Promo banner
Sponsor Miasto Kielce

Poznaj bliżej nasz zespół #Adam Frączczak

Adam Frączczak, czyli piłkarz z charakterem, który dla wielu jest wzorem do naśladowania. Napastnika Żółto-Czerwonych zapytaliśmy o dotychczasowe doświadczenia, kulisy przenosin do Kielc, plany na przyszłość i nie tylko.

Pytanie na rozluźnienie. Knoppers to Twój ulubiony baton?
- Nie, mój ulubiony baton to… w sumie nie mam takiego.

Kacper Kozłowski rzeczywiście powiedział do Ciebie kiedyś: „Podaj piłeczkę do wujaszka”?
- Już kiedyś dostałem takie pytanie i z tego, co pamiętam, to chyba takiej sytuacji nie było. Jeśli już, to raczej nie na jednym z pierwszych treningów. Nie mogę sobie tego przypomnieć, ale znając charakter Kacpra, to nie miałby problemu, by zadać mi takie pytanie.

Przejdźmy już do konkretów. Dołączyłeś do naszej drużyny w końcówce czerwca. Jak oceniasz te kilka miesięcy w Kielcach?
- Na pewno mogło być odrobinę lepiej, ale wszystko pokrzyżowała moja kontuzja, przez co też nie jestem zadowolony ze swoich liczb. Myślę, że gra całego zespołu również mogłaby być lepsza. Najważniejsze, że nadal jesteśmy w grze i na większe rozliczenia przyjdzie czas po sezonie.

Większość swojej kariery spędziłeś w Pogoni Szczecin, w której jesteś legendą. Co skłoniło Cię do zmiany otoczenia?
- Wspominałem już, że mimo swojego wieku jestem nadal głodny gry i chce grać jak najwięcej. W Pogoni następuje teraz taka naturalna zmiana pokoleniowa i ja to całkowicie rozumiem i oczywiście popieram. Tam nie dostawałbym tak wielu szans na występy w pierwszym składzie. Korona przekonała mnie nie tylko samymi warunkami, które są ekstraklasowe, ale przede wszystkim decydujący byli pracujący tutaj ludzie. Od początku mojego pobytu wiedziałem, że jest to idealne miejsce dla mnie i poczułem się tutaj komfortowo. Nie chciałem iść do drużyny, w której będę się męczył. Na Suzuki Arenę każdego dnia przychodzę z uśmiechem na twarzy i dobrze się tutaj czuję. Klub tworzą ludzie, a tutaj zostałem bardzo dobrze przyjęty. Oni swoimi osobowościami odpowiadają temu, czego sam oczekuję od osób budujących klub.

Z kim z szatni najbardziej się trzymasz?
- Już wcześniej znałem się z Michałem Kojem, bo mieliśmy okazję grać ze sobą w Pogoni. Poza nim, z wieloma chłopakami miałem okazję rywalizować na boisku. Nie miałem problemu, by wejść do nowej szatni. Traktowałem to, jak nowe przeżycie i to było coś fajnego dla mnie. W Szczecinie spędziłem 10 lat, więc w Kielcach spotkało mnie coś ekscytującego.

W meczu ze Skrą Częstochowa powróciłeś do gry po dwumiesięcznej przerwie. Czułeś głód gry?
- Tak, podczas mojej absencji bardzo brakowało mi gry i chciałem jak najszybciej wrócić na boisko. Wiadomo, nie był to łatwy moment, bo tak naprawdę dwa miesiące nie trenowałem. Już na konferencji wspominałem, że gdy już wszystko zaczęło iść w dobrym kierunku, to nie mogłem się w tym czasie wrócić do optymalnej formy. Na pewno ucieszyłem się, gdy mogłem z powrotem pojawić się na murawie. Spotkanie ze Skrą było fajne, odnieśliśmy zwycięstwo. Niestety później było już gorzej.

 

Oglądanie meczów swojej drużyny z trybun, podczas gdy nie możesz pomóc jest chyba trudniejsze dla każdego zawodnika?
- Powiem szczerze, że z trybun ogląda się najgorzej. Jeśli musisz patrzeć na losy swojej drużyny i kolegów sprzed telewizora, to również jest ciężko, ale zdecydowanie najtrudniej jest zrobić to z krzesełek na stadionie. Wtedy emocje są największe i chciałoby się najbardziej pomóc, a niestety nie można nic zrobić. Nie jest to fajny moment, ale jest to wliczone w ten zawód.

