Promo banner
Sponsor Miasto Kielce

Archiwum

Jova w innych barwach, ale ponownie na Kolporter Arenie

Kiedy trafiał do Korony Kielce w 2010 roku zapewne nie myślał, że zwiąże się z nią na aż tak długi okres. Vlastimir Jovanović, bo o nim mowa, postanowił jednak uczynić ze stolicy Świętokrzyskiego swój drugi dom i na bardzo długi czas stał się symbolem żółto-czerwonego klubu. Teraz wraca na Kolporter Arenę w barwach Bruk-Betu Termaliki Nieciecza, ale jego serce z pewnością zabije nieco mocniej niż podczas wszystkich innych ligowych meczów.

To trener Marcin Sasal postanowił ściągnąć „Jovę” do Kielc latem 2010 roku. Nieznany wtedy szerzej w Polsce ówczesny 25-letni pomocnik Slaviji Sarajewo jedną rzeczą zasłynął w Koronie już zanim podpisał z nią kontrakt. Pół roku wcześniej, podczas zgrupowania w Turcji, kielecki klub rozgrywał sparing z bośniacką drużyną Jovanovicia. Podczas jednego ze spięć na murawie pomocnik ruszył z pięściami do… Kamila Kuzery! A już niedługo później obaj zawodnicy byli dobrymi kolegami i stanowili o sile Żółto-czerwonych.

Po podpisaniu kontraktu, pomocnik zadebiutował w Koronie 7 sierpnia 2010 roku w zremisowanym 1:1 spotkaniu z Zagłębiem Lubin. W tym pojedynku pojawił się jeszcze wchodząc z ławki rezerwowych, a potem już każdy kolejny aż do 21. kolejki rozpoczynał w wyjściowym składzie! To właśnie cechowało „Jovę” występującego w Koronie – wysokie umiejętności, mała ilość kartek oraz praktycznie zerowe problemy zdrowotne.

To właśnie dzięki tym czynnikom Bośniak mógł występować regularnie w barwach kieleckiego klubu. Najmniej spotkań w jednych rozgrywkach rozegrał w sezonie 2011/2012 – 26, zaś najwięcej w swoim pożegnalnym w Koronie, 2015/2016 – aż 36 na 37. Jedyną potyczkę opuścił już pod koniec kampanii z powodu zawieszenia za nadmiar żółtych kartek.

Piłkarz z Bałkanów przeżył w Koronie wiele sytuacji. Święcił z nią najlepsze miejsce w historii klubu – 5., które udało się zająć w rozgrywkach 2011/2012. Raptem rok wcześniej jednak, praktycznie do samego końca drżał wraz z kolegami z drużyny o utrzymanie, które udało się zapewnić dopiero na trzy kolejki przed końcem.

„Jova” z powodzeniem odnalazł się w każdym modelu Korony, do jakiego przyszło mu się dopasować. Był kluczowym elementem „Bandy Świrów” trenera Leszka Ojrzyńskiego, hiszpańskiego zespołu Jose Rojo Martina „Pachety”, zróżnicowanej ekipy Ryszarda Tarasiewicza, czy wreszcie drużyny Marcina Brosza, w której pełnił już funkcję mentora i jednego z najbardziej doświadczonych piłkarzy.

Kiedy w 2016 roku pożegnał się z Koroną i podpisał kontrakt z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza, wiedział, że prędzej czy później wróci do Kielc. Zanim to jednak nastąpiło, zmierzył się z kieleckim klubem w rozgrywkach ligowych na stadionie klubu z Małopolski. Żółto-czerwoni wygrali tam w listopadzie 2016 roku 3:1 i to właśnie „Jova” wpisał się na listę strzelców w barwach „Słoni”.

- To było bardzo dziwne uczucie. Dobrze, że nie grali w żółto-czerwonych tylko w czarnych koszulkach, bo tak to bym się chyba trochę mylił – żartował Bośniak po spotkaniu ze swoją poprzednią drużyną. – Spędziłem tam tyle czasu… Ale co zrobić, taka jest sytuacja. Teraz jestem tutaj – dodawał.

Po pokonaniu Zbigniewa Małkowskiego, Jovanović nie okazał radości podkreślając swój szacunek do Korony. – Wszystko obserwuję na bieżąco. Nie cieszyłem się, bo mam sentyment do tego klubu, spędziłem w Kielcach dużo czasu. Będę pamiętał same pozytywy – podkreślał piłkarz.

Jego pierwsza wizyta w Kielcach po transferze do Bruk-Betu zbiegła się z bardzo istotnym wydarzeniem, jakim była ostatnia kolejka rundy zasadniczej i rozstrzygnięcie walki o grupę mistrzowską. Wówczas to właśnie ekipa „Jovy” zatriumfowała na Kolporter Arenie, a kieleccy kibice mogli rozpocząć fetę dopiero kilka minut po meczu, kiedy awans zapewnił Żółto-czerwonym remis Wisły Płock z Arką Gdynia.

Po tym pojedynku Jovanović pojawił się w szatni kieleckiego zespołu, porozmawiał z byłymi kolegami z drużyny i pogratulował zapewnienia sobie miejsce w lepszej ósemce. Później zagrał przeciwko Koronie jeszcze raz, w maju w meczu grupy mistrzowskiej, który goście zwyciężyli w Niecieczy 2:0.

Teraz sytuacja w tabeli wygląda zgoła inaczej – sezon dopiero się rozpędza, a obie drużyny plasują się tuż nad strefą spadkową po stracie kilkunastu punktów w pierwszych spotkaniach. Sam pojedynek będzie zatem istotny dla układu klasyfikacji, ale z całą pewnością przyniesie niemniejszy ładunek emocjonalny stricte dla Vlastimira Jovanovicia.

176 meczów i 6 bramek w barwach Korony Kielce to piękny dorobek. Teraz „Jova” ponownie wraca do miejsca, w którym na co dzień pracował, by tworzyć swoją historię przy Ściegiennego.

Marcin Długosz

Strefa sponsora

Partner strategiczny
Sponsor główny
Sponsor premium
Sponsor techniczny
Dostawca usług medycznych
Sponsorzy
Partnerzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies Polityka prywatności Akceptacja