Sponsor Miasto Kielce

Archiwum

Lewa nie służy do tramwaju

Łukasz Kosakiewicz jest być może najbardziej uniwersalnym piłkarzem Korony. Może grać po obu stronach zarówno obrony, jak i pomocy. Po latach wytrwałej pracy w końcu trafił do Ekstraklasy i teraz zamierza wykorzystać swoją szansę. - Cieszę się, że trafiłem tutaj, do Korony. Pokażę, na co mnie stać – zapewnia jeden z nowych nabytków Żółto-czerwonych.

Puchar Polski z Błękitnymi. Myślisz, że takie największe „love story” futbolowe już przeżyłeś?

- Nie, jeszcze wszystko przede mną. Trafiłem do klubu ekstraklasowego, do Korony i jestem mega szczęśliwy i mega dumny, że ciężką pracą udało mi się tu dostać. Teraz wszystko w moich nogach, oby dopisywało zdrowie. Chcę udowodnić trenerowi, że zasługuję na granie.

Wcześniej występowałeś w niższych ligach, a te dwa mecze Pucharu Polski z Lechem to też dwie perspektywy. Najpierw strzeliłeś gola, potem dostałeś czerwoną kartkę…

- Dokładnie. W pierwszym meczu zdobyłem bramkę i wygraliśmy 3:1. W rewanżu niestety byłem na boisku przez 28 minut, dostałem dwie żółte kartki… Było, minęło. Chociaż oczywiście szkoda tego, bo mogliśmy sprawić dużą niespodziankę. Sędzia podjął taką decyzję, musiałem to przyjąć na klatę.

Trafiłeś do Ekstraklasy jako 27-latek, a więc stosunkowo późno. Już w styczniu mogłeś wylądować w Jagiellonii.

- To prawda, miałem propozycję z Białegostoku. Finalizacja tego transferu nie doszła jednak do skutku. Ja się nie poddałem, bo wiedziałem, że ciężka pracą ten sukces można nadal osiągnąć. W moim poprzednim klubie, Chojniczance, też byliśmy blisko awansu, zabrakło szczęścia. Cieszę się, że trafiłem tutaj, do Korony. Pokażę, na co mnie stać.

Po fajnym okresie w Błękitnych trafiłeś do I ligi. Potem w Chojnicach do awansu zabrakło niewiele. To ciągle był niedosyt, czy jednak masz taki charakter, że się tym motywowałeś?

- Ja wiem, że ciężka praca kiedyś zawsze popłaci. Miałem w przeszłości trenerów, którzy mi to powtarzali. Nie każdy ma takie szczęście, że od razu jest wychowankiem klubu Ekstraklasy i dostaje szansę wcześniej. Ja pochodzę z małej miejscowości i stopniowo musiałem udowadniać ciężką pracą, że mogę grać w najwyższej lidze.

W listopadzie zeszłego roku do Kielc trafił trener Maciej Bartoszek. Myślałeś wtedy, że możesz tu przywędrować z Chojniczanki za nim jak Kuba Mrozik?

- Na pewno przeszło mi to przez myśl. Nie siedziałem jednak z telefonem w ręku i nie czekałem na telefon od trenera. Byłoby super, rozmawiałem z trenerem, ale skupiałem się na wypełnieniu kontraktu w Chojnicach. Mieliśmy cel, chcieliśmy awansować i wiedziałem, że Chojniczance nie było zbytnio na rękę, żebym odchodził. Teraz skończyła mi się umowa i trafiłem tutaj do Korony.

Kiedy pojawiła się oferta z Korony, od razu zadzwoniłeś zapytać jak tu jest do trenera Bartoszka czy do Kuby Mrozika?

- Tak, znam się z paroma chłopakami. Z Maciejem Gostomskim, z Michałem Przybyłą, czy właśnie z Kubą Mrozikiem. Mieliśmy i mamy kontakt, porozmawialiśmy. Wiadomo, że jak się przychodzi do nowego klubu, to człowiek zawsze jest ciekawy, jak to wszystko wygląda. W tym przypadku nie było inaczej.

Zanim podpisałeś kontrakt w Kielcach, rozmawiałeś z trenerem Gino Lettierim?

- Wszystkim zajmował się mój agent. Sprawy transferu i kontraktu załatwił on. Ja czekałem tylko na telefon, kiedy mam pojawić się w klubie.

