Promo banner
Sponsor Miasto Kielce

Poznaj bliżej nasz zespół #Piotr Malarczyk

Drugi powrót Piotra Malarczyka do Kielc był wyczekiwany przez kibiców i samego zawodnika. Ze środkowym obrońcą porozmawialiśmy o transformacji Korony na przestrzeni lat i nie tylko.

Dołączyłeś do Korony w końcówce czerwca. Jak oceniasz te kilka miesięcy w Kielcach?
- Jeśli chodzi o sam klub, to dużo zmieniło się z racji transformacji właścicielskich. Myślę, że to wszystko zadziałało na plus. Widać, że teraz wokół Korony jest więcej osób chcących pracować na jej dobro i wkładających w to dużo pracy. Muszę przyznać, że wygląda to naprawdę profesjonalnie. Wiadomo, nie zawsze wszystko wychodzi, bo trzeba pamiętać, że jesteśmy klubem piłkarskim i jest u nas wiele czynników, odłamów, gałęzi i płaszczyzn, na których funkcjonujemy. Nie brakuje szczerych chęci, by w końcu w Koronie było tak dobrze, jak kiedyś.

Co wpłynęło na Twoją decyzję o drugim powrocie do Kielc?
- Kilka czynników miało na to wpływ. Po pierwsze czułem chęć powrotu, bo jest to moje miasto rodzinne. Tak samo Korona jest moim domem, bo wychowała mnie piłkarko i życiowo. To idzie ze sobą w parze i nie można tego odłączyć. W żółto-czerwonych barwach spędziłem mnóstwo lat i przeżyłem bardzo dużo zarówno dobrych, jak i gorszych chwil. Nigdy nie było kolorowo, lecz wydaje mi się, że więcej było tych pozytywnych momentów. Nie mogę zaprzeczyć, że dużą rolę odegrał również dyrektor sportowy Paweł Golański, z którym kilkakrotnie rozmawiałem. No i nie można zapomnieć o sytuacji, w której kibice wywiesili transparent, bym wrócił do Korony. To też mnie zachęciło. Przyszedł taki moment, że zacząłem o tym myśleć coraz bardziej i zdecydowałem się ponownie zasilić nasze szeregi.

Jakbyś porównał dzisiejszą Koronę z tą z poprzednich lat, w których tu grałeś?
- Ciężko tak szybko opowiedzieć o tym. Trochę czasu tu spędziłem i przeżyłem kilka wersji Korony. Zaczynając od tych lat młodzieńczych, które właściwe mogę pominąć, bo nie mają porównania do piłki seniorskiej. Z jednej strony ta wspominana i mająca niedawno jubileusz 10-lecia Banda Świrów. To była drużyna, jakiej podejrzewam pod względem charakteru, chemii, jaka panowała wtedy wśród chłopaków i ogólnie rzecz biorąc w klubie, nie spotkam już na swojej drodze. Nie da się tego powtórzyć. Wtedy zagrało wiele czynników i to był skład ludzi z mocnymi charakterami i podejściem do życia. Takie coś zdarza się raz w życiu. Zarówno ja, jak i wszyscy w Kielcach dobrze wspominają tamten okres. Później były lata, gdzie co sezon skazywano Koronę na degradację. Każdy twierdził, że z ligi spadnie Korona i jakiś inny zespół. Mimo takich negatywnych prognoz ucieraliśmy nosa ekspertom i udowadnialiśmy, że nie jest z nami tak źle. Wiadomo, mieliśmy sporo perturbacji właścicielskich czy finansowych, ale zawsze walczyliśmy na boisku do upadłego. Chcieliśmy pokazać, że mimo ciężkich chwil nie można przed sezonem nikogo skazywać na porażkę. Dzięki temu klubowi rozwinąłem się i miałem możliwość wyjazdu do Anglii. Bez występów tutaj nie byłoby to możliwe. Dla mnie to była jedna z przyjemniejszych chwil. Po to się pracuje i ma się jakieś marzenia o grze na danym poziomie. W moim przypadku ten moment nadszedł i chciałem spróbować swoich sił na Wyspach. Następnie była przerwa i mój pierwszy powrót do Kielc, którego nie wspominam najlepiej z wielu względów. We wcześniejszych wywiadach mówiłem już, że czasy niemieckich właścicieli to jeden z gorszych okresów w naszej historii. W tym pierwszym sezonie wynik sportowy przykrywał dużo innych mankamentów, lecz z czasem one też wyszły.

