Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.
X

Gorące wydarzenia:

08.09.2017

Liga Europy dała mi bardzo dużo

Goran Cvijanović to bez wątpienia najbardziej doświadczony piłkarz w obecnej kadrze Korony Kielce. W dniu meczu z Sandecją Nowy Sącz będzie obchodził swoje 31. urodziny, a w przeszłości jadł już chleb z niejednego piłkarskiego pieca. Występował regularnie w Lidze Europy z Mariborem i Rijeką, a na kilka miesięcy zagnało go aż do Kuwejtu. – Tam wszystko było świetnie, tylko… nie płacili – opowiada Słoweniec z charakterystycznym dla siebie uśmiechem. 


Zapraszamy na wywiad z Goranem Cvijanoviciem w dwóch wersjach - wideo i tekstowej!


Cztery lata temu Transfermarkt wyceniał cię na milion euro. Byłeś być może po najlepszym sezonie w swojej karierze. Co się zmieniło od tego momentu?


- Grałem świetną piłkę podczas tych czterech lat w Mariborze. Co się zmieniło? Wiele. Miałem małe problemy z klubem, potem także w Kuwejcie, ponieważ mi nie płacili. Dlatego wróciłem na Słowenię, tylko po to, by znowu grać i wrócić na poziom, na którym dzisiaj się znajduję. Po powrocie grałem bardzo dobrze i przyszła oferta z Korony. Powiedziałem, że chcę wyjechać i grać w Ekstraklasie. Wielu zawodników ze Słowenii, którzy tu występowali, powiedziało mi, że to świetna liga.


Po sezonie 2012/2013, w którym strzeliłeś 12 bramek w 32 meczach, nie chciał transferu do jakiejś topowej ligi?


- Miałem oferty, ale klub, z którym posiadałem ważny kontrakt, decydował, jakie pieniądze trzeba zapłacić. Dla mnie to były świetne propozycje, ale nie dla klubu. Z tego powodu zostałem w Mariborze, grałem tam trzykrotnie w Lidze Europy. Potem trafiłem do HNK Rijeka i tam również występowałem w Lidze Europy. To pierwszy raz, kiedy wyjechałem poza Słowenię. Było znakomicie.


Chorwacja i liga chorwacka stanowiły ciekawe doświadczenie?


- Tak było. Wszyscy wiemy, gdzie grają zawodnicy z Chorwacji, jaką mają jakość. Dlatego zadecydowałem, by tam pojechać. HNK Rijeka miała świetny projekt i nawet w tym roku gra w Lidze Europy.


Grałeś trzykrotnie w Lidze Europy w Mariborze i raz w Rijece. To doświadczenie pomaga ci w obecnych wyzwaniach?


- To dało mi bardzo dużo, ponieważ gra się tam ze znakomitymi zespołami. Jest wiele trudnych i świetnych spotkań. Wyszliśmy z naszej grupy i zmierzyliśmy się w fazie play-off z Sevillą. To dla mnie znakomite doświadczenie, ponieważ w Lidze Europy nie gra się co roku.


Kto był dla ciebie najsilniejszym przeciwnikiem? Sevilla wygrała rozgrywki w 2014 roku.


- Tak, wygrali w tym sezonie, w którym nas wyeliminowali. Ale trudno było także w Chorwacji czy teraz w Polsce. Wszyscy są silni i wiedzą, kiedy do ciebie podejść, kiedy zostać. Z tego powodu nie mogę powiedzieć, że tylko ta drużyna była mocna. Ale hiszpańskie zespoły grają w piłkę bardzo dobrze.


Remis 1:1 z Tottenhamem czy 2:2 z Sevillą może być najpiękniejszym wspomnieniem z tej przygody?


- Myślę, że nie. Wygraliśmy także 3:0 z Panathinaikosem. Tottenham, Lazio, z Sevillą raz w Mariborze, raz w Rijece. Wygraliśmy 3:0 z Feyenoordem. Jest wiele meczów, w których graliśmy dobrze.


Jak potem znalazłeś klub w Kuwejcie w 2016?


- Zadzwonili do mnie ludzie, czy nie jestem zainteresowany grą w Kuwejcie. Powiedziałem „dlaczego nie” i tam poleciałem. To była świetna oferta, której nie można było odmówić. Trzeba myśleć także o przyszłości, nie jestem młody. Trafiłem tam i wszystko było świetnie, tylko mi nie płacili. Potem wróciłem na Słowenię.


W Kuwejcie mieszkałeś sam czy ściągnąłeś też rodzinę?


- Była ze mną moja żona.


Co możesz powiedzieć o życiu codziennym w kraju arabskim? Dobrze się odnalazłeś w mocno odmiennej kulturze?


- Kiedy tam trafiłem, znałem już trochę to miejsce. Jeden ze słoweńskich zawodników, który tam występował, mówił mi, że życie wygląda dobrze, zawsze jest słońce. Pierwszy miesiąc okazał się trudny, ale potem przyszło jeszcze dwóch obcokrajowców z innych państw i wszystko było dobrze. Trener pochodził z byłej Jugosławii i to też stanowiło dla mnie dobrą rzeczą. Z każdym miesiącem było lepiej.


W lato w Kuwejcie jest upał?


- (śmiech) Tak, ogromny! Ale oni grają ligę, kiedy nie jest już zbyt gorąco.



Dlaczego wybrałeś Koronę tego lata?


- Tak jak powiedziałem wcześniej: chciałem tu przyjechać i grać w tej świetnej lidze, Ekstraklasie. Z tego powodu tu przyjechałem i myślę, że będzie to znakomity sezon.


Jesteś wielkim kibicem Mariboru. Drużyna gra w tym roku w Lidze Mistrzów, ale miasto jest trochę podobne do Kielc?