Pytam, bo jestem ciekawy, czy przyszedłeś tu z myślą o grze na jakiejś konkretnej pozycji. Jesteś bardzo uniwersalnym piłkarzem…

- Tak jak można było zauważyć, grałem i na lewej obronie, i na lewej pomocy. Ogólnie jestem prawonożnym zawodnikiem, ale lewa nie służy tylko do wsiadania do tramwaju czy podpierania (śmiech). Przyzwyczaiłem się też do prawej obrony i pomocy. We wcześniejszych klubach grałem choćby cały sezon na prawej obronie. Pół rundy spędziłem też na prawej pomocy, gdzie strzelałem bramki i asystowałem. Piłka mnie szukała i nie robiło mi to różnicy.

Czyli generalnie możesz się przedstawić kibicom: i do przodu, i do tyłu. I na lewej, i na prawej.

- To znaczy wiadomo, że każdy piłkarz ma swoją ulubioną pozycję. Ja się widzę na prawej stronie, ale gry na lewej nie odmówię, tylko będę gotowy do pracy.

Jaki macie cel na ten sezon?

- Trener nam dużo tłumaczy i przekłada swoją filozofię. Pokazuje na treningach, żebyśmy grali szybką, fajną i konsekwentną piłkę, a to na pewno poskutkuje. Media skazują nas na spadek czy dół tabeli. Już w pierwszym meczu z Zagłębiem Lubin widać jednak było, że to my prowadziliśmy grę, nie baliśmy się i sądzę, że taka postawa jest przyjemna dla oka. Fajnie to wyglądało.

Przerwa pomiędzy sezonami była bardzo krótka. Okres przygotowawczy może się jeszcze nieco przeciągnąć na pierwsze kolejki?

- Ja jestem tu od dwóch tygodni, trener już trochę więcej. Na pewno jeszcze nie udało mu się wdrożyć na boisko tego wszystkiego, czego od nas wymaga. Sądzę jednak, że wkrótce to będzie „hulało” jak należy.

Kibiców przejmuje też kwestia komunikacji w drużynie. Możesz zapewnić, że wszystko jest jak należy?

- Jak najbardziej, wszyscy się dogadujemy. Rozmawiamy po angielsku czy po niemiecku, pomaga drugi trener. Na boisku się porozumiewamy i nie ma żadnych problemów. Nie zauważyłem w tej kwestii żadnych kłopotów, wszyscy dogadujemy się w normalny sposób.

W pierwszym meczu z Zagłębiem zaprezentowałeś kibicom także swoje liczne tatuaże na rękach. Każdy oznacza coś specjalnego?

- Mam parę tatuaży. To motywy religijne, rodzinne, są także osobiste przesłania…

Nigdy nie wiadomo, czy nic nowego nie wyląduje po pobycie w Koronie.

- (śmiech) Już raczej nie ma zbytnio miejsca. Ale kto wie, zobaczymy… (śmiech). Może coś nowego przyjdzie mi do głowy. Na razie jednak nie mam zamiaru i tyle tatuaży, ile posiadam, spokojnie mi wystarczy. 

Rozmawiał Marcin Długosz

Strefa sponsora

Partner strategiczny
Sponsor główny
Sponsor premium
Sponsor techniczny
Dostawca usług medycznych
Sponsorzy
Partnerzy
Patroni medialni
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Szanowni Państwo, w związku z rozpoczęciem obowiązywania od dnia 25 maja 2018 r. przepisów rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, tzw. RODO) uprzejmie informuję, że Korona S. A., wdrożyła i stosuje zasady przetwarzania danych osobowych wynikające z tego aktu prawnego. W związku z tym – jeżeli jest Pani/Pan osobą fizyczną i korzysta lub zamierza skorzystać ze świadczonych przez nas usług jako konsument – uprzejmie prosimy o zapoznanie się z aktualną wersją Polityki prywatności naszego portalu w zakładce "Klub". W razie jakichkolwiek wątpliwości w zakresie przetwarzania Państwa danych osobowych lub ewentualnego naruszenia Państwa prawa do prywatności prosimy o kontakt korona.sa@korona-kielce.pl. Nasza strona używa plików cookies w celu ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu i w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dowiedzieć się o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce zapoznaj się z polityką cookies. Korona S. A. Polityka prywatności i cookies Akceptacja