 

Jesteś jednym z bardziej doświadczonych zawodników w naszym składzie. Czujesz, że ciąży na Tobie większa odpowiedzialność na boisku? Pełnisz teraz rolę kapitana, a jak wiadomo mamy również sporo młodzieży w składzie. Uważasz się za lidera na boisku i w szatni?
- Na pewno gdzieś tam spoczywa na mnie większa odpowiedzialność, bo posiadam to doświadczenie. W naszym zespole na pewno ode mnie, Adama Frączczaka czy Michała Koja wymaga się więcej, bo też nie ukrywajmy, przyszliśmy do Korony z jasnym celem. Mamy popchnąć tę drużynę do przodu i walczyć o ten najwyższy cel, jakim jest awans. Jestem świadomy spoczywającej na mnie odpowiedzialności, ale też nie przeszkadza mi to, bo razem ze starszymi zawodnikami staramy się kierować ten zespół w górę. Zależy nam na rozwoju i dążymy do tego, by gra całej ekipy wyglądała coraz lepiej. W szatni zawsze musi być taka osoba, która będzie w stanie coś czasem powiedzieć, co niekoniecznie będzie przyjemne, ale myślę, że to jest lepsze rozwiązanie niż zamiatać pewne sprawy pod dywan. Jak problemy zaczną się na siebie nakładać, to później ciężko nad tym zapanować.

Z kim z szatni się najbardziej trzymasz?
- Staram się mieć z każdym kontakt. Dla nikogo nie będzie zaskoczeniem, jak powiem, że najdłużej znam Jacka. Natomiast z Konradem Forencem jestem w pokoju na wyjazdach. Codziennie męczę też Szpaka, bo uważam, że jest bardzo fajnym chłopakiem i zawodnikiem z dużym potencjałem. Dużo od niego wymagam. Tak naprawdę, jak od wszystkich młodych piłkarzy. Wiem, że stać ich na to, by ciężko pracować i odnieść sukces. Z racji swojego charakteru zdaję sobie sprawę, że mogę być czasem ciężką osobą, ale to wszystko trzeba rozgraniczyć. Jest boisko oraz życie poza nim. Każdego w tej drużynie szanuję tak samo i nie ma dla mnie różnicy czy ktoś się nazywa Frączczak, czy Nojszewski. Dla mnie każdy jest równy.

Masz już za sobą grę w paru polskich klubach. Przewinęła się Cracovia, ostatnio Piast Gliwice. Gdzie najlepiej się czułeś? Który okres gry najlepiej wspominasz?
- Myślę, że z tych klubów poza Koroną, to najlepiej mi było w Piaście. Tam też była bardzo fajna szatnia, klub jest odpowiednio poukładany, cechuje ich spokój nawet w tych gorszych momentach. Spędziłem tam dwa lata i może liczyłem i zasługiwałem na trochę więcej gry. Natomiast patrząc na to z drugiej strony, to zdobyłem tam medal i miałem możliwość występów w kwalifikacjach do europejskich pucharów, więc mogę powiedzieć, że to było miłe przeżycie.

W 2015 roku przeniosłeś się z Korony na Wyspy Brytyjskie. Mimo iż, nie wspominasz tego okresu najlepiej, to na pewno angielska piłka czegoś Cię nauczyła.
- Nie był to najlepszy czas w mojej karierze, dlatego że dla każdego piłkarza najważniejsza jest gra. Ludzie nie widzą naszych treningów dodatkowych, czy też tego ile i nad czym dany zawodnik pracuje. Według nich jesteśmy rozliczani za grę w meczu, który akurat oglądają. To jest prostolinijne. Ktoś gra, to jest dobry. Natomiast jeśli ktoś nie gra albo gra słabo, to jest przeciętny. Ktoś może pracować dodatkowo 5 razy w tygodniu, tylko jeśli to nie przynosi efektów, to dla nikogo nie ma to znaczenia. Są przypadki, gdy ktoś spędza jedynie godzinę na ćwiczenia, ale na boisku jest oklaskiwany, bo gra dobrze. W Anglii mało grałem i dlatego nie wspominam tamtego okresu zbyt miło. Decydując się na transfer na Wyspy, cieszyłem się, że moja praca w minionych latach została zauważona i odchodzę do dobrej i wymagającej ligi, która w Polsce jest trochę niedoceniana. To jest bodajże piąta lub szósta najbogatsza liga świata. Tamten okres nauczył mnie, że polskiemu futbolowi brakuje jeszcze do piłki zagranicznej. Jest wielka różnica w poziomie intensywności zarówno treningów, jak i meczów. Uważam, że to było fajne, ale także rozczarowujące przeżycie w mojej przygodzie z piłką. Spodziewałem się więcej.