W spotkaniu pucharowym z Górnikiem Łęczna pierwszy raz w żółto-czerwonych barwach założyłeś opaskę kapitańską. Jakie to było dla Ciebie uczucie?
- Nie odczuwałem presji, lecz było to dla mnie ogromne wyróżnienie. Przed sezonem mieliśmy rozmowy dotyczące tego, kto w razie kontuzji będzie przejmował rolę kapitana. Tak się stało, że w tym starciu większość tych chłopaków pauzowała. Można było wybrać kogoś innego, ale postawiono na mnie. Dostałem taką informację i oczywiście nigdy nie miałem zamiaru tego odmawiać. To było dla mnie fajne przeżycie i jedynie szkoda, że nie udało się przejść do kolejnej rundy, bo to byłoby idealne zwieńczenie tamtego dnia. 

Start sezonu w naszym wykonaniu był wyśmienity, następnie delikatny spadek formy.
- Według mnie nie można znaleźć takiego jednego konkretnego powodu, wiele rzeczy się na to złożyło. Na pewno ten początek sezonu był bardzo dobry, wygrywaliśmy mecz za meczem, była to świetna seria dla nas. Później przyszedł taki kryzys, na który wpłynęły trochę też problemy zdrowotne w zespole. Trzeba przyznać, że fajnie byłoby, gdybyśmy zdobyli tych punktów więcej i na pewno bolą nas takie spotkania, jak chociażby z Górnikiem Polkowice, czy też z Tychami. To były pojedynki, które mogliśmy wygrać. Myślę, że w każdym meczu zdawaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy drużyną lepszą, ale nie zawsze potrafiliśmy to pokazać. Zwrócimy na to większą uwagę w okresie przygotowawczym i w kolejnej rundzie na pewno wyzwolimy z siebie to, co najlepsze.

Zatem - jakiej Korony możemy oczekiwać na początku nowej rundy?
- Korony walczącej do samego końca i mam nadzieję, że Korony bardziej charakternej. Zdajemy sobie sprawę, że ten nasz styl grania musi być lepszy, bo na pewno mamy dobrych zawodników i musimy po prostu przekładać naszą jakość z treningów na mecze ligowe. Personalnie nasz skład jest tak skrojony, że jesteśmy w stanie wygrywać spotkanie za spotkaniem.

Całą karierę występowałeś w polskich ligach. Nie myślałeś o spróbowaniu swoich sił zagranicą?
- Oczywiście, że myślałem nad tym. To jest marzeniem każdego piłkarza, który gra w Polsce, ale moje losy potoczyły się akurat tak, że nie miałem jakiś większych szans na wyjazd. Obecnie młodsi zawodnicy mają większe perspektywy niż ja, kiedy byłem w ich wieku. Wiadomo, były jakieś delikatne szanse, by gdzieś wyjechać, lecz nie zdecydowałem się na to z różnych powodów. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że nie żałuję tego, bo uważam, że po pierwsze nie można tego robić, a po drugie zostawiłem po sobie dobre wrażenie w Szczecinie i na pewno ludzie przez pewien czas będą o mnie pamiętać.

Zaliczyłeś ponad 200 występów na poziomie Ekstraklasy, w Fortuna 1 Lidze masz ich aktualnie 68. Jak oceniasz poziom tych dwóch lig?
- Powiem szczerze, w Ekstraklasie jest nie chciałbym powiedzieć trudniej, ale trzeba przyznać, że jest inaczej, panuje inna kultura gry i tam jednak jest więcej zespołów, które chcą grać w piłkę. Pierwsza liga jest fizyczna w ogólnym tego słowa znaczeniu. Na pewno podobnie wygląda kwestia faworytów, bo zarówno w Ekstraklasie, jak i u nas każdy może z każdym wygrać. To pokazuje, że ta nasza piłka jest na takim wyrównanym poziomie. Nie ukrywam, że w pierwszej lidze trenerzy kładą nacisk na to, by grać w piłkę. To też nie jest tak, że nasza liga jest toporna, a wszyscy tylko kopią i walczą. Nie ukrywam, że jest tego sporo, ale są też zespoły, które chcą grać w piłkę, jak np. ŁKS czy Widzew, które są w topie. Myślę, że w Ekstraklasie większą uwagę przykłada się taktyce.

