Promo banner
Sponsor Miasto Kielce

| Briefing

Liczy się efekt końcowy i punkty

- Nie wiem, czy było to marne widowisko. Dla mnie liczy się efekt końcowy i punkty. Wcześniej Korona była chwalona za styl, ale nie zdobywała "oczek". Teraz może nie było takiego stylu jakiego ktoś mógł oczekiwać, za to mamy punkty. Wiadomo, że przez dwa dni nie można za wiele zrobić, ale można wygrać najbliższe spotkanie i o to chodziło - powiedział po wygranej z ŁKS-em trener Korony, Maciej Bartoszek.

Maciej Bartoszek: - W pierwszej połowie graliśmy zbyt nerwowo, mieliśmy sporo strat i mimo tego, ze robiliśmy wszystko, aby uniemożliwić ŁKS-owi rozgrywanie piłki, to mało z tego wynikało, ponieważ po dobrym ustawieniu się, wysokim podejściu pod przeciwnika i odzyskaniu futbolówki, szybko ją traciliśmy przez naszą niedokładność. Z tego wynikało to, że stworzyliśmy bardzo mało sytuacji. W drugiej połowie było inne ustawienie, ono zmieniało się już w pierwszej części, natomiast po zmianie stron zagraliśmy systemem 4-4-2, zmodyfikowaliśmy je. W szatni powiedzieliśmy sobie, żeby grać spokojniej piłką i nie robić tylu strat, dzięki czemu stworzyliśmy sobie więcej sytuacji, po których mogliśmy zacząć zagrażać pod bramką przeciwnika - podkreślił trener żółto-czerwonych.

 

- Nie wiem, czy było to marne widowisko. Dla mnie liczy się efekt końcowy i punkty. Wcześniej Korona była chwalona za styl, ale nie zdobywała "oczek". Teraz może nie było takiego stylu jakiego ktoś mógł oczekiwać, za to mamy punkty. Wiadomo, że przez dwa dni nie można za wiele zrobić, ale można wygrać najbliższe spotkanie i o to chodziło - zaznaczył Bartoszek.

 

- Rodrigo Zalazar dużo zrobił będąc przy piłce, mógł strzelić co najmniej jedną bramkę i zaliczyć asystę, wiec nie wiem, czy jego występ oceniłbym tak tragicznie. Widzieliśmy sytuację w której przestrzelił, ponieważ piłka niefortunnie mu podskoczyła. Zawsze będziemy mieć jakieś wątpliwości, natomiast to trener przed i w trakcie meczu musi podejmować decyzje - ocenił.

 

- Nie tylko Adnan Kovacević rozegrał solidne spotkanie, także "Greko" i należy go pochwalić za ten mecz. Uważam, że dwójka środkowych obrońców zagrała dobre zawody, tak jak Ognjen Gnjatić, ale on wystąpił na swojej pozycji i na tym mi zależało, bo wydawało mi się, że "Ogi" grając na środku defensywy traci swoje walory, a ta obrona dalej nie funkcjonuje jak należy, stąd ta zmiana - wyjaśnił trener.

 

- Trzeba pochwalić zespół za wolę walki, grę do końca, bo wiedzieliśmy, że mecz z ŁKS-em nie będzie prosty, ponieważ grają dobrą piłkę. Zrobiliśmy wszystko, aby rywale mieli trudne spotkanie i to się udało - dodał.

 

- Nie tyle styl był dzisiaj ważny, chociaż gdyby nie ta nerwowość, to zobaczylibyśmy kawałek innej piłki, bo wiadomo, że oprócz ustawienia się w defensywie, pod przeciwnika, podejścia wysoko - widzieliśmy wielokrotnie, że w pierwszej połowie Malarz wznawiał grę, ponieważ ŁKS miał to utrudnione - i z tego też przechwytywaliśmy piłkę. Mamy pierwsze trzy punkty, jeszcze jest ich trochę do zdobycia - stwierdził Bartoszek.

 

- Ta wcześniejsza Korona pokazała fajną grę i duży wachlarz swoich umiejętności w grupie mistrzowskiej. Trochę to czasu zajęło, ale teraz troszkę inaczej buduję ten zespół, bo jest inna celowość, zadanie, a przede wszystkim mamy mniej czasu - zakończył szkoleniowiec.

 

 

Kazimierz Moskal: - Myślę, że wszyscy widzieliśmy jak marne było to widowisko z obydwu stron. Jeśli już któraś drużyna miała zgarnąć komplet punktów, to właśnie w taki sposób, czyli po rzucie karnym, bo nawet przy pozostałych stałych fragmentach gry nie byliśmy w stanie stworzyć sobie dogodnych sytuacji. Dużo błędów, ta piłka kompletnie nas się nie słuchała i to mnie bardzo boli. W sporcie zdarzają sie porażki, tak po prostu jest, natomiast dzisiaj jest mi troszkę wstyd, bo nawet nie wiedziałem, że umiemy tak słabo grać. Nie wiem z czego to się wzięło, może to moja wina i po dobrym meczu z Zagłębiem powinienem dokonać kilka zmian. Uważam, że tamto spotkanie było niezłe, a dzisiaj nic nam nie wychodziło, mieliśmy problem z prowadzeniem gry, stwarzaniem sytuacji, prostym podaniem, bo nawet jak nie byliśmy atakowani, to wybijaliśmy piłkę na aut. To jest dla mnie niezrozumiałe - podsumował szkoleniowiec łodzian.

Strefa sponsora

Partner strategiczny
Sponsor główny
Sponsor premium
Sponsor techniczny
Dostawca usług medycznych
Sponsorzy
Partnerzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, w związku z rozpoczęciem obowiązywania od dnia 25 maja 2018 r. przepisów rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, tzw. RODO) uprzejmie informuję, że Korona S. A., wdrożyła i stosuje zasady przetwarzania danych osobowych wynikające z tego aktu prawnego. W związku z tym – jeżeli jest Pani/Pan osobą fizyczną i korzysta lub zamierza skorzystać ze świadczonych przez nas usług jako konsument – uprzejmie prosimy o zapoznanie się z aktualną wersją Polityki prywatności naszego portalu w zakładce "Klub". W razie jakichkolwiek wątpliwości w zakresie przetwarzania Państwa danych osobowych lub ewentualnego naruszenia Państwa prawa do prywatności prosimy o kontakt korona.sa@korona-kielce.pl. Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies. Korona S. A. Polityka prywatności i cookies Akceptacja