Sponsor Miasto Kielce

Tajemnice pamiętnego dwumeczu z Arką

Już ponad 2,5 roku minęło od pamiętnego dwumeczu w półfinale Pucharu Polski, w którym Korona mierzyła się z Arką Gdynia. Kielczanie byli wówczas bardzo blisko awansu do wielkiego finału na Stadionie Narodowym. Oba mecze przyniosły ogromną ilość emocji typowo piłkarskich, ale również tych pozaboiskowych.

Dokładnie 4 kwietnia 2017 roku na kieleckim stadionie odbyło się pierwsze spotkanie półfinałowe w rozgrywkach Pucharu Polski. Mobilizacja wśród zawodników jak i kibiców była bardzo duża. Mimo, że mecz rozgrywany był w środku tygodnia, na obiekt przy ul. Ściegiennego przyszło aż dziesięć tysięcy widzów.

 

Już w 14. minucie za sprawą Niki Kaczarawy kielczanie objęli prowadzenie. Drugi gol dla Korony również został zapisany na konto Gruzina, który po strzale Jacka Kiełba został trafiony piłką. Wszystko wskazywało na to, że żółto-czerwoni odniosą w tym meczu pewne zwycięstwo.

 

Niestety w 80. minucie kapitan Korony Radek Dejmek stracił piłkę na własnej połowie i wykorzystał to Luka Zarandia, pokonując Zlatana Alomerovicia. Kielczanie ostatecznie zwyciężyli 2:1 i mimo wszystko w dobrych nastrojach mogli oczekiwać na rewanż w Gdyni.

 

 

Nieco inną optykę na ten mecz miał ówczesny trener Korony Gino Lettieri. Na pomeczowej konferencji szkoleniowiec nie oszczędzał swoich zawodników i krytykował m.in Radka Dejmka, który sprokurował gola dla Arki: - Jestem zawiedziony postawą swojego zespołu. Takich goli nie traci się nawet w niemieckiej okręgówce - grzmiał.

 

Dwa tygodnie później w Gdyni odbyło się spotkanie rewanżowe. Kielczanie wystąpili bez Jakuba Żubrowskiego czy Jacka Kiełba, jednak mimo wszystko byli nastawieni w tym meczu na zwycięstwo.

 

Z każdą minutą kielczanie przybliżali się do upragnionego awansu. Niestety na pięć minut przed ostatnim gwizdkiem nadzieję odebrał Marcus da Silva, który pięknym strzałem w okienko dał triumf gdynianom. 

 

 

- Kiedy przyszedłem wtedy na pomeczową konferencję prasową i byłem rozczarowany, wręcz wkurzony, to dziennikarze nie rozumieli dlaczego. Wszyscy się zastanawiali, o co mi chodzi, bo przecież wygraliśmy 2:1. System pucharowy powoduje jednak, że takie zwycięstwo u siebie w domu wcale nie jest dobre. Zdawałem sobie sprawę, że możemy w Gdyni stracić w ostatnich minutach jednego, niepotrzebnego gola i tak się zdarzyło. Taka niestety jest piłka. Tego meczu nie przegraliśmy dzisiaj, tylko dwa tygodnie temu, w Kielcach - podsumował na pomeczowej konferencji Gino Lettieri.

 

Mateusz Możdżeń będąc wówczas podstawowym zawodnikiem Korony, po tym spotkaniu nie gryzł się w język i można powiedzieć, że od tamtego meczu jego drogi ze szkoleniowcem zaczęły się rozmijać.

 

– Trener chciał, żebyśmy jak najszybciej przerzucali piłkę do Niki Kaczarawy i Nabila Aankoura. Szkoda, bo przez cały sezon graliśmy zupełnie inaczej, przyzwyczailiśmy się do tego. W pewnym momencie każdy co chwila zerkał na zegar i odliczał minuty do końca. Myśleliśmy, że utrzymamy wynik. A wiadomo jak to jest, czas wolno płynie, jeśli coś możesz stracić. Nie wiem kiedy będziemy mieć następną taką szansę – powiedział po tym spotkaniu rozgoryczony pomocnik Korony.

 

 

Warto przypomnieć jeszcze jedną sytuację. Dokładnie w 41. minucie rewanżu trener Lettieri zdjął z boiska jednego ze swoich najlepszych zawodników - Gorana Cvijanovicia, ponieważ był przekonany, że pomocnik ma na koncie żółtą kartkę. Mimo, iż sztab przekonywał szkoleniowca, że to Nabil Aankour został nią ukarany, ten twardo stał przy swoim. Kiedy w przerwie zorientował się, że członkowie sztabu mieli rację, dokonał drugiej zmiany, zdejmując z boiska Marokańczyka...

 

Już kilka tygodni później nie sposób było nie wysnuć wniosku, jak całe to zamieszanie oraz nieprzychylne komentarze Lettieriego w stosunku do swoich podopiecznych, odbiło swoje piętno na postawie kielczan w pozostałych meczach. Faktem jest, że żółto-czerwoni do końca sezonu nie wygrali już żadnego spotkania, notując pięć porażek oraz tylko jeden remis.

 

Kolejna odsłona kielecko-gdyńskiej rywalizacji już jutro o godzinie 17.30. Transmisję pucharowego meczu z Korony z Arką będzie można obejrzeć na antenie Polsatu Sport.

Strefa sponsora

Partner strategiczny
Sponsor główny
Sponsor premium
Sponsor techniczny
Dostawca usług medycznych
Sponsorzy
Partnerzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, w związku z rozpoczęciem obowiązywania od dnia 25 maja 2018 r. przepisów rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, tzw. RODO) uprzejmie informuję, że Korona S. A., wdrożyła i stosuje zasady przetwarzania danych osobowych wynikające z tego aktu prawnego. W związku z tym – jeżeli jest Pani/Pan osobą fizyczną i korzysta lub zamierza skorzystać ze świadczonych przez nas usług jako konsument – uprzejmie prosimy o zapoznanie się z aktualną wersją Polityki prywatności naszego portalu w zakładce "Klub". W razie jakichkolwiek wątpliwości w zakresie przetwarzania Państwa danych osobowych lub ewentualnego naruszenia Państwa prawa do prywatności prosimy o kontakt korona.sa@korona-kielce.pl. Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies. Korona S. A. Polityka prywatności i cookies Akceptacja