Promo banner
Sponsor Miasto Kielce

Poznaj bliżej nasz zespół #Konrad Forenc

Konrad Forenc to jeden z zawodników, który w letnim okienku transferowym zasilił żółto-czerwone barwy. Nasz golkiper już niejednokrotnie udowadniał, że na boisku zostawia całe serce. Konrada zapytaliśmy o pobyt w Koronie, jego dotychczasowe doświadczenie, relacje w szatni i nie tylko.

Co skłoniło Cię do transferu do Korony Kielce?

- Na pewno nowe wyzwania, przede wszystkim otoczka klubu, ludzie, którzy są świadomi celu, który chcą osiągnąć. Od początku byłem zdecydowany, aby dołączyć do Korony. Ta wizja przyszłości, budowanie zespołu na Ekstraklasę, to wszystko spowodowało, że byłem na tak. Chciałem wywalczyć swoje miejsce w składzie. Mamy przed sobą długą drogę do tego jasno określonego celu dla Korony Kielce. 

 

Wiele lat spędziłeś w Zagłębiu Lubin. Jak wspominasz ten okres w swoim życiu?

- To było 12 lat spędzonych w Zagłębiu. Długo czekałem na swoją szansę, aby zadebiutować w pierwszej drużynie. Dopiero udało mi się to po sześciu latach, a po drodze miałem jeszcze trzy wypożyczenia więc ten bagaż doświadczeń był przeze mnie zbierany od najmłodszych lat. To wszystko jednak buduje, pomaga i staram się to przełożyć na młodych zawodników, aby być dla nich wsparciem. Staram się pokazywać to doświadczenie zarówno w szatni, jak i na boisku. Lata spędzone w Zagłębiu były lepsze i gorsze. Różnie to bywało, jednak są to przyjemne wspomnienia. Teraz buduje coś w Koronie, by za kilka lat wspominać ten okres tutaj, tak samo jak wspominam teraz Zagłębie Lubin.

 

Dlaczego po tylu latach w Zagłębiu zdecydowałeś się na zmianę?

- Myślę, że w życiu zmiany są potrzebne, szczególnie w tym życiu piłkarskim. Czasami trzeba coś zmienić, aby dalej się rozwijać. Myślę, że ta perspektywa celu, który tutaj mamy nakręca mnie jeszcze bardziej, by jak najwięcej nad sobą pracować. Drużyna jest świetnie zbudowana pod względem charakteru oraz umiejętności piłkarskich. Niestety nie przekładamy tego w każdym spotkaniu, ale myślę, że po tym ostatnim meczu w Jastrzębiu będziemy mieli dużo czasu, aby popracować nad naszą formą i przede wszystkim równością tej formy, żeby na wiosnę być najsilniejszym w tej lidze.

 

Utrzymujesz kontakt z zawodnikami z poprzednich klubów?

- Tak, jak najbardziej. Dużo znajomości zostało z Zagłębia. Do dzisiaj utrzymuję te kontakty i tak pewnie zostanie przez wiele lat. Zostawiłem w Lubinie dużo zdrowia oraz serca, bo takie jest właśnie moje podejście. Uważam, że najważniejsze jest zaangażowanie dla klubu i oddanie. Może nam czasami zabraknąć umiejętności, ale tego serca i zaangażowania nie może nigdy. 

 

Jak oceniasz te kilka miesięcy spędzone w Koronie?

- Zaczęliśmy z grubej rury, nie ma co ukrywać. Bardzo dobre wyniki, to wszystko się nakręciło, szkoda że wstrzymaliśmy się z naszą dyspozycją, ale chcemy dobrze zakończyć ten rok zwycięstwem. Na każdym spotkaniu czujemy ogromne wsparcie kibiców, całego klubu. Czułem to od pierwszego dnia w klubie, czuje to na co dzień na klubowym korytarzu i przede wszystkim na meczach zarówno tych u siebie, czy na wyjeździe. Zawsze na to wsparcie kibiców możemy liczyć, nawet w tych gorszych momentach. Kibice są razem z nami w tym wszystkim. Wiadomo, każdy by chciał żebyśmy wygrywali każdy kolejny mecz. My jako zawodnicy również tego chcemy, nie zawsze to się jednak udaje. Dużo czynników się na to składa, aczkolwiek mimo ostatnich słabszych momentów, to kibice są z nami i to się naprawdę czuje. 