Od lipca działa u nas Akademia. Jako doświadczony piłkarz, jakie miałbyś rady dla tych młodych chłopaków?
- Jak byłem w Szczecinie i była taka możliwość, to starałam się uczestniczyć w treningach z młodszymi chłopakami. Co ja mogę im powiedzieć? To są takie wyśpiewane slogany, ale na pewno muszą pamiętać, że tylko ciężka praca może ich do czegoś doprowadzić. Nawet, jak ciężko pracujesz, to nie masz gwarancji, że coś Ci się uda, ale przynajmniej nie będziesz mógł sobie nic zarzucić. Drugą sprawą na pewno jest to, by przekraczać swoje granice i dawać z siebie 100%. Wtedy masz szansę coś osiągnąć. Myślę, że to jest klucz. Wiele osób twierdzi, że sam talent nie wystarczy, lecz talent poparty ciężką pracą może do czegoś doprowadzić. Jestem za tym, by się rozwijać i pracować nad swoimi umiejętnościami, ale i nie tylko. Teraz jest tyle opcji dla tych dzieciaków i tyle możliwości, jeśli chodzi o piłkę nożną, że dla mnie będąc teraz w ich wieku byłoby grzechem z tego nie skorzystać.

Myślałeś może o tym, by iść w kierunku zostania trenerem?
- Jeżeli chodzi o trenowanie seniorów, to na razie mnie to nie kręci i nie upatruję w tym swojej szansy. Natomiast jeśli chodzi o pracę z młodzieżą, to jak najbardziej jest to coś dla mnie. Mógłbym to robić. Nie ukrywam, że może kiedyś będę takim trenerem. Trzeba też pamiętać, że wszystko jest dynamiczne i to, że teraz nie ciągnie mnie do bycia pierwszym szkoleniowcem seniorów, to nie znaczy, że kiedyś nie zmienię zdania.

Jaka jest Twoja ulubiona drużyna, której kibicujesz?
- Na pewno taką ekipą od zawsze jest Real Madryt. Od kiedy pamiętam, to lubiłem oglądać ich mecze. Aktualnie, z racji tego, że bardzo kibicuję Robertowi Lewandowskiemu, to oczywiście staram się oglądać także Bayern.

Gdy zaczynałeś swoją karierę, to miałeś jakiś piłkarski wzór?
- Myślę, że tak, lecz nie był to jeden taki zawodnik. Z tego, co pamiętam, to na początku podobało mi się, jak gra Thierry Henry. Gdy zaczynałem, to on mi bardzo mocno imponował. Później, gdy Cristiano Ronaldo zaczął wypływać na te szersze wody, to zacząłem śledzić jego poczynania.

Gdybyś nie został piłkarzem, to byłbyś…?
- Szczerze mówiąc to od zawsze chciałem grać w piłkę i jestem wdzięczny, że udało się mi wejść na wyższy poziom. Jestem przekonany, że gdybym nie został piłkarzem, to na pewno pracowałbym tak, jak każdy normalny człowiek. Nie miałem założenia, co gdyby się nie udało, bo nie brałem takiego scenariusza pod uwagę. Zawsze liczyłem się z tym, że jeżeli nie grałbym już w piłkę to nie miałbym problemu iść do zwyczajnej pracy, bo już wcześniej to robiłem. Tak samo zdaje sobie sprawę, że po zakończeniu kariery będzie trzeba coś robić, także trzeba być przygotowanym na wszystko.

Jaki był Twój najtrudniejszy moment w karierze?
- Taki najtrudniejszy moment miałem chyba w Pogoni, kiedy broniliśmy się przed spadkiem. To kosztowało mnie najwięcej nerwów i energii. Śmieszne jest to, że indywidualnie był to mój najlepszy sezon w Ekstraklasie pod względem liczb. Mimo to straciłem wtedy najwięcej zdrowia.

To teraz powiedz coś o swoim najlepszym wspomnieniu.
- Postawiłbym na ostatni sezon, to był fajny czas. Kiedy już odchodziłem ze Szczecina, ostatni mecz, miłe pożegnanie, brązowy medal i wiadomo, mogło być jeszcze lepiej, ale się nie udało. Zawsze będę z przyjemnością do tego wracał. Mieliśmy wtedy dobrą ekipę, która była z sobą zżyta.

