały, a my będziemy inkasować zwycięstwa, to nie najważniejsze będzie to, czy gole zdobywa Papadopulos.

Strefa sponsora

Partner strategiczny
Sponsor główny
Sponsor premium
Sponsor techniczny
Dostawca usług medycznych
Sponsorzy
Partnerzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies Polityka prywatności Akceptacja