Sponsor Miasto Kielce

| Wywiad

Z Turcji Piotr Grabski

W piłkę zacząłem grać od razu, gdy nauczyłem się chodzić

O różnicach między l ligą a Ekstraklasą, swoich początkach w Koronie, a także piłkarskiej rywalizacji z bratem opowiada obrońca żółto-czerwonych, Mateusz Spychała. Zapraszamy do lektury!

W rodzinie nie jesteś jedynym piłkarzem, ponieważ Twój brat Maciej też gra w piłkę - kilka dni temu został wypożyczony z Wisły Płock do pierwszoligowej Chojniczanki Chojnice. Czy w związku z tym u Was w domu tematem dominującym jest futbol?

 

Mateusz Spychała: - W pewien sposób tak, ponieważ od dziecka graliśmy w piłkę nożną i była to nasza pierwsza dyscyplina, którą zaczęliśmy uprawiać od razu, gdy nauczyliśmy się chodzić. Później przyszedł jeszcze czas na inne sporty i tak naprawdę próbowaliśmy wszystkiego, co tylko było dostępne.

 

Jako bracia w jakiś sposób rywalizowaliście ze sobą, czy wręcz przeciwnie - zawsze jeden wspierał drugiego?

 

- Mała rywalizacja była, natomiast kiedy razem występowaliśmy na boisku, to wtedy brat był środkowym pomocnikiem, ja wówczas napastnikiem, więc nie walczyliśmy o jedną pozycję.

 

 

Pierwsze piłkarskie kroki stawiałeś w rodzinnej Warcie Sieraków, ale szybko trafiłeś do Akademii Lecha Poznań. Jak wspominasz tamte lata?

 

- W stolicy Wielkopolski zacząłem grać, kiedy byłem w czwartej klasie szkoły podstawowej, natomiast przebywałem tam na nieco innych warunkach, ponieważ wciąż uczyłem się i trenowałem w rodzinnym mieście, a raz w tygodniu jeździłem na zajęcia do oddalonego o około 70 km Poznania. Na stałe przeniosłem się tam dopiero w gimnazjum, kiedy zamieszkałem w internacie i wtedy cały czas szkoliłem się już w Lechu. W tamtejszej akademii znajdowało się wielu dobrych zawodników, więc rywalizacja była naprawdę ciężka.

 

 

Później występowałeś w rezerwach Kolejorza i po sezonie 2015/2016 przeszedłeś do drugoligowego Radomiaka Radom. Dla Ciebie była to trudna decyzja, aby po kilku latach opuścić Wielkopolskę i spróbować sił w innym klubie?

 

- Na pewno była to jedna z najtrudniejszych decyzji, ale grając w trzecioligowych rezerwach nie miałem większej perspektywy występów, ani nawet treningów z pierwszym zespołem, dlatego możliwość przejścia do Radomiaka, który walczył o pierwszą ligę, traktowałem jako awans sportowy.

 

W swoim piłkarskim CV możesz dopisać sobie także występy w pierwszoligowych Wigrach Suwałki i Stali Mielec, a  w połowie ubiegłego roku przeniosłeś się do Kielc. Ciężko było dostosować się do ekstraklasowych wymogów?

 

- To był kolejny krok w mojej karierze, który dość mocno odczułem, ponieważ awansowałem wyżej o jeden poziom rozgrywkowy.  W porównaniu do pierwszej ligi, widać sporą różnicę, zarówno na boisku, jak i pod względem organizacyjnym, gdyż w Ekstraklasie wygląda to dużo lepiej.

 

 

Za Tobą runda jesienna w Koronie. Jak oceniasz te kilka miesięcy w Kielcach, czy udało Ci się u nas zaaklimatyzować?

 

- Tak, tym bardziej, że pod tym względem nigdy nie miałem problemów. Większą trudność sprawił mi uraz, którego nabawiłem się na początku sezonu, przez co straciłem część okresu przygotowawczego. Jak podsumowałbym te kilka miesięcy?  Jestem z nich umiarkowanie zadowolony, ponieważ tych spotkań mogłem rozegrać więcej, część z nich powinna być lepsza, natomiast biorąc pod uwagę fakt, iż rozegrałem pierwszą rundę w Ekstraklasie, to uważam, że była ona całkiem niezła.

 

Za Tobą kilkanaście dni przygotowań do rundy wiosennej, najpierw były treningi w Kielcach, teraz szlifujecie formę na obozie w Turcji. Zaskoczyły Cię obciążenia treningowe, czy jednak jesteś już przygotowany do tego typu intensywności i nie sprawia Ci to żadnych problemów?

 

- Okres świąteczny i później noworoczny przepracowałem w pełni, ponieważ zaliczyłem każdy trening, który mieliśmy wykonać indywidualnie w domach. Później jednak złapała mnie jakaś infekcja, przez którą straciłem dwa dni przygotowań. Wróciłem i od początku obozu trenuje na pełnych obciążeniach. Na obozie jednostki treningowe na pewno są intensywne i cechuje je duża objętość ćwiczeń, natomiast taki jest okres przygotowawczy. Musimy sobie z tym radzić i na to jestem przygotowany.

 

 

Jest jakiś aspekt nad którym chciałbyś najbardziej popracować w najbliższych miesiącach?

 

- Na pewno bardzo chciałbym poprawić dośrodkowania. Moim celem jest także wywalczenie miejsca w składzie w możliwie największej liczbie meczów, ponieważ każde spotkanie będzie cennym doświadczeniem, który wpłynie na mój rozwój i doda mi większej pewności.

 

Strefa sponsora

Partner strategiczny
Sponsor główny
Sponsor premium
Sponsor techniczny
Dostawca usług medycznych
Sponsorzy
Partnerzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies Polityka prywatności Akceptacja