 

Utrzymujesz kontakt z kolegami z poprzednich klubów?
- Z kilkoma zawodnikami z Polski mam relację, ale największy kontakt mam z Bartkiem Białkowskim, z którym poznałem się w Ipswich. Jest świetnym człowiekiem i ma naprawdę wspaniałą rodzinę. Spędziłem z nim niby tylko rok, ale w tym czasie udało nam się poznać i polubić. Mimo że aktualnie ja gram tutaj, a Bartek jest na Wyspach, to już wiele razy odwiedzaliśmy się, często także rozmawiamy i gramy na konsoli. Jakbym miał prześledzić całą swoją dotychczasową karierę i z kim mam największy kontakt z zawodników, to postawiłbym na Bartka i jego rodzinę. Są super ludźmi.

Zaliczyłeś ponad 200 występów na poziomie Ekstraklasy, w Fortuna 1 Lidze masz ich aktualnie 14. Jedynie w składzie Korony. Jak oceniasz poziom tych dwóch lig?
- Według mnie jest dość spora różnica. Porównując nawet nasze spotkanie z Wisłą w Pucharze lub pojedynki z drużynami, które także walczą o awans a rywalizację z zespołami z dołu tabeli, to widoczne jest to z kim nam się lepiej gra, bo te ekipy chcą grać w futbol. Sporo pierwszoligowych zespołów jest nastawionych na destrukcję, na kontratak i musimy być na to gotowi. W niektórych starciach mieliśmy z tym mniejszy lub większy problem. Trenujemy po to, by to wszystko usprawnić i lepiej funkcjonować. Te dwa szczeble rozgrywkowe różnią się w jakości i tempie gry.

Jaka jest Twoja ulubiona drużyna, której kibicujesz?
- Nie mam może jakiejś ulubionej drużyny, ale lubię oglądać ligę angielską. Rodzaj piłki w niej prezentowany, otoczka w trakcie meczów jest dla mnie niesamowita. Na Wyspach mecze są inaczej przeżywane i uważam, że ta liga jest najlepszą na świecie.

Czy jako młody zawodnik dopiero wchodzący w ten świat piłki miałeś piłkarza, na którym się wzorowałeś? I czy teraz jest jakiś piłkarz, którego lubisz oglądać?
- Wtedy nie miałem jednego konkretnego zawodnika, lecz styl gry podobał mi się u kilku. Z biegiem lat z gry w ofensywie przeszedłem do defensywy. Zaczynałem na skrzydle, później występowałem na środku pomocy, a teraz jestem na środku obrony. Z racji tego nie przyglądałem się zawodnikom pod kątem ich pozycji, a umiejętności. Podobała mi się gra zarówno Zinedine'a Zidane'a, jak i Sergio Ramosa. Uważam, że jest na przestrzeni lat najlepszym środkowym obrońcą. Nigdy nie byłem w sytuacji, gdy na kimś się wzorowałem i chciałem powielać kogoś grę. Nie uważam tego za dobrą metodę. Można podglądać i słuchać kogoś, ale ciężko przełożyć to, co robią 1 do 1. Należy odnaleźć swoją drogę, bo organizmy u każdego człowieka są różne.

Co lubisz robić w wolnym czasie? Czym się zajmujesz poza piłką?
- W Kielcach mam dużo więcej możliwości z racji tego, że jestem u siebie. Moje życie zaczyna się od takich zwykłych obowiązków domowych, które trzeba wykonać. Lubię takie typowe formy spędzania wolnego czasu, czyli wyjście z psem na spacer, wyjście do kina, restauracji, czy też nawet do galerii na zakupy. Zdarza mi się także wyskoczyć na strzelnicę lub gokarty. Gdy nie zajmuję sobie czymś czasu, to po prostu staram się odpocząć. Jestem normalnym człowiekiem. Powoli działam również w kierunku przyszłości, bo ważne dla mnie jest posiadanie jakiegoś planu na siebie. Studia skończyłem już parę lat temu i nie planuje dalej się uczyć. Jeden tytuł mi wystarczy.

