Sponsor Miasto Kielce

| Briefing

Schodzimy na ścieżkę przegranych po indywidualnych błędach

- Zarzucano nam, że mało biegamy. Dzisiaj jednak przebiegliśmy 115 kilometrów, ale nie wystarczyło to do zwycięstwa. Schodzimy na ścieżkę przegranych po indywidualnych błędach. To jest naszą bolączką. Hipotetycznie, jakby było 0:0 do przerwy, to ten mecz mógłby potem zupełnie inaczej wyglądać – powiedział trener Gino Lettieri po przegranej.

Ireneusz Mamrot: - Cieszy to zwycięstwo. Nie straciliśmy bramki, a nie mamy wielu meczów, które zagraliśmy na zero z tyłu.  To było takie spotkanie, że nie było wielu sytuacji z obu stron. Strzeliliśmy bramkę do szatni i to pozwoliło nam potem grać trochę inaczej. Cieszą te trzy punkty. Teraz mamy trochę czasu na odpoczynek, a także ciężką pracę, gdyż za chwilę czekają nas mecze z czołówką.

 

 

Gino Lettieri: - Ani Korona, ani Jagiellonia w pierwszej połowie nie miały klarownych sytuacji. Dlatego nie wiem, jak można zostawić samego w polu karnym najlepiej grającego głową zawodnika rywala. Co do drugiej sytuacji, nie jestem w stanie powiedzieć, co Sokół miał w głowie opóźniając wykopanie piłki. Przy stanie 0:2 widzieliśmy, jak układa się sytuacja. Nasza taktyka była taka, że nie powinniśmy stracić tej bramki. Takie były założenia.

 

- Mieliśmy przygotowane trzy zmiany Radina, Papadopulosa i Lioi. Mieli nam dać świeże siły. Straciliśmy jednak bramkę na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy i cały plan się posypał. W ekstraklasie nie jest łatwo grać, jeśli schodzi się do szatni z wynikiem 0:1. W drugiej połowie nie mieliśmy sytuacji ofensywnych, a wtedy ciężko wygrać mecz.

 

- Zarzucano nam, że mało biegamy. Dzisiaj jednak przebiegliśmy 115 kilometrów, ale nie wystarczyło to do zwycięstwa. Schodzimy na ścieżkę przegranych po indywidualnych błędach. To jest naszą bolączką. Hipotetycznie, jakby było 0:0 do przerwy, to ten mecz mógłby potem zupełnie inaczej wyglądać.

 

- Najważniejsze dla mnie jest to, żebym mógł przygotować zawodników do gry na boisku. Nie skupiam się na tym co jest do mnie krzyczane na trybunach.

 

- Naszych pozostałych dwóch bramkarzy nie ma gorszej formy od Sokoła. Teraz jednak w świetnej dyspozycji jest Spychała, co pokazał ten mecz. Jak do nas przychodził, to doznał kontuzji na pierwszym treningu. Nie trenował przez okres przygotowawczy i nie grał w sparingach. Dopiero kiedy rozegrał parę spotkań w rezerwach, to mogliśmy z niego skorzystać. Dzięki temu mam teraz większe pole manewru do grania młodzieżowcem.

 

- Nasz problem w grze ofensywnej jest bardzo złożony. Nie jesteśmy w stanie wykreować sytuacji, żeby mogły padać bramki. Teraz będziemy mieli czas, żeby nad tym popracować. Dzisiaj do akcji mocno podłączał się Spychała. Chciałbym mieć takie same możliwości na lewej stronie.

 

- Jestem w Koronie od ponad dwóch lat i cztery przegrane mecze nie są powodem do tego, żeby składać dymisję. W każdym okienku transferowym tracę około 10 zawodników i muszę poruszać się w ustalonych ramach finansowych. Często startuję niemal od zera. Z tym nowym zespołem też możemy osiągnąć więcej niż do tej pory. Nasza gra w drugiej połowie była lepsza, bo opierała się na kreatywności Radina i Lioi. Jeśli będą mieli więcej siły, to będą mogli grać więcej.

 

- Zdaję sobie sprawę, że nasza gorsza gra trwa od 6 miesięcy. Trzeba jednak wiedzieć, że w międzyczasie były dużo ruchów transferowych.

 

- Nie jestem zaznajomiony z umową między Koroną, a Suzuki. Ja i klub poruszamy się w określonych ramach finansowych, gdy szukamy zawodników.

Strefa sponsora

Partner strategiczny
Sponsor główny
Sponsor premium
Sponsor techniczny
Dostawca usług medycznych
Sponsorzy
Partnerzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies Polityka prywatności Akceptacja