- Miasto nie jest tak duże. Myślę, że ma 100 tysięcy mieszkańców. Kilka rzeczy jest podobnych, kilka odmiennych. Maribor to klub, który każdego roku dostaje się na wyższy poziom. Oni nie pracowali przez 2-3 lata, żeby osiągnąć taki poziom. Oni poświęcili 7-8 lat krok po kroku. I właśnie dlatego są świetni. Cały klub, organizacja. Piłkarze myślą tylko o grze, mają wszystko. Z tego też powodu także ja spędziłem tam cztery wspaniałe lata. Wciąż jestem kibicem Mariboru.


Życie w Polsce bardzo różni się od tego na Bałkanach?


- Dla mnie nie. Są pewne inne rzeczy, ale niezbyt dużo.


Polska nie jest Kuwejtem.


- (śmiech) Tak jest. W Kuwejcie cała kultura, chłopaki z drużyny, wszyscy, którzy tam żyją, są bardzo trudni. Oni mają wszystko, za nic nie płacą, nie znają problemów z pieniędzmi. W Europie nie jest tak samo.


Co robisz w wolnym czasie? Wolisz wypoczywać w domu czy spędzać czas aktywnie? Ostatnio byłeś w Krakowie.


- Tak, bo wszyscy, którzy grali w Polsce, mówili, że muszę pojechać zobaczyć Kraków, że to wspaniałe miasto. Byłem tam pierwszy raz i mogę powiedzieć, że jest niesamowite. Kiedy jestem w domu, oglądam filmy i dzwonię do żony, bo spodziewamy się narodzin dziecka [Wywiad przeprowadzany był we wtorek. Kilkadziesiąt godzin później Goran Cvijanović został już tatą - red.]. Rozmawiam tak z nią, ponieważ nie jesteśmy obecnie przy sobie. To wszystko. Czasami wyjdę gdzieś z innymi piłkarzami.


Urodziłeś się w Novej Goricy, małym mieście w pobliżu Udine czy Wenecji. Często spędzałeś wakacje we Włoszech?


- Tak. Nie miałem zbyt daleko do Włoch, bo 20 minut (śmiech). Mogę tam jechać każdego dnia jak jestem w domu. Włoski styl bardzo mi się podoba.



Przejdźmy do rzeczy sportowych. Jesteś już w dobrej formie fizycznej? Myślisz, że możesz grać 90 minut we wszystkich nadchodzących meczach?


- Myślę, że tak. Z każdym meczem jest coraz lepiej. Jestem tu od miesiąca i muszę skupić się jeszcze na taktyce i na tym, czego chce trener. Myślę jednak, że jestem na odpowiedniej drodze i z każdym meczem będzie lepiej.


Jaka jest twoja ulubiona pozycja? Jesteś bardziej ofensywnym pomocnikiem czy lewym i prawym skrzydłowym?


- Mogę grać na wielu pozycjach…


Także na bramce?


- Nie, nie, to nie (śmiech)! W środku pola, jako pomocnik. W swojej karierze grałem jako numer osiem, na lewej, na prawej, jako dziesiątka… Gram tam, gdzie pomagam drużynie.


Nie ma dla ciebie problemu?


- Dla mnie ważne jest, żeby wygrała drużyna. Wtedy jesteśmy wszyscy zadowoleni. Jeśli strzelę, to znakomicie.


Jakie są twoje cele na ten sezon?


- Moje osobiste czy drużynowe?


Najpierw osobiste, potem drużynowe.


- Gram, by pomagać drużynie w osiąganiu dobrych wyników. Kiedy one są, mamy ambicje, aby dostać się na wyższy poziom. Zobaczymy. W każdym meczu dam z siebie wszystko. Mam nadzieję, że strzelę dużo goli i zanotuję dużo asyst, które pomogą drużynie. Dla mnie najważniejsza jest dobra gra zespołu i wygrywanie meczów.


Wierzysz ciągle w powołanie do reprezentacji? Myślisz, że selekcjoner może przyjechać, by obejrzeć twój mecz w Ekstraklasie?


- Dlaczego nie? Byłem już w zespole narodowym.


Zagrałeś w nim cztery razy. Masz dobre wspomnienia?


- Kiedy selekcjoner mnie powołał, znakomicie było wystąpić w reprezentacji. To rzecz, która sprawia, że jest się bardzo szczęśliwym z gry.


Na koniec może mały zakład. Obiecasz kibicom, że zanotujesz – powiedzmy – co najmniej osiem asyst i strzelisz pięć goli w tym sezonie?


- Mam nadzieję, że tak.


A co, jeśli nie?


- Kibice nie będą zadowoleni. Ale tak jak powiedziałem – kiedy zespół wygrywa, to nie jest ważne, kto strzela i notuje asysty. Mam nadzieję, że moje asysty i bramki pomogą drużynie wygrywać i osiągać dobre wyniki.


Zdjęcia i montaż: Michał Siejak


Rozmawiał Marcin Długosz

Tagi

goran cvijanović    korona tv    kuwejt    liga europy    maribor    rijeka    wywiad   





Czytano: 704 razy


poprzedni następny

Komentarze:






Sezon 2017/2018

w góre
  • Lech Poznań

    Lech Poznań (w) 1:0

    Ekstraklasa, 9. kolejka

    15-09-2017 20:30
  • Wisła Kraków

    Wisła Kraków (d)

    Ekstraklasa, 10. kolejka

    23-09-2017 20:30
w dół

Drużyna

26 Bartosz
Rymaniak
  • PozycjaObrońca
  • Mecze w Koronie55
  • Bramki w Koronie3

poprzedni następny





Miasto Kielce

         


Sponsorzy główni

                            


Sponsorzy

                                                                                                                                                                         


Partnerzy medialni