Promo banner
Sponsor Miasto Kielce

Archiwum

Liczymy na efekt

- Wiemy o tym, że to bardzo wyjątkowy mecz dla naszych kibiców. Po pierwsze Kraków nie leży daleko od Kielc, po drugie znamy historię z przeszłości. My, jako trenerzy, chcemy jednak zwyciężyć w każdym meczu. Liczymy, że nasza dobra praca w końcu przyniesie efekt – zapowiada przed pucharowym pojedynkiem z Wisłą Kraków trener Korony Kielce, Gino Lettieri. 

Sytuacja kadrowa jego zespołu nie jeszcze optymalna, ale do dyspozycji szkoleniowca ponownie znajduje się Marcin Cebula. - Marcin wrócił i dziękujemy klubowi, że to nastąpiło. Jak już mówiliśmy, zawodnik popełnił błąd wraz ze swoim menedżerem, ale w poprzednim tygodniu porozmawialiśmy jeszcze raz. Daliśmy Marcinowi drugą szansę i mamy nadzieję, że ją wykorzysta – kwituje Włoch.

Korona ponownie może mieć niedosyt. Także na Lechu grała ciekawą piłkę, ale mimo to musiała uznać wyższość poznaniaków. - Nie zdarzyło nam się to po raz pierwszy. Zawsze jak mieliśmy możliwość zrobić większy skok w tabeli, to kończyło się właśnie jak w Poznaniu… - odpiera trener Żółto-czerwonych.

- Tak jak mówił trener Borussii Dortmund, Peter Bosz, wychodzimy na każdy mecz po to, by go wygrać. A czy nam się to uda, czy nie, to już inna kwestia – jasno stawia sprawę Lettieri.

W obliczu pojedynku w Pucharze Polski nie istnieje żadna taryfa ulgowa. - Traktujemy ten mecz na poważnie, tak jak każdy. W kadrze zbyt dużo się nie zmieni, bo nie ma zbytnio pola do rotacji – mówi szkoleniowiec kieleckiego zespołu.

Jak do tej pory Lettieri radził sobie w krajowych pucharach? - W Niemczech jest taki system, że od razu w pierwszej rundzie trafia się na drużynę z Bundesligi. Jako trener w 2. Bundeslidze miałem więc ciężki los. Udało mi się raz przejść Norymbergę i w kolejnej fazie rozegrać 120 minut z FC. Koln, ale odpadliśmy po karnych – opisuje trener.

I dodaje żartobliwie nawiązując do potyczki w Poznaniu: - Największy problem to zawsze te karne. Nie udaje się (śmiech).

Najbliższy przeciwnik Korony ponad 50% swych ostatnich bramek zdobywał w finalnych piętnastu minutach pojedynków. - Oglądaliśmy dużo meczów Wisły. Uważamy, że nie była lepsza w ostatnim kwadransie niż przez cały mecz. Różnicy nie robiła cała drużyna, tylko jeden piłkarz, który zmieniał wynik na lepszy – kończy Lettieri.

Marcin Długosz

Strefa sponsora

Partner strategiczny
Sponsor główny
Sponsor premium
Sponsor techniczny
Dostawca usług medycznych
Sponsorzy
Partnerzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies Polityka prywatności Akceptacja