 

Z kim z szatni najbardziej się trzymasz?

- Znam długo niektórych chłopaków, spotykaliśmy się już wcześniej gdzieś w lidze, czy prywatnie. Łączą nas wieczorne pogaduchy oraz granie na playstation. Wieczorami zawsze wymieniamy się spostrzeżeniami co do treningów, czy naszych meczów, wymieniamy się doświadczeniami. Na co dzień na pewno trzymam się z Adamem Frączczakiem, Łukaszem Sierpiną, Piotrem Malarczykiem, mógłbym wymienić duże grono chłopaków. Jestem otwarty dla każdego i staram się utrzymywać dobre relacje ze wszystkimi.

 

Jak współpracuje ci się z chłopakami na boisku?

- Wiadomo, najbardziej współpracuje z linią obrony. Bardzo dobrze dogadujemy się z chłopakami na boisku. Myślę, że nawet w sytuacji, kiedy ktoś popełni błąd to wzajemnie się wspieramy. Najważniejsze jest to wsparcie oraz zrozumienie, ponieważ błąd może się przydarzyć każdemu z nas. 

 

W zespole jest wielu doświadczonych zawodników, wśród nich jesteś też oczywiście ty. Wspieracie jakoś tych młodszych, mniej doświadczonych? Dajecie im jakieś rady?

- Ja zawsze byłem osobą, która chętnie pomagała młodszym, nawet kiedy teoretycznie sam byłem młodym zawodnikiem. Staż który miałem w szatni Zagłębia pozwala mi na to, aby być tym, który może pomóc, czy coś podpowiedzieć, wskazać jakąś drogę. To samo jest tutaj w Koronie. Są bardziej doświadczeni zawodnicy, są też ci odrobinę mniej, którzy dopiero pukają do tej poważnej piłki i myślę, że w tej przygodzie w piłce warto pamiętać, że piłkarzem jest się przez pewien okres w życiu, natomiast człowiekiem jesteśmy przez całe życie. Nawet kiedy kończy się jakiś rozdział, czy to ten piłkarski, czy inny, to jedno, że zapamiętamy go z tego jakie miał umiejętności piłkarskie, a drugie, że zapamiętamy go przede wszystkim z tego jakim był człowiekiem. Trafiliśmy teraz na fajną grupę ludzi i budujemy coś wielkiego.  

 

W spotkaniu z Arką Gdynia byłeś kapitanem Żółto-Czerwonych, jakie to było dla Ciebie uczucie?

- Na pewno nie spodziewałem się takiej decyzji. Wiadomo, wypadł Ryba, Malar, nie było niektórych chłopaków i zapadła decyzja, że to właśnie mi zostanie przekazana ta opaska. Ja oczywiście od razu zapytałem, czy wszyscy to akceptują, bo nie ukrywam, że jest to ogromny zaszczyt, że tak szybko została doceniona moja postawa i zaangażowanie nie tylko na boisku, ale również poza nim. Staram się być całym sercem, całym sobą z tym klubem, bo gdybym tego nie robił to zawsze czegoś by mi brakowało.

 

Rozegrałeś 50 spotkań w Ekstraklasie. Uważasz, że ten okres na najwyższym poziomie rozgrywkowym był dla ciebie dobrą lekcją? Czego się wtedy nauczyłeś?

- Na pewno były to zupełnie inne mecze niż te teraz. Były momenty lepsze oraz te gorsze. Wskakiwało się na te kilka spotkań do składu, później były te momenty, że w następnym meczu się nie wystąpiło. Był to na pewno duży poligon doświadczalny. Bramkarsko z pewnością poprawiłem swój mental, cierpliwość i determinację. Myślę, że są to cechy, z którymi można wiele osiągnąć.

 

Jak oceniasz poziom piłkarski w Ekstraklasie, a w I lidze?