Jak podobają Ci się Kielce? Masz już swoją ulubioną miejscówkę w naszym mieście?
- Moja ulubiona miejscówka to chyba Calimero. Tam często siedzimy z chłopakami. Śmiejemy się, że to taka klubowa kawiarnia Korony Kielce. Jeśli wychodzimy z chłopakami gdzieś na kawę, to właśnie tam. Poza tym, w Kielcach jest sporo ciekawych lokalizacji. Na pewno nie zwiedziłem jeszcze wszystkiego. Na samym początku, gdy przyjechałem tutaj z rodziną, to poszliśmy standardowo na Kadzielnię i zwiedzaliśmy okolicę. Po treningach staram się poświęcać sporo czasu na regenerację i tak naprawdę nie jestem typem osoby, która lubi chodzić i zwiedzać. Myślę, że najważniejsze miejsca zawsze staram się zobaczyć, a takie bardziej skryte to raczej nie są dla mnie. Kielce mi się podobają i powiem szczerze, że miałem trochę inny pogląd na to miasto. Myślałem, że jest mniejsze i takie bardziej blokowiskowe, a okazało się ładnym i przyjaznym miejscem do zamieszkania. To mnie zaskoczyło na plus.

Wspomniałeś o swojej rodzinie. Na co dzień dzieli Was sporo kilometrów. Jak to znosisz?
- Dokładnie, jesteśmy od siebie bardzo oddaleni. W wolne dni starałem się jeździć jak najczęściej do domu. Droga wprawdzie nie jest najlepsza, przede wszystkim z Kielc do Łodzi. Całe szczęście, że lubię jeździć autem, więc większego problemu nie było.

Co lubisz robić w wolnym czasie?
- Jeśli nie trenuje lub się nie regeneruje, to tak jak każdy sporo czasu staram się przeznaczyć na odpoczynek. Trzeba również przyznać, że tak naprawdę to tego wolnego nie jest zbyt dużo. Staram się przychodzić codziennie na 9 do klubu i spędzam tutaj czas do jakiejś 15. Następnie jest pora na jakiś obiad, czy kawę i jest już koło godziny 17. Wracam do domu i staram się zdrzemnąć, a wieczór przeznaczam na obejrzenie ciekawego filmu i rozmowę z rodziną.

Jakiego Adama Frączczaka możemy się spodziewać wiosną?
- Mam cele indywidualne, chciałbym strzelić minimum te 10 bramek, o których już wspominałem. To według mnie powinno być normą dla napastnika, który jest zdrowy i gra większość spotkań. Chce także zrobić wszystko, by uniknąć urazów i dawać z siebie 100% każdego dnia, a nie martwić się tym, czy znowu zaraz się coś nie stanie. Chciałbym, aby ten przyszły rok był właśnie takim, w którym będę zdrowy i wtedy będę spokojny o formę, liczby i o to, że spełnimy nasz cel drużynowy i klubowy.

Strefa sponsora

Właściciel
Sponsor główny
Sponsor premium
Sponsor premium
Sponsor premium
Sponsor techniczny
Sponsorzy
Sponsorzy Akademii
Partnerzy
Patroni medialni
Przedsiębiorca uzyskał subwencję finansową w ramach programu rządowego „Tarcza Finansowa 2.0 Polskiego Funduszu Rozwoju dla Mikro, Małych i Średnich Firm”, udzieloną przez PFR SA.
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, w związku z rozpoczęciem obowiązywania od dnia 25 maja 2018 r. przepisów rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, tzw. RODO) uprzejmie informuję, że Korona S. A., wdrożyła i stosuje zasady przetwarzania danych osobowych wynikające z tego aktu prawnego. W związku z tym – jeżeli jest Pani/Pan osobą fizyczną i korzysta lub zamierza skorzystać ze świadczonych przez nas usług jako konsument – uprzejmie prosimy o zapoznanie się z aktualną wersją Polityki prywatności naszego portalu w zakładce "Klub". W razie jakichkolwiek wątpliwości w zakresie przetwarzania Państwa danych osobowych lub ewentualnego naruszenia Państwa prawa do prywatności prosimy o kontakt korona.sa@korona-kielce.pl. Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies. Korona S. A. Polityka prywatności i cookies Akceptacja