Promo banner
Sponsor Miasto Kielce

Archiwum

Musimy zachować się jak wiewiórka

W piątkowy wieczór Korona Kielce zmierzy się na wyjeździe z Górnikiem Zabrze. Żółto-czerwonych czeka więc wyzwanie sporych rozmiarów. - To będzie interesujący mecz z niełatwym przeciwnikiem. Zabrzanie bardzo dobrze grają zarówno w obronie, jak i w defensywie. Ale będziemy walczyli o swoje szanse – zapewnia trener Gino Lettieri.

Włoch nie ma dobrych wiadomości pod kątem sytuacji kadrowej. – Od początku nasza kadra nie jest największa, a gdy wypada nam dodatkowo 3-4 kontuzjowanych zawodników, to na pewno to pracy nie ułatwia – podkreśla szkoleniowiec.

Do grona niedysponowanych dołączył Michal Gardawski, który zerwał mięsień dwugłowy uda. - To poważna rzecz i jego przerwa w grze trochę potrwa . Nie studiowałem medycyny, dlatego ciężko mi odpowiedzieć, dlaczego do tego doszło – kwituje trener.

Czy winy można upatrywać w mocnych treningach w okresie przygotowawczym? – Nie, bo gdyby te obciążenia były za wysokie, to w 60.-70. minucie piłkarzom byłoby coraz ciężej biegać. A oni we wszystkich spotkaniach walczą do samego końca – nie ma wątpliwości Lettieri.

Koroniarze starciem w Zabrzu rozpoczną wyjazdowy maraton, gdyż potem czekają ich jeszcze spotkania w Lubinie i Gdańsku. - Przed nami dwa trudne, angielskie tygodnie. Czekają nas po 2-3 spotkania w tygodniu. Najgorsze, że nie mamy rezerwowych i będziemy je rozgrywali praktycznie tym samym składem – nie ukrywa troski szkoleniowiec Korony.

Piątkowe starcie obejrzy na żywo ponad 20 tysięcy kibiców. Wielu fanów wybiera się także z Kielc, by wspierać Koronę. – Bardzo się z tego powodu cieszymy. Im więcej fanów na trybunach, tym drużynie gra się łatwiej. Nic tylko punktować. Musimy zachowywać się jak wiewiórka w zimie, czyli latem dużo nazbierać, aż przyjdą gorsze czasy. W piątek z Wisłą Płock to nie był nasz najlepszy mecz. Mam nadzieję, że teraz zagramy lepiej – opisuje przy użyciu barwnego porównania Lettieri.

Tak czy inaczej, ewentualna wygrana z Górnikiem sprawi, że Korona przynajmniej na trochę doskoczy do lidera na raptem jeden punkt dystansu. - Jest takie niemieckie powiedzenie: „zostawmy kościół we wsi”. Nie zapomnieliśmy, że trzy miesiące temu byliśmy faworytem do spadku. Ostatnie spotkanie też pokazało nam, że nie jesteśmy wyjątkową drużyną. Dużo pracy przed nami – kończy pokornie włoski trener Żółto-czerwonych.

Marcin Długosz

Strefa sponsora

Partner strategiczny
Sponsor główny
Sponsor premium
Sponsor techniczny
Dostawca usług medycznych
Sponsorzy
Partnerzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies Polityka prywatności Akceptacja