- Determinacji na boisku na pewno nie brakuje nikomu. W Ekstraklasie te umiejętności zawodników są naprawdę na wysokim poziomie. W I lidze również jest wielu takich zawodników, co pokazuje, że to wszystko się bardzo do siebie zbliża. 

 

Jaka jest Twoja ulubiona drużyna?

- Szczerze mówiąc, aby powiedzieć, że od zawsze komuś kibicowałem to ciężko. Na pewno kluby, w którym jestem oraz w których byłem, to trzymam za nie kciuki. Za małolata może wyróżniłbym Manchester United, później skupiałem się już na klubach z którymi byłem związany. 

 

Jaki jest twój ulubiony zawodnik? Na kim się wzorujesz? 

- Zawsze podpatrywałem Artura Boruca, szczególnie kiedy grał w Szkocji, w Celticu. Wstawałem zawsze na jego mecze i oglądałem. Na nim się wzorowałem i jego podpatrywałem. Nie miałem okazji przeciwko Arturowi zagrać, byłem tylko na ławce, ale na pewno było to dla mnie fajne przeżycie, bo czułem, że człowiek na którym się wzorowałem tam jest. Zawsze stawiałem sobie małe cele, małe marzenia, by móc realizować je krok po kroku i stawiać przed sobą te kolejne. Mam teraz za zadanie, by zrobić jak najwięcej, aby wrócić tam gdzie nasze miejsce, ale najpierw żeby to zrobić, musimy wygrać mecz z Jastrzębiem.

 

Jak podobają Ci się Kielce? Masz już jakieś swoje ulubione miejsca?

- Spaceruje z rodzinką w wielu miejscach, bo naprawdę jest gdzie. Kielce są dużym miastem. Syn lubi przychodzić na mecze, także czekam aż będzie pogoda i na pewno będzie odwiedzał Suzuki Arenę częściej. Kiedy tylko widzi herb, czy stadion Korony, to wie o co chodzi więc on chciałby tutaj być cały czas. 

 

Gdybyś nie został piłkarzem, to byłbyś..?

- Od zawsze moim marzeniem było, aby grać i spełniać się właśnie w tym. Najpierw aby strzelać bramki, później żeby bronić dostępu do tej bramki i do tego właśnie dążyłem. Myślę, że gdyby nie piłka, to mogłaby to być jakaś służba, która ratuje życie innym. Mogłaby to być straż pożarna, myślałem też o wojsku. Jednak do tego trzeba mieć niezwykle mocną psychikę, bo tam skąd wszyscy uciekają, tam wchodzisz ty. Dlatego z mojej strony ogromny podziw dla wszystkich służb ratunkowych. Sporty walki też zawsze mnie kręciły. Wiadomo, jako profesjonalny piłkarz skupiam się tylko i wyłącznie na piłce, ale takie odstresowanie, czy wyładowanie złych emocji i naładowanie nowych, dobrych wibracji, to jak najbardziej w sztukach walki.

 

Co robisz w wolnym czasie, jakie masz hobby?

- Na pewno kiedy jest chwila, to wieczorami kiedy dziecko pójdzie spać i mam czas dla siebie, kiedy zrealizuje wszystkie obowiązki, które narzuciłem na siebie w danym dniu to lubię pograć chwilę na konsoli, wyciszyć się. Najczęściej w wolnych chwilach spędzam jednak czas z rodziną, to jest moja największa odskocznia od piłki. Nie zawsze coś wychodzi, nie zawsze jest się najlepszym, ale wraca się do domu i patrzy na uśmiech syna, który nie rozlicza z niczego. On patrzy na to, że wrócił tata i myślę, że to jest sens mojego życia.

 

Start sezonu w wykonaniu Korony był wyśmienity, później nastąpił spadek formy. Co jest tego powodem Twoim zdaniem i jaka jest na to recepta?

