Promo banner
Sponsor Miasto Kielce

| Ekstraklasa

Porażka rzutem na taśmę

Pomimo wielu sytuacji bramkowych piłkarzom Korony nie udało się zainkasować punktów w spotkaniu 24. kolejki PKO Ekstraklasy z Lechią Gdańsk. Goście wygrali 2:1, zdobywając zwycięską bramkę w samej końcówce meczu.

Korona Kielce - Lechia Gdańsk 1:2 (0:1)

 

Bramki: 61' Papadopulos - 18' Paixao, 89' Gajos.

  

Korona: Kozioł - Spychała, Kovacević, Marquez, Pacinda - Cebula (42' Papadopulos), Zalazar (87' Theobalds), Forsell, Radin Pucko - Cecarić.

 

Lechia: Kuciak - Kobryń, Nalepa, Maloca, Mladenović - Haydary (69' Saief), Gajos, Tobers, Makowski (80' Kubicki), Conrado (63' Pietrzak) - Paixao.

 

Żółte kartki: Kozioł - Conrado, Nalepa, Tobers, Mladenović.

 

Czerwona kartka: Kovacević.

 

Do niedzielnego spotkania w nieco lepszych humorach przystępowali goście, którzy w rozegranych w tym roku trzech ligowych kolejkach zdobyli cztery punkty. Kielczanie wprawdzie w tym czasie stracili mniej bramek niż podopieczni trenera Piotr Stokowca, jednak w żółto-czerwonych szeregach dość mocno szwankowała skuteczność, przez co Koroniarze zanotowali dwa zwycięstwa i jedną porażkę.

 

W starciu z biało-zielonymi trener Mirosław Smyła nie mógł skorzystać ze zmagających się z urazami Nemanji Mileticia i Michała Gardawskiego oraz pauzującego za nadmiar żółtych kartek Jakuba Żubrowskiego. W jego miejsce od pierwszych minut pojawił się powracający  do składu Rodrigo Zalazar, z kolei na lewej obronie zamiast Grzegorza Szymusika zagrał Erik Pacinda.

 

Na początku spotkania gra toczyła się głównie w środku pola, a obydwa zespoły skupiły się na długich podaniach. Jako pierwsi zaatakowali kielczanie, którzy na prowadzenie mogli wyjść już w 8. minucie, gdy Petteri Forsell zdecydował się na bezpośredni strzał z rzutu wolnego, jednak futbolówkę poza linię bramkową zdołał wybić Dusan Kuciak. Goście odpowiedzieli kilka chwil później, kiedy obrońcom Korony urwał się Omran Haydary, na szczęście jednak pomocnik biało-zielonych nieczysto uderzył w piłkę i ta poszybowała obok słupka.

 

 

Błąd Afgańczyka szybko naprawił Flavio Paixao, który w 18. minucie wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i strzałem głową umieścił piłkę w siatce. Żółto-czerwoni na stratę gola mogli zareagować błyskawicznie, jednak uderzenie Bojana Cecaricia było nieco niedokładne i od bramki grę wznowił Kuciak.

 

Do przerwy żółto-czerwoni stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji, jednak uderzenia Pucki i Zalazara zostały zablokowane przez obrońców Lechii, z kolei próby Papadopulosa i Forsella były niecelne. Goście mogli podwyższyć wynik, kiedy po błędzie kieleckiej obrony do strzału doszedł Conrado, jednak Brazylijczyk uderzył niedokładnie, przez co futbolówka przeleciała obok słupka.

 

 

W drugiej połowie kielczanie zagrali bardziej ofensywnie, mimo to jako pierwsi szansę na zdobycie kolejnego gola stworzyli sobie podopieczni trenera Stokowca. Po raz kolejny do strzału doszedł Haydary, ale na jego drodze stanął Marek Kozioł, popisując się fantastyczną paradą. Chwilę później drugie trafienie zanotować mógł Paixao, na szczęście znów świetną interwencję zaliczył golkiper Korony.

 

W 58. minucie kielczanie powinni już remisować. Na strzał z dystansu z rzutu rożnego zdecydował się Forsell, ale piłka odbiła się od poprzeczki i pozostała na murawie. Kilkadziesiąt sekund później z kilku metrów uderzał Pucko, jednak tym razem gości przed stratą gola uratował Kuciak. Na szczęście niewykorzystane akcje nie zniechęciły Koroniarzy do dalszych ataków i w 61. minucie, po dograniu Cecaricia, piłkę w siatce z najbliższej odległości umieścił Papadopulos, doprowadzając do wyrównania.

 

 

Zdobyty gol mocno podbudował żółto-czerwonych, którzy w kolejnych minutach wciąż atakowali. Blisko objęcia prowadzenia kielczanie byli przy strzale Pucki, którego uderzenie zdołał wybić Kuciak, z kolei kilka chwil później kolejną szansę bramkową miał Papadopulos, jednak przestrzelił. W samej końcówce, kiedy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, goście przeprowadzili szybki kontratak po którym piłkę w siatce umieścił Maciej Gajos. W doliczonym czasie gry czerwoną kartką ukarany został jeszcze obrońca Korony Adnan Kovacević, a kilka chwil później sędzia zakończył spotkanie i z kompletu punktów mogli cieszyć się gdańszczanie.

 

Strefa sponsora

Partner strategiczny
Sponsor główny
Sponsor premium
Sponsor techniczny
Dostawca usług medycznych
Sponsorzy
Partnerzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies Polityka prywatności Akceptacja