Jesteś z Kielc. Co polecasz nowym zawodnikom do zwiedzenia?
- Wszystko zależy od tego, co kto lubi. Panuje przekonanie, że piłkarz nic nie robi, tylko jeździ na zakupy. Takiej osobie poleciłbym galerie, bo takie też mamy w Kielcach. Natomiast jeśli ktoś lubi spokój, ciszę, las i naturę, to z racji też, że mam psa, to lubię okolice Szczepaniaka i Stoku i te tereny zielone tam. Osobiście jestem zwolennikiem spędzania czasu z naturą i wolę obrzeża Kielc niż centrum. Można się tam przejść na fajny spacer. Na pewno w naszym mieście i okolicach nie brakuje ciekawych miejsc, które są warte odwiedzenia. Przykładem może być choćby Zamek w Chęcinach, gdzie jest także dobra restauracja, w której można się zatrzymać i coś zjeść.

 

Gdybyś nie został piłkarzem, to byłbyś…?
- Już nie raz się zastanawiałem, co bym robił i tak naprawdę ciężko mi gdybać. Jak się jest dzieckiem, to ma się milion pomysłów w głowie i na myśl przychodzą różne zachcianki czy fantazje. Aktualnie trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo nie wiem, kim konkretnie bym był. Natomiast wiem, kim chciałbym być. Od małego moje życie było związane ze sportem. Byłem bardzo ruchliwym dzieckiem i bliżej było mi do sportu niż do książek. Zdecydowanie nie mógłbym siedzieć sztywno za biurkiem. Teraz czasy się zmieniły. Kiedyś dziecko marzyło, by zostać policjantem, pielęgniarką czy nawet piłkarzem. Teraz młodzi wolą zostać influencerem. Nie wiem, czy to idzie ku dobremu. Moim zdaniem nie, ale to już nie moja sprawa.

Start sezonu w naszym wykonaniu był wyśmienity, teraz jest delikatny spadek formy. Jakie nastroje panują teraz w szatni?
- Staramy się nie gorączkować, spodziewaliśmy się, że taki okres może przyjść. Mieliśmy bardzo dobry start sezonu i myślę, że wiele osób nie myślało, że Korona tak pozytywnie rozpocznie rundę. Przed pierwszym meczem rozmawialiśmy, że mamy pięć na siedem spotkań siebie i że super byłoby to wykorzystać. To się nam udało w 120%. To też wpłynęło na to, jak nasza obecna sytuacja jest odbierana, bo po tych siedmiu kolejkach wiele osób chyba myślało, że my tę ligę wygramy tak z marszu. Nie jest jednak to takie łatwe, bo to są ciężkie rozgrywki i nie da się tego tak bez problemu zrobić. Tym bardziej że pojawiły się bardzo duże problemy kadrowe w naszej drużynie. Jest różnica, jak wypadnie jeden czy dwóch zawodników, a inaczej to wygląda, gdy nie można liczyć już na sześciu. To na pewno było widoczne i myślę, że gdybyśmy wpletli te porażki w te wszystkie zwycięstwa, to odbiór naszej sytuacji byłby inny. Nie ma nad tym jednak już co płakać, bo chcę zaznaczyć, że nie jesteśmy w złym położeniu. Musimy trochę poprawić pewne rzeczy i grać wyrachowanie, czasami po cwaniacku. Taka jest ta liga i powtórzę się, spora część zespołów nastawia się po prostu na destrukcję. Tym bardziej, gdy mają się mierzyć z Koroną nastawioną na awans. To nie jest komfortowa sytuacja, ale musimy ciężko pracować, by polepszyć naszą grę i radzić sobie nawet w najtrudniejszym starciu.

Spotkanie ostatniej kolejki przełożyliśmy na inny termin w związku z powołaniem Zvonka na reprezentację. Myślisz, że taka dłuższa przerwa dobrze wpłynie na nasz zespół?
- Mam taką nadzieję. Do treningów wróciło kilku zawodników i oni również potrzebują trochę czasu, by złapać odpowiednią dyspozycję. Nie do końca jest dobre takie szybkie wskakiwanie do składu, bo jednak trening z drużyną jest bardzo ważny i należy złapać ten rytm meczowy. Teraz mieliśmy chwilę, żeby popracować. Do składu wracają kolejni zawodnicy, bo i Grzesiu Szymusik pracuje już na pełnych obrotach, ale również Adam Frączczak jest coraz bliżej gry. Ich powrót dodaje nam pozytywnej energii i rośniemy w siłę. Będziemy chcieli to wykorzystać.