- Myślę, że nad tą receptą musimy pracować w tym okresie zimowym. Mamy sporo czasu do wiosny. Zostanie 14 meczów, w których w każdym musimy być zwycięzcą, mieć mentalność zwycięzcy. Tylko takie nastawienie jest w stanie uniknąć tego, co nam się przytrafiło teraz. Zabrakło nam takiego wyrachowania boiskowego, cwaniactwa, które pokazywaliśmy na samym początku sezonu. Myślę, że jeśli nad tym popracujemy i każdy będzie miał świadomość tego elementu, to będziemy zdecydowanie silniejsi na wiosnę, niż teraz na jesień. Chcemy wygrać to ostatnie spotkanie w Jastrzębiu-Zdroju, żeby dobrze zakończyć ten rok. 

 

Jako bramkarz, chyba głównie jesteś zawiedziony tym, ile razy w ostatnim czasie piłka lądowała w bramce Korony?

- Niestety ostatnio za dużo tego było. Zawsze robimy analizę z trenerem bramkarzy na temat danego spotkania i zawsze czegoś brakuje, by nie popełniać tych błędów, jakichś zachowań, które powinny się pojawić. Ja jednak zawsze potrafię przyznać się do błędu, wziąć odpowiedzialność za siebie. Nigdy tego nie unikałem.

 

Myślisz, że ta przerwa zimowa dobrze na Was wpłynie? 

- Głowa na pewno musi w jakiś sposób odpocząć. Od tego nie da się odciąć, bo o tym się myśli nieustannie. To jest nasz zawód, nasza praca i nasz sens życia. Tym dobrym akcentem zwycięstwa i kontaktem z czołówką chcemy zakończyć ten rok ponieważ jesteśmy nastawieni, że tam jest nasze miejsce, właśnie w tej czołówce. Jednak nie chcemy tylko o tym mówić, ale na to zapracować. Musimy zrobić znacznie więcej, aby tam się znaleźć. 

 

Gdzie spędzasz święta?

- Zawsze wracam do rodzinnego domu do Oławy. Tam są moi rodzice, rodzeństwo. Tam czuje się zawsze najlepiej i zawsze wracam tam gdzie moje korzenie. 

 

Czego życzyłbyś sobie w nowym roku? Prywatnie oraz zawodowo?

- Wszystko zaczyna się od zdrowia, bo bez tego nie będziemy mieli kim grać. Przerabiałem to wiele razy, kiedy z moim zdrowiem bywało różnie i trzeba się cieszyć każdym dniem, każdą chwilą z najbliższymi. Tak samo szatnię piłkarską traktuję właśnie jako najbliższych, bo oprócz rodziny to właśnie z kolegami z szatni dzieli się najwięcej czasu. Najważniejsze też, abyśmy już po tej 34. kolejce mogli być szczęśliwi z tego jaki cel osiągnęliśmy wspólnie w Koronie. Tego też życzę wszystkim kibicom Korony. Widzimy się na Jastrzębiu! 

 

Strefa sponsora

Właściciel
Sponsor główny
Sponsor premium
Sponsor premium
Sponsor premium
Sponsor techniczny
Sponsorzy
Sponsorzy Akademii
Partnerzy
Patroni medialni
Przedsiębiorca uzyskał subwencję finansową w ramach programu rządowego „Tarcza Finansowa 2.0 Polskiego Funduszu Rozwoju dla Mikro, Małych i Średnich Firm”, udzieloną przez PFR SA.
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, w związku z rozpoczęciem obowiązywania od dnia 25 maja 2018 r. przepisów rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, tzw. RODO) uprzejmie informuję, że Korona S. A., wdrożyła i stosuje zasady przetwarzania danych osobowych wynikające z tego aktu prawnego. W związku z tym – jeżeli jest Pani/Pan osobą fizyczną i korzysta lub zamierza skorzystać ze świadczonych przez nas usług jako konsument – uprzejmie prosimy o zapoznanie się z aktualną wersją Polityki prywatności naszego portalu w zakładce "Klub". W razie jakichkolwiek wątpliwości w zakresie przetwarzania Państwa danych osobowych lub ewentualnego naruszenia Państwa prawa do prywatności prosimy o kontakt korona.sa@korona-kielce.pl. Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies. Korona S. A. Polityka prywatności i cookies Akceptacja