Jaki mamy cel drużynowy do końca rundy jesiennej? Przed nami jeszcze jedno spotkanie pucharowe z Górnikiem Łęczna i cztery potyczki ligowe.
- Nasz cel nie zmienia się od początku ani o trochę. W każdym spotkaniu wychodzimy po komplet oczek, ale skupiamy się na tym najbliższym. Czeka nas teraz taki gorący okres, bo dwa razy będziemy rywalizować w środku tygodnia, ale wierzę, że damy sobie z tym radę i zakończymy rok pięcioma wygranymi. To byłaby super sprawa i na pewno nasz odbiór byłby lepszy. O to będziemy walczyć, ale zdajemy sobie sprawę, że czeka nas jeszcze sporo pracy, bo nikt się przed nami nie położy. Chcemy zapewnić sobie jak najlepszą pozycję do czasu przerwy zimowej, następnie dobrze przepracować okres przygotowawczy, wzmocnić się i walczyć wiosną o awans.

A czy Ty jako obrońca masz jakiś cel indywidualny?
- Ze względu na pozycję dla mnie najważniejsze jest to co z tyłu. Początek w naszym wykonaniu był bardzo dobry. W tych pierwszych kolejkach straciliśmy raptem dwie bramki. Cechowało nas to, że czasami przy odrobinie szczęścia zagraliśmy na 0 z tyłu. Sporo dawało to zespołowi. Chciałbym, aby ta drużyna grała coraz skuteczniej, bo stwarzamy sobie sytuację, ale brakuje nam wykończenia. Wiadomo, jak mogę pomóc i strzelić gola, to bardziej bym chciał. Mamy jednak priorytety i dla mnie ważniejsze jest dobro Korony niż własny interes. Wiem, że jak będziemy dobrze grali w defensywie, to nam wszystkim będzie łatwiej.

Od lipca działa u nas Akademia. Jako wychowanek klubu, jakie miałbyś rady dla tych młodych chłopaków? Jesteś idealnym przykładem, że da się od małego krok po kroku dojść do pierwszej drużyny.
- Według mnie najważniejsza jest ciężka praca. Nie da się w dzisiejszych czasach i po tym, jak piłka idzie do przodu pod każdym względem coś osiągnąć bez harówki. Trzeba być wytrwałym, by przeskakiwać te kolejne poziomy. Półtorej godziny treningu dziennie nie jest wystarczające. Wszystko należy robić z głową, bo też nie chodzi o to, by ćwiczyć 5 godzin dziennie. To odbije się negatywnie. Warto znaleźć taki złoty środek i trenować ciężko, z dużą jakością i dbać o swój organizm i odpoczynek. Niestety pewne wyrzeczenia też trzeba sobie zafundować, bo nie da się działać na dwa fronty. Nie da się i bawić i trenować czy robić inne rzeczy w takim samym stopniu, jak poświęcić się futbolowi. Prędzej czy później to wyjdzie i mimo że na początku tego nie widać i ktoś myśli, że wszystko jest fajnie. Jednak nie da się odzyskać tego straconego czasu, więc jeśli ktoś naprawdę chce osiągnąć sukces, to musi się zafiksować w pozytywnym tego słowa znaczeniu na piłkę. Ktoś może mieć mniejszy talent, ktoś większy, ale bez ciężkiej pracy nic się nie osiągnie.

Strefa sponsora

Właściciel
Sponsor główny
Sponsor premium
Sponsor premium
Sponsor premium
Sponsor techniczny
Sponsorzy
Sponsorzy Akademii
Partnerzy
Patroni medialni
Przedsiębiorca uzyskał subwencję finansową w ramach programu rządowego „Tarcza Finansowa 2.0 Polskiego Funduszu Rozwoju dla Mikro, Małych i Średnich Firm”, udzieloną przez PFR SA.
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, w związku z rozpoczęciem obowiązywania od dnia 25 maja 2018 r. przepisów rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, tzw. RODO) uprzejmie informuję, że Korona S. A., wdrożyła i stosuje zasady przetwarzania danych osobowych wynikające z tego aktu prawnego. W związku z tym – jeżeli jest Pani/Pan osobą fizyczną i korzysta lub zamierza skorzystać ze świadczonych przez nas usług jako konsument – uprzejmie prosimy o zapoznanie się z aktualną wersją Polityki prywatności naszego portalu w zakładce "Klub". W razie jakichkolwiek wątpliwości w zakresie przetwarzania Państwa danych osobowych lub ewentualnego naruszenia Państwa prawa do prywatności prosimy o kontakt korona.sa@korona-kielce.pl. Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies. Korona S. A. Polityka prywatności i cookies Akceptacja